środa, 31 lipca 2013

A.B.C.

Tak jak Sherlock Holmes miał swojego doktora Watsona, tak wielki Herkules Poirot miał kapitana Hastingsa. Co prawda po ślubie Hastings wyjechał do Argentyny, ale od czasu do czasu odwiedzał Anglię oraz swojego belgijskiego przyjaciela i jeśli nadarzyła się okazja brał udział w prowadzonych przez niego śledztwach.

Kiedy po raz kolejny kapitan odwiedza ojczyznę wiosną 1935 roku wszystko wskazywało na to, że przed Herkulesem pojawiło się kolejne wielkie wyzwanie. Otrzymał bowiem detektyw list informujący go o miejscu i dacie mającego nastąpić przestępstwa. Nadawca listu podpisał go trzema literami - A. B. C..
Poirot przyjmuje ten list jako wyzwanie dla siebie osobiście, ale powiadamia o nim Scotland Yard - policja traktuje jednak sprawę dosyć sceptycznie. Wszystko się zmienia, kiedy w wyznaczonym dniu i miejscu (miasteczko Andover) dochodzi do morderstwa. Ofiarą jest starsza kobieta, prowadząca niewielką trafikę pani Ascher - zginęła w swoim sklepiku, morderca nic z niego nie zabrał, zaś na ladzie zostawił kolejowy rozkład jazdy, potocznie nazywany ABC, bowiem wszystkie stacje były tam ułożone w kolejności alfabetycznej. 
Bardzo szybko okazuje sie, że zabójstwo w Andover to zaledwie początek serii - kilkanaście dni później Poirot otrzymuje kolejny list z datą i nazwą miejscowości - tym razem na literę B...
Rozpoczyna sie wyścig  - czy alfabetyczny zabójca zdoła dojść do litery Z, czy Herkules wcześniej go schwyta?

W "A.B.C." Poirot ma godnego siebie przeciwnika, kogoś kto choć uznany za szaleńca, zaskakuje niezwykłą precyzją w działaniu dowodzącą jasnego i analitycznego umysłu. Oprócz Herkulesa sprawą zajmuje się również policja - wyznaczony do niej młody stażem, ale już ze znaczącymi osiągnięciami na koncie, inspektor Crome jest chyba jeszcze bardziej zadufany w sobie niż Poirot i nie ma zbyt wielkiego mniemania o metodach śledczych stosowanych przez starszego kolegę.

Kolejna świetna historia, która wyszła spod pióra Agathy Christie, rozwiązanie sprawy po raz kolejny zaskakuje czytelnika, chociaż muszę się pochwalić, że nie dałam się złapać na pewien bardzo oczywisty ślad, który jak się później okazało miał za zadanie wprowadzić w błąd detektywa i uchronić mordercę przed zasłużoną karą. To takie małe pocieszenie, dla mojego ego - bo niestety, znów nie udało mi sie wydedukować kto zabił...

czwartek, 25 lipca 2013

Sekretne zapiski

W 2004 roku, pośród rozmaitych dokumentów w domu rodzinnym w Greenway, odkryto osobiste notesy Agaty Christie: 73 zeszyty z notatkami, spisami, szkicami powieści i opowiadań zawierające fascynujące szczegóły z warsztatu pisarki, których nie ujawniła nawet w swojej „Autobiografii”.Książka odsłania rąbek największej tajemnicy Agathy Christie – pokazuje, w jaki sposób z odręcznych zapisków, list występujących postaci i wstępnych szkiców wątków rodziły się jej poczytne powieści, opowiadania i sztuki teatralne. Alternatywne rozwiązania intrygi, zmienione tytuły, inni bohaterowie, niezamieszczone w wersji końcowej sceny, a nawet plany nigdy nienapisanych powieści – dzięki badaniom Johna Currana poznajemy bogactwo niepublikowanych materiałów, w tym także dwa skończone opowiadania z Herkulesem Poirotem jako bohaterem: „Wypadek z psią piłeczką” oraz trzynastą opowieść z cyklu Prac Herkulesa.Książka jest także wyjątkowa pod względem edytorskim. W narrację zostały wplecione i wyróżnione odmienną czcionką różnego rodzaju fragmenty: zapisy myśli Agaty Christie (kursywą) i zapiski z notatników z pomysłami na kolejne kryminały (czcionką ozdobną), którym towarzyszą odwzorowania wybranych stron z prawdziwych notatników autorki. Jeśli w danym rozdziale zawarto rozwiązania zagadek kryminalnych, tytuły tych książek podano na początku rozdziału.


 Od nieco ponad roku jestem wierną wyznawczynią kultu Agaty Christie. Systematycznie nabywam i zapoznaję się z jej kolejnymi książkami. Regularnie daję się złapać w jej pułapki, próbując odgadnąć jak utkała intrygę. Okazyjnie udaje mi się zgadnąć, wtedy czuję się jakby legendarna MENSA przyjęła mnie w poczet swych członków. Moja pycha rośnie w zastraszającym tempie i przez dwa dni chodzę z nosem wycelowanym w niebo, puchnąć z dumy.

Na „Sekretne zapiski Agaty Christie” chorowałam od dawna, chodziłam wokół nich jak facet w zalotach. Miałam na półce „Autobiografię” Królowej Kryminału, więc obiecywałam sobie, że jak ją przeczytam pomyślę nad kupnem. „Autobiografia”, leży przywalona Pismem Świętym i z pięcioma podręcznikami, które niedługo wrócą do biblioteki, a ja kolejny raz złamałam swoje postanowienie.  Dorwałam się do „Sekretnych zapisków” i nie miałam zamiaru wypuścić ich z rąk. Bez zbędnej zwłoki, z rekordowo małym okresem nabierania mocy urzędowej, zapadłam się w pościel z książką z której bije ogromna sympatia do Agaty Christie. Wydaje mi się, że z autorem, który opracował te chaotyczne notatki, dobrze by mi się rozmawiało, chociaż zupełnie inne powieści są naszymi „najulubieńszymi”, niekiedy ocena danej książki różni się nam diametralnie, ale autor jest zafascynowany postacią Christie, traktuje ją jako bóstwo i to nie jakieś lokalne, pomniejsze. On uważa Agatę Christie za boginię, której świat cały oddaje część, wprawdzie mniej tych peanów, niż zasługuje, ale to przecież kwestia czasu.


Po całość recenzji zapraszam do mnie 

czwartek, 4 lipca 2013

"Mężczyzna w brązowym garniturze"

Agatha Christie
"Mężczyzna w brązowym
garniturze"
216 stron
Anna Beddingfeld po śmierci ojca archeologa wyrusza w poszukiwaniu przygód. Czekając na peronie jest świadkiem nieszczęśliwego wypadku - ginie pod torami człowiek. Rzekomy lekarz znajdujący się na miejscu wypadku gubi uciekając kartkę z tajemniczą notką. Anna postanawia rozwikłać nurtujące ją wątpliwości.
Niebawem pojawia się kolejna ofiara "mężczyzny w brązowym garniturze". Nie zastanawiając się długo Anna wyrusza w podróż do Południowej Afryki. 

Świetna lektura, jest rejs statkiem wycieczkowym, podróż koleją, piękne krajobrazy, chwile mrożące krew w żyłach i oczywiście wątek miłosny - Anna zakochuje się w tajemniczym mężczyźnie.

Na statku Anna poznaję Suzannę Blair i zostaje jej damą do towarzystwa. Razem próbują rozwikłać tajemnicę podrzuconych diamentów oraz tożsamość niebezpiecznego Pułkownika.

  


Postanowiłam niedawno przeczytać od początku wszystkie książki Agathy Christie i jeśli tylko będzie to możliwe, lekturę wzbogacić adaptacją filmową. Ucieszyłam się bardzo, gdy w czeluściach internetu znalazłam informację, że ktoś pokusił się o sfilmowanie tej historii....

"Mężczyzna w brązowym garniturze"
1989 rok, reż. Alan Grint
Uśmiałam się pierwszorzędnie!!!! Nie pamiętam kiedy oglądałam ostatnio tak kiepski film doprawdy!!!! Nawet nie zasługuje na miano filmu kategorii B, chyba nawet C jest w tym przypadku mocno naciągnięta :).

Rzecz dzieje się współcześnie, Anna jest fotografem nałogowo pstrykającym fotki, są samochody i okulary słoneczne w stylu "Miami Vice". Wyobrażałam sobie piękny statek, którym Anna rusza w nieznane - w filmie to jakiś stateczek bardziej przypominający ten wycieczkowy z "Rejsu" niż ten wobrażony przeze mnie. Są też sztuczne głazy, aaaa i Suzy Blair jest podstarzałą już kobietą szukającą kandydata na męża chyba nr.6...


Anna Beddingfeld i Suzy Blair



Jak się przekonałam na własnej skórze - adaptacja filmowa nie zawsze jest udana i może czasem lepiej by jej było wogóle nie nakręcić :).