środa, 24 października 2012

Spotkanie w Bagdadzie


Główną bohaterką książki jest Victoria Jones, niewykwalifikowana stenotypistka. W głowie ma marzenia o podróżach  i przygodach. Pewnego dnia zostaje wyrzucona z pracy, ale za to spotyka bardzo przystojnego Edwarda. Wydaje się, że to miłość od pierwszego wejrzenia. Niestety los sprawia, że muszą się pożegnać być może na bardzo długo. Victoria postanawia wziąć sprawę w swoje ręce i kosztem wszystkiego wyrusza do Bagdadu.
Tymczasem Brytyjski agent wpada na trop tajemniczej organizacji międzynarodowej, która chce stworzyć tzw. Nowy Świat wywołując tym wojnę na skalę światową. Zdobyte dowody działalności organizacji agent ukrywa w różnych miejscach. Jednak nie długo potem wpada w pułapkę i zostaje zabity. Dlatego wskazówki do całego dowodu przekazane są przypadkowym osobom.
I w ten oto sposób Victoria trafia w sam środek dochodzenia. Ryzykuje życiem, by pomóc w likwidacji tajnego ugrupowania. Tym samym odegra też główną rolę  w aferze politycznej i kryminalnej.
Myślałam, że to będzie nudna książka z uwagi  na wstępne rozdziały przedstawiające multum osób powiązanych z tą sprawą. Ale za to Victoria swoim charakterem i postawą w sytuacjach w jakich się znajdowała, wzbudzała nie lada zainteresowanie. Całą swoją osobą pobudzała czytelnika do dalszego zgłębienia lektury.
Książka ogólnie mi się podobała. Zawiera ciekawe opisy Bagdadu i okolic, a najbardziej zwraca uwagę na znany nam doskonale temat tworzenia Nowego Świata przez wyznawców-fanatyków, którzy są w stanie poświęcić życie nie tyle swoje, co wielu niewinnych ludzi by osiągnąć cel.

sobota, 13 października 2012

"I nie było już nikogo"


Lubię kryminały w pełnym tego słowa znaczeniu. Lubię, gdy są takie klasyczne, dopieszczone w każdym calu. Gdy nic nie odstaje, nic nie uwiera, a wszystkie trybiki pasują do siebie idealnie. Co więcej, po połączeniu tworzą zaskakującą całość. Dzisiaj opowiem Wam, o takim kryminale. Albo dokładniej, opowiem Wam o kryminale wręcz idealnym: wciągającym i nie puszczającym do końca, przemyślanym w każdym calu i praktycznie nie do rozwiązania.


Ośmiu, wydawać by się mogło, że przypadkowo dobranych ludzi dostaje zaproszenie na tajemniczą Wyspę Żołnierzyków. Gdy przybywają, okazuje się, że gospodarzom coś ważnego wypadło i pojawią się dopiero jutro. Dlatego nasi bohaterowie muszą zaczekać. Towarzyszy im dwoje służących. Wieczorem, przy kolacji, gdy wszyscy zajęci są rozmową, w domu rozbrzmiewa Głos, który zarzuca każdemu z obecnych popełnienie morderstwa. Jak się potem okazuje, to nie nadprzyrodzone siły, a jedynie informacja nagrana na płycie. Jednak goście nie mogą już spać spokojnie. Sumienie ich rusza, a najgorsze dopiero przed nimi. Pierwszy ginie młody chłopak. Wszystko zgadza się ze starą rymowanką…

Zaintrygowani? Mam nadzieję. A to dopiero początek. Czeka nas dużo wrażeń, jednak nie wybiegajmy w przyszłość. Zacznijmy od samych bohaterów. Tych mamy pełną paletę. Od starej, nobliwej i bardzo zamożnej panny przez lekarza po biedną sekretarkę. Pechowi goście Wyspy Żołnierzyków. Każdy z nich różniący się od siebie, reprezentujący całkowicie inny stan, to nie jest już tylko ta popularna medium class, tutaj mamy cały arsenał, przedstawicieli praktycznie wszystkich warstw społecznych współczesnej autorce Anglii. Dzięki temu, książka nie dość, że wydaje się bardziej realistyczna, to jeszcze tchnie w niej ten spokojny, a jednocześnie pełen napięcia klimat. „Czuć” minioną angielską epokę.

Jednak na nic zachwyty nad klimatem, bohaterami, gdyby nie intryga. Z morderstw z jakimi zapoznała mnie królowa Kryminału, które podobnież wymyślała zmywając naczynia, to jest najbardziej zaplątane, najbardziej przemyślane. Zapewne, podczas wymyślania musiała zmywać kruche filiżanki po wielu Anglikach.
Jednym słowem – intryga jest tak misternie upleciona, że przeciętny zjadacz chleba nawet nie musi się wysilać, i tak nie ma szans na rozwiązanie. Potem nadchodzi koniec i rozwiązanie zagadki. Jest… szokujące. Powaliło mnie (że się niezbyt kulturalnie wyrażę) i zaczęłam współczuć tym ludziom ze Scotland Yardu, którzy będą musieli się tym zająć…

Zastanawianie się, co mogłabym tej książce zarzucić nie wyszło na dobre, bo uwielbiam I nie było już nikogo. Posiada ona tę niepodrabialną cechę angielskich kryminałów (czego próżno szukać u Skandynawów czy Niemców), czyli taki wyniosły spokój. Chociaż ludzie są zabijani, to tutaj nawet krew leje się dystyngowanie. Nie ma też strasznych korków, większość przybyła pociągiem. Nic, tylko rozłożyć stolik, założyć kapelusik, zaparzyć herbatkę i zanurzyć się w różnych ploteczkach.

Można mówić wiele. Że Christie niekiedy się wręcz powtarza, że nie da się jej czytać cały czas, bo można się wynudzić. Jednak po takim kryminale wszelkie zarzuty idą w kąt i to ona jest jedyną Królową. I niech tak zostanie.

środa, 10 października 2012

"Czarna kawa"

Sir Claud Amory, światowej sławy naukowiec, opracowuje wzór na nowy, śmiercionośny materiał wybuchowy. Przekonany, że ktoś z domowników próbuje wykraść ten wzór, wzywa na pomoc Herkulesa Poirota. Niestety, słynny detektyw przybywa za późno: koperta ze wzorem ginie, a sir Claud zostaje otruty... Jedną z podejrzanych jest synowa zmarłego, młoda i piękna Lucia, z pochodzenia Włoszka. Czy ona okaże się drugą Lukrecją Borgią?


 W ubiegłym tygodniu wysłuchałam kolejnego audiobooka do haftowania. Tym razem była to „Czarna kawa” sztuka napisana przez Agatę Christię, przerobiona na powieść. Audiobook zaskakująco szybko się skończył, zwykle książki Agaty nie są długie, ale ta starczyła na jedno popołudnie.
To kolejna opowieść z Herkulesem Piorotem, tym razem nieco nietypowo, bowiem słynny detektyw zostaje wezwany przed morderstwem, nie zostaje wezwany dlatego że ktoś dybie na życie zleceniodawcy. Zleceniodawca Claud Amory jest znanym naukowcem, który dokonał istotnego odkrycia, niestety obawia się, że ktoś z domowników chce wykraść wzór, który w niepowołanych rękach może zmienić losy historii, dlatego wzywa Belga. Niestety ułamki sekund przed przybyciem Jajogłowca Amory pada martwy. Okoliczności w których popełniono morderstwo znacząco zawężają krąg podejrzanych. To idealna okazja dla czytelnika aby zabawić się w detektywa. Jako że pierwotnie książka była sztuką, oznacza to, że mamy podsunięte, bardzo namacalnie, wyraźnie obrazy, jakby stop-klatki z filmu. Widzimy wszystko przed oczami duszy swojej.

Powiem Wam szczerze, ze książka jest dosyć bezbarwna, autorka Nas sprytnie zwodzi, ale czyni to zbyt jawnie co każe nam oczywiście odrzucać tak oczywisty ślad. Opowieść jakich wiele. Moim zdaniem nie pozostanie długo w mej pamięci, bo już po tygodniu niewiele pamiętam. Oczywiści słuchało się dobrze, Agata Christie mimo wszystko zawsze trzyma pewien poziom, ale naprawdę tym razem bez rewelacji.

Jest to zaiste bardzo lakoniczna opinia, ale książka ze względu na objętość, formę nie daje pola do szerszej wypowiedzi.
Nie wycofuję się naturalnie z planu poznania wszystkich opowieści z Herkulesem Poirotem

sobota, 6 października 2012

Pajęczyna










Bardzo długo nie mogłam się przekonać do audiobooków, sądziłam, że będzie mnie drażniło, jak jakiś dziwny głos nie wiadomo skąd będzie mi ględził nad uchem. No ale w końcu nadszedł ten zły okres, że czasu na czytanie jakby mniej, bo tu człowiek chciałby powyszywać, albo po prostu poleżeć z bolącymi oczami w ciemności. Sięgnęłam więc po audiobooka, do którego zresztą robiłam dwa podejścia, bo za pierwszym jakoś dziwnie mi było. Ale, że trzeba być twardym zrobiłam drugie podejście i już nie odpuściłam do samego końca książki. Na ten pierwszy raz świadomie wybrałam tytuł A. Christie, bo wiedziałam, że to mnie wciągnie.

"Pajęczyna" to książka, która początkowo książką wcale nie była. To sztuka teatralna napisana przez Christie, przerobiona na powieść w 1998 roku przez Charlesa Osborne'a - pana, który zaadaptował na powieść również "Czarną kawę" i "Niespodziewanego gościa". Akcja toczy się w wiejskiej posiadłości Klarysy Heilsham - Brown i jej męża Henry'ego Brown w czasie, kiedy przebywa u nich z wizytą grupka przyjaciół. Pewnej nocy Henry, pracownik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, ma przywieźć do domu superważnego gościa w supertajnej sprawie. Niefortunnie się zdarza, że tuż po jego wyjeździe Klarysa potyka się o trupa i to nie byle jakiego, bo obecnego męża poprzedniej żony Henry'ego. Klarysa w przekonaniu, że zabiła go jej pasierbica postanawia, że ciała trzeba się pozbyć, w czym mają jej pomóc przyjaciele.

Cała akcja toczy się wokół tej sprawy, w ciągu jednej nocy i właściwie w jednym pomieszczeniu, co jest zrozumiałe biorąc pod uwagę, że pierwotnie była to sztuka teatralna. Książka jest krótka, wersja papierowa ma 145 stron, audiobook trwał około 4 godzin z tego co pamiętam, a więc idealnie aby zająć leniwy wieczór. Fabuła jest troszkę nietypowa jak na Christie, ale równie wciągająca jak jej pozostałe książki. I równie zaskakująca.

wtorek, 2 października 2012

"Kot wśród gołębi"

W pawilonie sportowym ekskluzywnej szkoły dla dziewcząt zostaje zamordowana nauczycielka gimnastyki. Wkrótce potem w tym samym miejscu ginie następna osoba. Ktoś najwyraźniej szuka czegoś w szafkach ze sprzętem sportowym. Sprawą zajmuje się wywiad wojskowy, podejrzewa się bowiem, że tym czymś, czego poszukuje zbrodniarz, są klejnoty szejka pewnego islamskiego państwa, który zginął w podejrzanych okolicznościach. A jego kuzynka i niedoszła małżonka jest uczennicą szkoły w Meadowbank... Klejnoty odnajduje czternastoletnia Julia i bardzo rozsądnie zwraca się o pomoc do Herkulesa Poirota. Tymczasem pada następny trup, a księżniczka Shaista zostaje porwana...


Dziś opowiem Wam o kolejnej książce Christie, którą słuchałam kończąc jedną robótkę i zaczynając kolejną. Już widzę, ze moja aktualna będzie BARDZO pracochłonna i wielu książek zdążę wysłuchać.

Przedostatnio słuchałam książki pod tytułem „Kot wsród gołębi”. Jak widzicie nadal lecę listą książek z Herkulesem Poirotem w roli głównej. Dobrze mi idzie, zabawa jest przednia. Chociaż przy tej książce zaczynałam się obawiać czy ktoś się nie „walnął” przy wpisywaniu tego tytułu na listę książek z Belgiem w roli głównej. A to dlatego, że zanim pojawi się Jajogłowiec, czas mija, mija i nikt nie myśli o wzywaniu zadufanego w sobie detektywa.  Inna sprawa, że nim padnie trup też mija sporo czasu, czy ten czas się dłuży? Nie! Słuchałam z zainteresowaniem leniwie snutej opowieści,  bo cała opowieść jest taka niespieszna, mimo emocji, wątpliwości, nie wyczuwa się tej szybkiej akcji, która czytelnikowi przyspiesza oddech. Dla niektórych to pewnie będzie wada. Dla mnie to akurat zaleta, że nie dostaję zapalenia zojdek od samego czytania, tylko mogę się rozkoszować lekturą i próbować odgadnąć kto właściwie zabił.
Akcja powieści zaczyna się w fikcyjnym kraju w którym panują nastroje rewolucyjne. Szejk postanawia ujść z tego kraju, aby ratować swoje życie, ma zamiar uciec samolotem ze swoim przyjacielem i pilotem, przed lotem daje mu klejnoty, majątek rodzinny, aby ten go gdzieś ukrył, w razie lotniczej katastrofy której się obawia nie chce by klejnoty znajdowały się przy nich. Pilot idzie do pokoju hotelowego swojej siostry, mam zamiar powierzyć jej drogocenne kamienie, ale jej nie zastaje. Wie że jest śledzony, wie że po wyjściu z pokoju siostry, pomieszczenie zostanie dokładnie przeszukane. Ma niewiele czasu na myślenie, rewolucja to może kwestia dni, a może godzin…
Okazało się, ze rewolucja była kwestią chwil, szejk wraz z pilotem giną w katastrofie samolotu, tuż po wybuchu rewolucji. Kraj ogarnia chaos.
Tymczasem w Anglii w prestiżowej szkole Meadowbank rozpoczyna się trymestr, nowe nauczycielki, nowe uczennice. Sama śmietanka i błękitna krew. Jedno niepokojące zdarzenie może zwiastować problemy, ale czy ktoś by się spodziewał, że w niedługim czasie w pawilonie sportowym zostaną znalezione zwłoki nauczycielki gimnastyki? Co się stało tej nocy, dlaczego pawilon sportowy?
Mówi się,  że w swoich powieściach Agata Christie podaje czytelnikowi wszystkie e informacje potrzebne do rozwiązania zagadki. To jest jedna z tych książek w której moim zdaniem(poprawcie mnie jeśli się mylę) nie ma szans na wskazanie sprawcy, nie chodzi mi o pewne zawiłości, ale czytelnik po prostu nie ma dostępu do wszystkich przesłanek, na podstawie których Herkules Poirot znajduje sprawcę. To że morderstwo ma związek z klejnotami jest proste, ba! Nawet miejsce ukrycia kamieni jest do odkrycia, w sumie wpadłam na to dużo wcześniej, ale to tak banalne, że nie przynosi mi to zaszczytu. Ale zgadnąć kto zabił? Zwłaszcza, że trup nauczycielki gimnastyki nie będzie jedynym…..
To nie takie proste.

Podejmujecie wyzwanie? ; )