poniedziałek, 10 lutego 2014

"Rosemary znaczy pamięć"

Agatha Christie
"Rosemary znaczy pamięć"
256 stron
Wyjście do restauracji na bardzo gustowne przyjęcie w towarzystwie bliskich osób może zakończyć się tragicznie. Przekonała się o tym Rosemary Barton, która po wypiciu szampana zmarła pozostawiając gości w osłupieniu. Sprawa smutna, okazuje się że w szampanie był cyjanek, a ponieważ Rosemary była ostatnimi czasy przygnębiona, a innych dowodów brak policja doszła do wniosku, że było to samobójstwo.

I tu tragiczna historia mogłaby się zakończyć, ale to przecież książka Agathy Christie, więc śmierć to dopiero początek wszystkiego. Mąż tragicznie zmarłej George Barton po jakimś czasie dostaje anonimowe listy, które sugerują że jego żona została jednak zamordowana. W sprawę odszukania potencjalnego mordercy jest zaangażowana siostra Rosemary  - Iris, która po śmierci siostry zamieszkała z jej byłym mężem w domu wraz z poczciwą ciocią Lucillą.

Iris porządkując rzeczy siostry natrafia na list, ewidentnie miłosny do kochanka Rosemary. Zastanawia się kto mógł nim być: tajemniczy Anthony Browne czy może odnoszący sukcesy na scenie politycznej Stephen Faraday.

Niebawem George Burton wpada na niezwykły pomysł, pod pretekstem celebrowania urodzin Iris zaprasza towarzystwo w tym samym składzie to restauracji "Luxemburg" i po wzniesieniu toastu za pamięć zmarłej żony... sam umiera. Znowu cyjanek, znowu morderstwo? Wyjaśnić sprawę próbują policja oraz pułkownik Race.

Co za książka, tyle się w niej działo! Po dokładnym przyjrzeniu się uczestnikom feralnej kolacji każdy miał powód by pozbyć się Rosemary. Zakończenie mnie tym razem zupełnie zaskoczyło :). Uwielbiam Christie za to, że ciągle potrafi mnie zaskakiwać!


 
"Sparkling Cyanide"
1983
reż. Robert Michael
Lewis

 Filmy nakręcone na podstawie książki obejrzałam aż dwa :).

Pierwszy z nich nakręcony w 1983 roku przyprawił mnie o notoryczne  salwy śmiechu. Ekranizacja bardzo wiernie oddaje treść książki, oprócz tego  że cała akcja rozgrywa się w amerykańskiej Pasadenie. A duża dawkę  śmiechu zawdzięczam faktowi, że historia była dostosowana to współczesnych realiów, czyli miałam cały czas wrażenie, że oglądam pierwsze odcinki "Mody na sukces" - te ciuchy, a te fryzury..... :). Bardzo  spodobało mi się tam przedstawienie postaci tajemniczego Anthony'ego  Browne - w książce sprawiał wrażenie okropnego mruka i cały czas miałam  wrażenie, że tylko dybie na pieniądze Iris :)
"Sparkling Cyanide"
2003
reż. Tristram Powell

Kolejna ekranizacja to .... czysta poezja. Nakręcona w Anglii tak do bólu brytyjska, że aż ściskało mnie w środku. Tym razem do historii wkradły się zmiany, ale jakże urocze: pułkownik Race rozwiązywał sprawę wraz ze swoją ukochaną żoną Catherine - oboje byli pracownikami brytyjskiego Secret Service! Postać Anthonego Browna zupełnie usunięto wprowadzając na jego miejsce zupełnie nic nie wnoszącego do sprawy piłkarza - celebrytę. Sama Iris pracowała jako osobisty trener na siłowni :). Co do motywów i mordercy - ta kwestia pozostała bez zmian.


4 komentarze:

  1. Nie czytałam...nie widziałam...Mam coś do nadrobienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie ma tam Twojego kochanego papy Poirot, ale i tak warto :)

      Usuń
  2. Nie przepadam za Agathą, bo przeczytałam już kilka(-naście?) jej kryminałów i zaczęłam rozumieć ciąg przyczynowo-skutkowy, w obrębie którego porusza się autorka. Jednak to imię -Rosemary- kojarzy mi się z filmem Polańskiego i niesamowitą kreacją aktorki, więc chyba nie mam wyboru i prędzej czy później sięgnę po tę pozycję. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsza książka Christie, którą przeczytałam, więc wspominam z sentymentem. :)
    Pozdrawiam!
    Linka
    http://in-vissible.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń