wtorek, 1 stycznia 2013

Entliczek pentliczek


Poirot przymknął oczy. W wyobraźni dostrzegał ni mniej, ni więcej, tylko kalejdoskop. Kawałki pociętych apaszek i plecaków, książki kucharskie, szminki, sole kąpielowe, imiona i miniaturowe portrety różnych studentów. Żadnej spójności czy uszeregowania. Nie powiązane wypadki i osoby wirowały w przestrzeni. Ale Poirot dobrze wiedział, że gdzieś musi być jakiś wzór. Może więcej niż jeden. Może za każdym potrząśnięciem kalejdoskopu otrzymywało się inny wzór… Problem polegał na tym, skąd zacząć…
Otworzył oczy.
— Sprawa wymaga przemyślenia. Głębokiego przemyślenia.
— Och, z całą pewnością, monsieur Poirot — zgodziła się gorliwie pani Hubbard — z pewnością też nie chciałabym sprawiać panu kłopotu.
— Nie sprawia mi pani kłopotu. Jestem zaintrygowany. Ale podczas gdy ja oddam się rozmyślaniom, możemy rozpocząć pewne praktyczne działania. Na początek… Ten pantofelek, wieczorowy pantofelek… możemy zacząć od niego. Panno Lemon…

Fragment pochodzi z książki pt. "Entliczek pentliczek" autorstwa A. Christie wydanej w 2001 roku przez wydawnictwo Hachette. 

W pewnym pensjonacie dochodzi do serii zaginięć dziwnych, z pozoru niezwiązanych ze sobą w żaden sposób przedmiotów. Zmartwiona jest panna Lemon, sekretarka Poirota, a to dlatego, że pensjonat prowadzi jej siostra. Poirot przygląda się tej niby błahej sprawie i dochodzi do wniosku, że kryje się za tym coś znacznie poważniejszego. A tymczasem w pensjonacie dochodzi do morderstwa...

Tak to się pokrótce zaczyna. Pani Christie jak zwykle nie szczędzi nam różnych szczegółów, podaje różne tropy, my dajemy się porwać szalonej dedukcji, a na końcu i tak widzimy figę z makiem. Kryminał łyka się niczym najlepsze cukierki, bo akcja wciąga i to niesamowicie - autorka dobrze wie, co zrobić, by zaciekawić czytelnika. 

Mam jednak, po drugiej już przygodzie z książką Christie wydanej przez Hachette, zastrzeżenia co do wydania właśnie. Błędy zdarzają się każdemu i wszędzie, owszem, ale sugestia, że to siostra panny Lemon jest właścicielką pensjonatu, w którym dzieje się akcja powieści, nie powinna się przytrafić, zwłaszcza w opisie na okładce książki...

1 komentarz:

  1. Hmm, fabuła brzmi znajomo i chyba czytałam tą pozycję, ale pewna nie jestem ;)

    OdpowiedzUsuń