czwartek, 29 sierpnia 2013

"Zło które żyje pod słońcem"

Nieubłaganie zbliża się jesień. Pora czerwonych liści, długich wieczorów przy gorącej herbacie, a także
mroźnych wiatrów i przeziębień. Postanowiłam WYJĄTKOWO zdążyć z robótkami jesienno-zimowymi i udziergać sobie nowe chusty na drutach, aby swoją radosną barwa, lub ciepłym splotem umilały mi słotne dni. Nie myślałam długo, udałam się na rynek do sklepu z dziewiarskimi artykułami i nabyłam cztery motki włóczki. Zielony, błękitny, żółty i cieniowany zielony. Piękne wszystko. Zaczęłam dziergać chustę w kolorze letniego nieba, już skończyłam zresztą. A co do dziergania jest dobre? Ano film jakiś, lub serial.
Wróciłam więc w objęcia  Herkulesa Poirota. Mój wybór padł na „Zło które żyje pod słońcem”, robiłam kilka podejść do tego filmu z Mamą, ale Ona tak szybko zasypiała, że w końcu oglądnęłam sama. Mniej więcej pamiętałam konstrukcję intrygi, ale jednak nie była to wiedza dokładna. Zwłaszcza, że z tego co pamiętam nieznacznie fabułę zmieniono.

Oto Herkules Poirot musi wyjechać na kurację odchudzającą, do uzdrowiska na wyspie, przybywając do ośrodka, wyczuwa szczególną atmosferę. Urwane zdania, obrazy, tworzą złowrogą atmosferę, wydaje się, że zło nie śpi, nawet w tak pięknym miejscu
I faktycznie zbrodnia zostaje popełniona. Na plaży zostają znalezione zwłoki pięknej kobiety, jednej z lokatorek uzdrowiska. Zamordowana sprawiała wrażenie femme fatal, kobiety która jest tak piękna, że jej uroda może jej tylko napytać biedy. Wiele wskazuje, że tak właśnie było. Zabić mogły tylko osoby znajdujące się na wyspie, prawie każdy miał motyw i sposobność. Ale czy można zwieść Poirota? Nawet osłabionego kuracją odchudzającą?
 
Bardzo dobrze oglądało mi się ten film, David Suchet w tym odcinku wspina się na wyżyny kunsztu aktorskiego czyniąc z Herkulesa Poirota postać niezwykłą, jest zabawny, czarujący, a jednocześnie przenikliwy i bezwzględny w dochodzeniu do prawdy. Zresztą, cala obsada tego odcinka zasługuje na oklaski, wywiązali się ze swoich ról perfekcyjnie…

Pamiętam, że książka mnie nie zachwyciła, podobała mi się, ale bez rewelacji, natomiast ten film oglądało mi się bardzo dobrze. Wciąż najbardziej lubię momenty gdy Poirot objaśnia kulisy zbrodni.


całość na Moim Blogu 

4 komentarze:

  1. Jak zawsze Herkules w szczytowej formie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę dać poczytać panuP. On go uwielbia
    Pozdrawiam .Dzięki za zaglądanie do mnie:):

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam tego aktora,jest fantastyczny,a porywacza samolotu z Kurtem Russelem zagrał śpiewająco!

    OdpowiedzUsuń