wtorek, 30 kwietnia 2013

Kot wśród gołębi


Ekskluzywna szkoła dla dziewcząt niedaleko Londynu prowadzona jest już od wielu lat przez pannę Bulstrode. Uczęszczają do niej przede wszystkim dziewczęta z najlepszych angielskich rodzin, jest kilka panien z kontynentu ale zdarzają się również bardziej egzotyczne uczennice - w tym trymestrze edukację w Meadowbank ma rozpocząć pewna arabska księżniczka.
Jednak aby dostać się do szkoły nie wystarczy samo nazwisko i pieniądze - przełożona sama decyduje o przyjęciu (lub nieprzyjęciu) każdej kandydatki. Z tego też powodu pomiędzy wysoko urodzonymi uczennicami znajdują się również nieutytułowane dziewczęta - panna Bulstrode stawia przede wszystkim na potencjał jaki w nich dostrzega.
Szkoła od lat już należy do najlepszych w Anglii  i nikt nie spodziewa się, że w przeciągu kilku tygodni jej renoma i ciężko budowana opinia mogą się zawalić jak domek z kart.

"Kot wśród gołębi" to kolejna książka Agaty Christie należąca do cyklu o Herculesie Poirot. Jest to jednak powieść dosyć nietypowa - detektyw pojawia się właściwie jako postać drugoplanowa, chociaż oczywiście on rozwiązuje zagadkę morderstw popełnionych w Meadowbank. Hercules już od lat jest na emeryturze, jego sława właściwie już przebrzmiała i, co jest pewnie bardzo bolesne dla jego miłości własnej, wiele osób zupełnie nie zdaje sobie sprawy z kim ma do czynienia.
Na pierwszy plan wysuwają się w tej powieści przedstawiciele młodego pokolenia - Adam Goodman, funkcjonariusz tajnych służb oraz Julia Upjohn, jedna z uczennic, przez przypadek wmieszana w kryminalną aferę.

Agatha Christie tworząc tę powieść posłużyła się schematem, który gości w wielu jej książkach. Szkoła to w miarę zamknięte środowisko i właściwie od początku wiadome jest, że morderca to ktoś z personelu. Jak się okazuje  wśród pracowników jest kilka osób, które, pomimo drobiazgowej kontroli przy podejmowaniu pracy u panny Bulstrode, mają pewne niewygodne tajemnice i nie do końca są tymi, za których się podają.

Chyba dla nikogo nie będzie niespodzianką, że po raz kolejny nie udało mi się rozwiązać zagadki zabójstw w pawilonie gimnastycznym przed Herculesem Poirot...

Ciekawa książka, ciekawa intryga - warto przeczytać.

piątek, 5 kwietnia 2013

"Zbrodnia na festynie"


Tytuł oryginalny: Dead Man's Folly
Tłumaczenie: Andrzej Milcarz
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 2012
Liczba stron: 216







Która to przeczytana przeze mnie książka Agathy Christie? Po dwudziestej przestałam liczyć. Jednak każda następna, nie jest znanym mi już schematem, lecz nową, zaskakującą mnie historią. Kryminały A. Christie staram się czytać przynajmniej co kilka tygodni, ponieważ są to książki zapewniające mi dobrą lekturę na 100%!

Znana pisarka kryminałów Ariadna Oliver, prosi swego przyjaciela Herculesa Poirot o przyjazd do Nassecombe w hrabstwie Devon. W rozmowie telefonicznej niewiele wyjaśnia, lecz prośbę szybkiego przyjazdu uzasadnia swoją intuicją, która podpowiada jej, że wydarzy się nieszczęście. Kiedy detektyw przyjeżdża na wieś zostaje wprowadzony w szczegóły mającego się tam odbyć festynu. Jako znana osobistość ma wręczyć nagrodę w zabawie "Polowanie na Mordercę". Autorką scenariusza tej atrakcji jest Pani Oliver. Będzie ofiara i podejrzani, prowadzące do nich tropy oraz narzędzie zbrodni. Uczestnicy zabawy po uiszczeniu opłaty w wysokości pół korony, będą mogli przeżyć niezapomnianą przygodę.

Poirot jeszcze przed rozpoczęciem się festynu ma okazję poznać głównych organizatorów: George i Hattie Stubbs, Michael Weyman, panna Brewis, państwo Legge, pani Folliat oraz kilkoro innych. Będzie musiał uczciwie przyznać, że przebywanie wśród tych osób to niezła szkoła poznania tak różnych charakterów.

I teraz - jak zwykle w przypadku kryminałów - pojawia się w mojej głowie pytanie: Czy powinnam Wam zdradzić kto zginie? I wtedy dalej prowadzić recenzję... Jednak zaraz potem zjawia się refleksja: to kryminał i to dość nietypowy. Nie napiszę zatem kto będzie prawdziwym trupem w "Zbrodni na festynie", za to gorąco polecę przeczytanie książki.

Dlaczego warto? Choćby dlatego, że jest to pierwsza chyba taka sprawa niesamowitego Herculesa Poirot, podczas rozwiązywania której wyjechał z miejsca morderstwa bez wskazania mordercy. Dopiero kiedy na światło dzienne wyjdzie, iż popełniono trzecią zbrodnię (tak, trzecie nie jest błędem, drugi zgon też wyjdzie na jaw, ale dopiero na końcu książki), kawałki układanki ułożą się w logiczną całość. Wtedy mistrz wśród detektywów przyjedzie ponownie do Nassecombe i jego wyjaśnienie tych morderstw znów wbije czytelnika w fotel... Przeczytaj koniecznie!