poniedziałek, 6 stycznia 2014

"Samotny dom"

Agatha Christie
"Samotny dom"
224 strony
Bardzo mi było żal Herkulesa Poirot... biedaczek nawet nie może udać się spokojnie na zasłużony urlop, a emerytura tu już chyba bardzo poza jego zasięgiem :).

Tak właśnie zaczyna się kolejna część przygód najwspanialszego z detektywów. Poirot udaje się ze swoim przyjacielem Hastingsem na urlop do uroczego hotelu "Majesctic". Tam poznają Nick Buckley, która nie mając pojęcia, że rozmawia z Wielkim Detektywem żali się na dziwne przypadki jakie ją ostatnimi czasy spotykają. To wzbudza podejrzliwość Poirota, scementowaniem wszystkiego staje się moment, w którym zamiast pszczoły rzekomo atakującej Nick Herkules znajduję wystrzelony nabój. Wniosek jest oczywisty - ktoś czyha na życie młodej panny Buckley...

Poirot postanawia zbadać jakie są powody, dla których życie Nick jest w zagrożeniu. Jest ona w posiadaniu Samotnego Domu - rezydencji, która swoje chwile świetności zdecydowanie ma już za sobą, a teraz stanowi jedynie wyblakły obraz dawnych dobrych czasów. Nick jest sama, nie ma specjalnego majątku... skąd więc spadający obraz lub zepsute hamulce w samochodzie? Podejrzani są wszyscy - od najbliższych przyjaciół po osobliwych sąsiadów z Australii. W obawie o życie młodej Nick Poirot prosi ją by zamieszkała z kimś bliskim, niebawem do Samotnego Domu przyjeżdża kuzynka Madzia. Tu rozpoczyna się dramat: Madzia zostaje zastrzelona. Poirot za wszelką cenę musi uruchomić wszystkie szare komórki, by udaremnić kolejny zamach na Nick...

Christie porusza w tej powieści kwestię ciekawą, mianowicie jedna z bohaterek  - Freddie Rice - walczy z uzależnieniem od kokainy. Dowiadujemy się również, że doszło do zaręczyn Nick i zaginionego pilota Michaela Setona, dziedzica wielkiej fortuny. W obliczu zebranych wiadomości Poirot postanawia odosobnić swoją podopieczną i zamyka ją w szpitalu. Nikt nie ma do niej dostępu, jednak udaje się komuś przesłać czekoladki z śmiercionośnym nadzieniem...

Książka świetna, akcja wciągająca, różnorodność postaci. Ciągle mnie zaskakuje fakt, że ludzie planujący zbrodnie tak doskonale zdają się obmyślać swój plan i są przekonani o swoim powodzeniu. Na szczęście sprawiedliwość tryumfuje i chyba za to lubię kryminały najbardziej :)




Do kompletu obejrzałam film nakręcony w 1990 roku. Tym razem bardzo wiernie oddawał powieść z doprawdy kosmetycznymi zmianami, o których nie wspomnę by nie zdradzać pewnych istotnych wątków :).

Herkules Poirot, Nick Buckley, Kapitan Hastings

7 komentarzy:

  1. uwielbiam tę książkę. Jedna z lepszych!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mogę się nie zgodzić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowna ekranizacja i mam nadzieje, że pierwowzór też pozytywnie ocenię jak przeczytam : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam, ale oglądałam film :) Koniecznie muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam tą pozycję, ale chyba nie zachwyciła mnie jakoś specjalnie, mimo że Poirot... Może musze odświeżyć wrażenia. :)

    OdpowiedzUsuń