poniedziałek, 26 listopada 2012

"Świadek oskarżenia"


czyli Królowa Kryminału w wersji paranormalnej

Autor: Agatha Christie
Tytuł: Świadek oskarżenia
Liczba stron: 259

Świadek oskarżenia (The Hound of Death) to zbiór 12 opowiadań Agathy Christie z 1933 roku. Z opowiadaniami związany jest taki problem, że nie każdy je lubi, uważając za zbyt krótkie (z drugiej strony, czytając lektury szkolne wielu narzeka, że są one zbyt obszerne, chciałoby się krzyknąć: zdecydujcie się na coś! ;) ). Te zamieszczone w przeczytanym przeze mnie zbiorze, długie na pewno nie są - cała książka liczy sobie 259 stron, średnio na jedną historię przypadają, więc zaledwie 22 strony. Uważam, jednak, że są one naprawdę warte uwagi. 

Fanów Agathy Christie, którzy spędzili z jej utworami już wiele emocjonujących chwil, może zaskoczyć tematyka zamieszczonych w zbiorze opowiadań - większość z nich dotyka bowiem tematów paranormalnych (być może mam słabą pamięć, ale nie pamiętam żadnych innych dzieł Christie toczących się wokół historii nadprzyrodzonych) lub też tematów mieszczących się na pograniczu metafizyki i tajemnic ludzkiej psychiki. W kilku z nich możemy znaleźć podobne słowa: Zjawiska, które nazywamy nadnaturalnymi, mają w istocie charakter naturalny, ale my nie zgłębiliśmy jeszcze rządzących nimi praw...

źródło filmweb
Są takie sceny, słowa czy sytuacje z filmów lub książek, o których trudno zapomnieć, niosą one tak wielki ładunek emocji, są tak zaskakujące, że zostają w naszej pamięci na długo. Kilka takich intrygujących momentów można znaleźć w Świadku oskarżenia. Szczególnie godne uwagi jest tytułowe opowiadanie. Jego fabułę najlepiej oddaje określenie "dramat sądowy", które notabene jest jak najbardziej na miejscu, gdyż na jego podstawie powstała sztuka teatralna, a w roku 1957 również film (jedną z głównych ról zagrała w nim Marlene Dietrich). Poznajemy w nim adwokata, pana Mayherne, który bronić ma młodego człowieka, Leonarda Vole'a, oskarżonego o zamordowanie starej i majętnej kobiety, która uczyniła go swoim jedynym spadkobiercą. Sprawa wydaje się oczywista i z góry przegrana. Pan Mayherne jednak wierzy w niewinność swojego klienta... 

Innymi naprawdę godnymi uwagami opowiadaniami są również Radio, Lampa, Ostatni seans... Choć zaraz, chwileczkę, chyba prościej będzie wymienić tytuł jedynej historii, która zawodzi - Ogar śmierci. 
Wszystkie inne opowiadania gorąco polecam!


Mój ulubiony fragment z książki (z opowiadania Czerwony sygnał)

...jeśli człowiek cierpiący na urojenia nie mówi o nich głośno, to według wszelkiego prawdopodobieństwa nigdy nie odróżnimy go od ludzi normalnych. Niezwykła normalność osób nienormalnych to bardzo interesujący temat.

środa, 21 listopada 2012

"Godzina zero"

Postaci pisarki - Agathy Christie - nie trzeba miłośnikom literatury kryminalnej przedstawiać.  Napiszę jednak dwie ciekawostki, które zostały wydrukowane na okładce "Godziny zero". "Tylko Biblia i dzieła Szekspira osiągnęły większe nakłady niż jej książki. Napisała 78 powieści kryminalnych, 19 sztuk teatralnych i 6 książek podpisanych pseudonimem Mary Westmacott."

Co oznacza tytuł "Godzina zero"? Nadkomisarz Battle, który prowadzi śledztwo w niniejszej książce wyjaśnia, że jest to moment popełnienia morderstwa. Jednak - według niego - błędem jest, iż relacje dotyczące zabójstw lub książki zaczynają się w momencie ich popełnienia. "Morderstwo jest kulminacją rozmaitych okoliczności, które splatają się w określonym momencie i w określonym punkcie."

Autorka napisała "Godzinę zero" właśnie według tej zasady, czyli nie rozpoczęła książki od morderstwa. Najpierw zostały przedstawione sylwetki wszystkich bohaterów.
W szpitalnej atmosferze poznajemy historię nieudanej próby samobójczej Angusa MacWhirter'a, w którego chęć do życia próbuje tchnąć rudowłosa pielęgniarka. Mówi do pacjenta ważne słowa: "Gdzieś może wystarczyć sama pana obecność, nawet nie jakieś czyny, po prostu obecność w określonym miejscu i określonym czasie."
Kolejny podrozdział opisuje mordercę i jego planowanie zbrodni, jednak bez wskazania kto nim jest, zaś już w następnym podrozdziale czytelnik zaznajamia się ze sposobami działania nadkomisarza Battle. Tym razem występuje on jako ojciec i wyjaśnia sprawę kradzieży w internacie córki - Sylvii, do których dziewczyna się przyznała.
Pisarka przedstawia również młodego sportowca, Nevile'a Strange'a oraz jego piękną żonę Kay, którzy wiodą pozornie szczęśliwe życie, bez kłopotów i zmartwień. Poznajemy ich w momencie, gdy dyskutują na temat wyjazdu do Gull's Point, gdzie mieszka lady Camilli Tresilian, która wraz z nieżyjącym już mężem wychowała Nevile'a.
Również w domu pani Camilli przyjazd państwa Strange jest ważnym tematem dyskusji. Ponadsiedemdziesięcioletnia dama zastanawia się, wraz ze swoją daleką krewną - Mary Aldin, dlaczego w tym samym terminie co państwo Strange, odwiedzi ich również pierwsza żona Nevile'a - Audrey.
Udział w dramacie biorą również Ted Latimer, Thomas Royde oraz pan Treves, osoby nie mniej barwne i tajemnicze od pozostałych.

Jak będzie przebiegało spotkanie w gościnie u lady Tresilian? Czyja śmierć została misternie zaplanowana? Kto zabił? Odpowiedzi na te pytania czekają w "Godzinie zero".

wtorek, 6 listopada 2012

Herbatki u Agatki - Dyskusja o Orient Ekspresie

Garść pytań, zapraszam do dyskusji:).

1.W jakim stopniu na śledztwo wpływa sceneria?
2. Na czym, waszym zdaniem, polega metoda śledcza Poirota?
3. Przesłuchania - czy Poirot prowadzi je dla każdego w ten sam sposób?
4. Czy byliście w stanie powiedzieć po nich "kto zabił""?
5. Rozwiązanie - co sądzicie o tym, że sprawcy zostali uwolnieni od odpowiedzialności prawnej? Czy silny motyw i rola samozwańczej ławy przysięgłych zwalnia od odpowiedzialności?
6. Ulubiona postać w ksiażce. Czy w ogóle taka macie?
7. Orient Express na tle innych książek Agaty- czy faktycznie jest jedną z lepszych?
8. Wolne wnioski - czyli Wasze pytania:).

 Źródło grafiki- culturevulture.net


"Niespodziewany gość"

"Był zimny listopadowy wieczór..."
Tak zaczyna się ta niepozorna książka, dlaczego niepozorna? Bo jak dla mnie ma za mało stron, ale za to czyta się jednym tchem, szybko, całkiem za szybko!!!
Właściwie już sam początek zaskakuje...jest zbrodnia, jest morderczyni, czytamy tak jakby od końca, ale przecież u Christie nic nie jest oczywiste!!!
Zaczyna się banalnie, w noc listopadową mężczyzna wpada do rowu i idzie po pomoc do najbliższej posiadłości.
Tam zastaje zwłoki mężczyzny na wózku inwalidzkim, a obok młodą kobietę z bronią w ręku, Czy wszystko wiadomo?
Powoli poznajemy prawdę....choć niezupełnie , polecam

Niespodziewany gość - Christie Agatha

Zdjecie pochodzi  stąd

Właściwie to była sztuka teatralna napisana przez autorkę w 1923 r, na powieść przerobił ją Charles Osborne, polecam

sobota, 3 listopada 2012

"Śmierć w chmurach"



Ponadrabiam wpisy :D
Dla pasażerów samolotu lecącego z Paryża do Croydon zwykła podróż okazuje się koszmarem - w trakcie lotu popełniono bowiem morderstwo. Winny jest któryś z pasażerów. Ale kto? Żaden z nich, nawet Herkules Poirot, nie jest wolny od podejrzeń. Słynny detektyw musi rozwikłać tę zagadkę, chociażby po to, by oczyścić samego siebie.


 Moje zaaudiobookowanie trwa w najlepsze. Herkulesomania również. Wciąż morduję krzyżykowy portret Madame Jesiennej, jako że czasu tracić po prostu nie lubię słucham sobie audiobooków. Wprawdzie najwięcej przy wyszywaniu słuchałam książki „Rodzina Curie” ale akurat jakoś zaczęła mnie nudzić, więc poleciałam kilkoma filmami i wróciłam do audiobooka. Musiałam się w końcu dowiedzieć kto zabił.

Oczywiście lecę wciąż powieściami z Herkulesem Piorotem. Książka o której Wam opowiem jest niesamowicie Agatowata. Mamy zamkniętą przestrzeń, każdy z uczestników lotu mógł zabić, i mógł to zrobić TYLKO ktoś lecący na pokładzie.  Zabójca zdaje się być zbyt brawurowy, rzuca poważny cień podejrzenia na Herkulesa Poirota, podrzuca mu Corpus delicji i korzysta z ksenofobii członków ławy przysięgłych. Nie wie tylko, że to dodatkowo zmotywuje Herkulesa do odkrycia prawdy i zdemaskowania zuchwałego mordercy.

Książka trochę w stylu morderstwa w Orient Expressie. Ów słynny pociąg również zresztą był wspomniany w treści, ale bez zdradzania rozwiązania. Zamożna lichwiarka ginie w samolocie, według wstępnego przesłuchania, nikt jej nie znał, więc mamy samolot pełen ludzi którzy denatkę widzą pierwszy raz. Oczywiście przeciętnej inteligencji czytelnik zorientuje się, że to bujda. Czy jednak osoba która kłamie w tej sprawie okaże się zabójcą? To nie takie proste, sam Herkules Poirot będzie sądził, że dał się wpuścić w maliny. Tylko czy to możliwe?

Mogą Was nudzić moje ciagłe zachwyty Agatą Christie, nic na to nie poradzę, chyba nikt nie pisze tak doskonałych kryminałów, trzymających w napięciu i zaskakujących zakończeniem. W tej książce też mamy ogromny element zaskoczenia, wprawdzie kilka razy po głowie tłukła mi się myśl, że to właśnie ta osoba, ale nie umiałam powiązać faktów i podążyć dokładnie ścieżką Herkulesa Poirota. To chyba niewykonalne. A gdy mi się uda zrobić coś takiego… to chyba będę musiała porzucić tą autorkę.

Niesamowite połączenie stylu, te książki tchną spokojem, chociaż aura tajemnicy wokół sprawcy podnosi adrenalinę. Autorka w niesamowicie subtelny sposób tka intrygę nie mamy wrażenia przekombinowania, wymuszonego rozwiązania. Tylko wszystko jest takie naturalne. Gdy Herkules zaczyna mowić,  jakby wszystkie elementy wskakiwały na swoje miejsce.