środa, 30 kwietnia 2014

"Niedokończony portret" czyli Agatha Christie jako Mary Westmacott

Mary Westmacott
(Agatha Christie)
"Niedokończony portet"
264 strony
Celia od dzieciństwa była typem romantycznym, uczucia w jej życiu odgrywały cały czas najważniejszą rolę. Otoczona olbrzymią miłością przez rodziców nie wyobrażała sobie, by życie mogło wyglądać inaczej. W

Celia wyrasta na osobę niezwykle wrażliwą, nieśmiałą i nie bardzo wierzącą w swoje możliwości - zawsze przecież znajdzie się ktoś kto na przykład lepiej od niej śpiewa lub po prostu lepiej wygląda (tak bardzo marzyła, by w końcu mieć w odpowiednich miejscach krągłości). Ciekawe to, gdyż wychowywała się w domu, w którym była szczerze zachęcana do podążania własnymi drogami po to by znaleźć swoje miejsce na ziemi. Pomimo licznych kompleksów wielu mężczyzn rusza na podbój jej serca, jednak Celia wiele oświadczyn odrzuca.

W końcu wychodzi za mąż i wierzy głęboko, że to uczucie jak i szczęście młodej pary będzie trwało wiecznie. Jak się okazuje nic bardziej mylnego...
Dermot początkowo sprawiający wrażenie zakochanego bardzo szybko odkrywa swoje prawdziwe ja, człowieka absolutnie pozbawionego potrzeby mówienia o uczuciach czy okazywania ich. Dla niego liczy się kariera, pieniądze i golf. Gdy pojawia się na świecie córka Judy, Celia ma nadzieję że uda jej się z dziewczynką stworzyć tak wspaniała relacje jakie ona miała z własną mamą Miriam. Niebawem okazuje się, że córka jest wierną kopią ojca pod każdym względem i więź o jakiej Celia marzyła nie ma szans na zaistnienie. Pewnego dnia Dermot postanawia odejść od żony i żąda szybkiego rozwodu...


Nie czytałam jeszcze "Autobiografii" Agathy Christie, ale ta powieść ma wiele wątków zaczerpniętych z życia samej autorki. Przejmująca to historia mówiąca głównie o różnych odcieniach miłości: do mamy, do męża a w końcu do córki. Każde z uczuć ważne, a takie odmienne. I dużo tam nieszczęścia, bo człowiek wrażliwy w zetknięciu ze światem pozbawionym naturalnych uczuć nie ma wyjścia tylko jest skazany na cierpienie.

To jak dla mnie trzecia "niekryminalna" powieść Agathy, choć najsmutniejsza to według mnie najlepsza.

www.kasiowaczytelnia.blogspot.de

2 komentarze:

  1. I jak zwykle - okładki niepolskie dużo lepsze od polskiej... A fabuła mnie zainteresowała, chętnie poznam inne oblicze Agathy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach (i na półce) tę książkę. Jestem jej bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń