czwartek, 4 lipca 2013

"Mężczyzna w brązowym garniturze"

Agatha Christie
"Mężczyzna w brązowym
garniturze"
216 stron
Anna Beddingfeld po śmierci ojca archeologa wyrusza w poszukiwaniu przygód. Czekając na peronie jest świadkiem nieszczęśliwego wypadku - ginie pod torami człowiek. Rzekomy lekarz znajdujący się na miejscu wypadku gubi uciekając kartkę z tajemniczą notką. Anna postanawia rozwikłać nurtujące ją wątpliwości.
Niebawem pojawia się kolejna ofiara "mężczyzny w brązowym garniturze". Nie zastanawiając się długo Anna wyrusza w podróż do Południowej Afryki. 

Świetna lektura, jest rejs statkiem wycieczkowym, podróż koleją, piękne krajobrazy, chwile mrożące krew w żyłach i oczywiście wątek miłosny - Anna zakochuje się w tajemniczym mężczyźnie.

Na statku Anna poznaję Suzannę Blair i zostaje jej damą do towarzystwa. Razem próbują rozwikłać tajemnicę podrzuconych diamentów oraz tożsamość niebezpiecznego Pułkownika.

  


Postanowiłam niedawno przeczytać od początku wszystkie książki Agathy Christie i jeśli tylko będzie to możliwe, lekturę wzbogacić adaptacją filmową. Ucieszyłam się bardzo, gdy w czeluściach internetu znalazłam informację, że ktoś pokusił się o sfilmowanie tej historii....

"Mężczyzna w brązowym garniturze"
1989 rok, reż. Alan Grint
Uśmiałam się pierwszorzędnie!!!! Nie pamiętam kiedy oglądałam ostatnio tak kiepski film doprawdy!!!! Nawet nie zasługuje na miano filmu kategorii B, chyba nawet C jest w tym przypadku mocno naciągnięta :).

Rzecz dzieje się współcześnie, Anna jest fotografem nałogowo pstrykającym fotki, są samochody i okulary słoneczne w stylu "Miami Vice". Wyobrażałam sobie piękny statek, którym Anna rusza w nieznane - w filmie to jakiś stateczek bardziej przypominający ten wycieczkowy z "Rejsu" niż ten wobrażony przeze mnie. Są też sztuczne głazy, aaaa i Suzy Blair jest podstarzałą już kobietą szukającą kandydata na męża chyba nr.6...


Anna Beddingfeld i Suzy Blair



Jak się przekonałam na własnej skórze - adaptacja filmowa nie zawsze jest udana i może czasem lepiej by jej było wogóle nie nakręcić :). 





6 komentarzy:

  1. Ta powieść jeszcze przede mną ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O, to u mnie odwrotnie, właśnie taki rejsowy "prom" miałam w wyobraźni i pasażerów w podobnych strojach. Ale ekranizacja w stylu lat 80 to musiało być coś okropnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam jeszcze żadnej książki Christie. Chętnie to nadrobię :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham Agathę <3 A to już coś, bo po kryminały sięgam dość rzadko :p

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam! Fajny pomysł na blog. Mało jest w sieci monografii dotyczących Agathy Christie czy Artura Conan Doyle'a. PS: Że też się spóźniłem na to Wyzwanie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń