wtorek, 21 stycznia 2014

"Zerwane zaręczyny"

Agatha Christie
"Zerwane zaręczyny"
238 stron
Wyobraź sobie, że masz u swego boku mężczyznę, którego szaleńczo kochasz. Znacie się od dawna, a on zdaje się wiedzieć o Tobie absolutnie wszystko. O przyszłość też martwić się nie musisz, niebawem przecież wyjdziesz za mąż, a bogata ciotka obiecała Ci wielki spadek. I to co najcenniejsze - miłość Twojego życia tracisz z powodu córki odźwiernego...

Tak pokrótce można streścić kolejną z powieści Agathy Christie. Elinor Carlisle jest nabliższą jakby się mogło wydawać rodziną schorowanej Laury Welman. Zaręczona jest ze swoim dalekim kuzynem Roddym Welmanem. Po otrzymaniu dziwnego anonimu twierdzącemu, że bezpieczeństwie ich spadku ktoś zagraża udają się do rezydencji ciotki sprawdzić ja ta się miewa. Po przyjeździe okazuje się, że niejaka Mary Gerrard - córka oddźwiernego, która zdobyła staranne wykształcenie dzięki pomocy finansowej od Pani Welnam - jest w bardzo bliskich stosunkach z ciotką. Młoda Mary jest przepiękna i Roddy niestety błyskawicznie się zakochuje. Niebawem ciotka umiera, Elinor dziedziczy wszystko, a widząc jak się sprawy mają zrywa zaręczyny z Roddym.

Wygląda na to, że źródłem wszystkich nieszczęść jest obecność Mary, a ta kiedy zostaje otruta pozostawia Elinor jako jedyną osobę, która mogłaby morderstwo popełnić. Na szczęście w te motywy nie wierzy doktor Lord, który prosi Herkulesa Poirot o pomoc w uniewinnieniu Elinor. Bo przecież rzeczy oczywiste nie muszą nimi być w istocie, gdy każdy kłamie, a jedynie Poirot się nigdy nie myli :).

Świetna książka, przeczytana z niezwykłą przyjemnością i dziką satysfakcją, że już mniej więcej w połowie lektury prawidłowo wytypowałam złoczyńcę :).

      

Aby tradycji mojej stało się zadość obejrzałam ekranizację nakręconą w 2003 roku.

doktor Peter Lord, Herkules Poirot, Roddy Welman, Elinor Carlisle
 Lekkie zmiany, które się pojawiły wpłynęły wyjątkowo pozytywnie. Książka świetna, ale film rewelacyjny. Podsumowując, odkąd przeczytałam i obejrzałam tę historię z podejrzeniem spoglądam na moją herbatę ...:)

4 komentarze:

  1. Ekranizacja bardzo mi sie podobala, a wiec z pewnoscia ksiazke tez przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka średnio mnie porwała, ale film był rewelacyjnie zrobiony

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam, ale czas nadrobić, brzmi niestandardowo jak na Agathę, u której mało miłości raczej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Poirot - dla mnie więcej nie trzeba. A film chyba widziałam :)

    OdpowiedzUsuń