środa, 30 lipca 2014

Poirot traci klientkę

„Niemy świadek” jest powieściowym rozwinięciem opowiadania „Wypadek z piłką psa”, które polski czytelnik mógł poznać dzięki „Sekretnym zapiskom Agathy Christie” Johna Currana – opublikowanym w 2010 roku (tam zostało ono zamieszczone).

Hercules Poirot otrzymuje list z Market Basing. Emilia Arundell wyraźnie jest w kłopocie, czegoś się obawia. Być może zignorowałby jej enigmatyczną wiadomość, gdyby nie osobliwa data. Okazuje się, że panna Arundell napisała list dwa miesiące przed tym, zanim trafił on do adresata. Zaintrygowany detektyw oraz jego wierny Watson, Artur Hastings wyruszają do Market Basing. Na miejscu okazuje się, że staruszka nie żyje, a zmarła prawdopodobnie z przyczyn naturalnych. Co osobliwe, swoją fortunę zostawiła damie do towarzystwa, wydziedziczywszy pazernych krewnych. Czy kryje się za tym coś więcej?



Przez większość czasu Poirot i Hastings kluczą po omacku – wszak nie wiadomo, czy jakakolwiek zbrodnia miała tu miejsce. Poznają krewnych panny Arundell, odwiedzają posiadłość Littlegreen House, gdzie mieszkała, słuchają lokalnych ploteczek. Wkrótce okazuje się, że ktoś wcześniej dybał na życie staruszki, ale sprytna próba wysłania jej na tamten świat się nie powiodła. Czy ściganie niedoszłego mordercy ma jakiś sens? Ano ma, tym bardziej że ten niebawem uderza raz jeszcze…

Agathę Christie niebezzasadnie nazwano „Królową Kryminałów”. W „Niemym świadku” intryga może nie należy do szczególnie zawikłanych, ale jest tu parę ciekawych tropów, a rozwiązanie zaskoczy niejednego czytelnika. Jednak nie tylko za intrygę należy Christie cenić – bo była ona również doskonałym rzemieślnikiem w swoim fachu. Narracja jest świetna, dialogi naturalne, nie brakuje też humoru. Najciekawsi jednak są bohaterowie, osoby zapewne typowe dla opisywanych czasów. Emilia Arundell to duchowa spadkobierczyni epoki wiktoriańskiej, kobieta oschła, nieco apodyktyczna, obdarzona przenikliwym umysłem i trzymająca się określonych zasad. Jest rozczarowana swoimi krewnymi. Jej bratanica Teresa należy do „błyskotliwego i pozbawionego hamulców młodego towarzystwa, które uczestniczyło w zwariowanych przyjęciach i od czasu do czasu lądowało na komisariatach policji”[1]. Ta niecierpliwa dziewczyna chce wycisnąć życie jak cytrynę i wkrótce przepuszcza odziedziczony po rodzicach majątek na rozmaite kosztowne rozrywki. Z kolei brat Teresy, Karol, to niegodny zaufania, ale czarujący łobuz. Jest jeszcze ich kuzynka Bella Biggs-Tanios, nijaka i bezbarwna, za to oddana mężowi i dzieciom (zapewne prototyp Gerdy Christow z „Niedzieli na wsi”). Jednak i co do niej ciotka Emilia ma zastrzeżenia – wszak „Bella poślubiła obcokrajowca – nie dość tego – poślubiła Greka. W oczach niewolnej od uprzedzeń panny Arundell małżeństwo z Grekiem było prawie tak samo niestosowne, jak z Argentyńczykiem lub Turkiem. Fakt, iż doktor Tanios miał ujmujący sposób bycia i uważano go za niezwykle utalentowanego w swej profesji, jeszcze bardziej podsycał uprzedzenia starszej damy. Podejrzliwie traktowała urok osobisty i tanie komplementy. Również i z tego powodu trudno jej było polubić dwójkę ich dzieci. Wygląd odziedziczyły po ojcu – nie miały w sobie ani krztyny angielskości”[2].

 Czytając kryminały Agathy Christie warto pamiętać, że uwieczniła w nich epokę, której już nie ma (akcja „Niemego świadka” rozgrywa się jeszcze przed wojną, w 1936 roku). Bohaterów wrzuca w dobrze znaną sobie rzeczywistość (najlepsze w „Niemym świadku” wydają się pierwsze rozdziały, przybliżające Market Basing i jego mieszkańców. Trochę szkoda, że później narrację przejmuje kapitan Hastings, który nie mógł uczestniczyć w wielu ciekawych scenach), wkłada im w usta zapewne powszechne wtedy przekonania, każe wyznawać określone wartości. Łowienie takich smaczków – obrazujących czasy dawno minione – to obecnie jedna z przyjemności lektury. Poirot i Hastings żartują sobie z wegetarianizmu sióstr Tripp, panna Arundell czyni ustępstwa wobec nowoczesności, pozwalając krewnym palić papierosy w pokoju, utrzymywanie męża przez żonę przedstawicielki starszego pokolenia traktują jak niedopuszczalne wykroczenie, a Bella Tanios jest napiętnowana jako żona cudzoziemca („okropne, żeby angielska dziewczyna wychodziła za mąż za Turka (…). Świadczy to o pewnym braku wymagań”[3]).

Ciekawa jest też sytuacja pań do towarzystwa (takich jak Minnie Lawson), spotykających się z powszechną pogardą. Doktor Grainger stwierdza, że „kobiety, które zarabiają na życie, służąc innym swoim towarzystwem są zwykle głupie. Gdyby miały dość oleju w głowie, utrzymywałyby się z lepszego zajęcia”[4]. Z kolei inna bohaterka uważa, że „panie do towarzystwa nic nie umieją. Wszystko robią po amatorsku. I zazwyczaj to kobiety, które do niczego innego się nie nadają”[5]. Trudno orzec, na ile sama Christie zgadzała się z tymi opiniami. W „Po pogrzebie” - powieści z 1953 roku – stworzyła postać panny Gilchrist, pani do towarzystwa, również traktowanej z lekceważeniem. To właśnie w tej książce padają znamienne słowa: „nikt nie patrzy na płatną towarzyszkę (…). To prawie służąca!”[6].

Co naprawdę wydarzyło się w Littlegreen House? I jaką rolę odegrał w tym sympatyczny terier o imieniu Bob? Przekonajcie się sami, sięgając po „Niemego świadka”. Choć niewątpliwie nie jest to jedna z najlepszych powieści Królowej Kryminałów, Agatha Christie na pewno was nie zawiedzie!



---
[1] Agatha Christie „Niemy świadek”, przeł. Beata Hrycak, Anna Rojkowska, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2001, s. 11.
[2] Tamże, s. 11-12.
[3] Tamże, s. 120.
[4] Tamże, s. 96.
[5] Tamże, s. 218.
[6] Agatha Christie, „Po pogrzebie”, przeł. Anna Rojkowska, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2002, s. 253.

 Recenzja pochodzi z portalu Bioblionetka
Recenzja jest dodana za wiedzą i zgodą Autora

2 komentarze:

  1. Uwielbiam czytać ale oglądać też:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też :) Uwielbiam filmy z Suchetem, jako Poirot.

    OdpowiedzUsuń