wtorek, 24 kwietnia 2012

"A.B.C" A. Christie - audiobook


W tym roku postanowiłam odświeżyć sobie klasykę kryminałów, czyli książki Agathy Christie, a jako że kryminałów zawsze bardzo dobrze słuchało mi się w formie audiobooków, to odświeżanie miało przebieg słuchawkowy. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy aż czterokrotnie wracałam do angielskiego świata zbrodni i występku, a moja droga w każdym możliwym kierunku po wyjściu z domu nie oznaczała rozstania z lekturą. Tym razem ograniczę się do pierwszego w tym roku spotkania z kryminałem Christie, którym był „A.B.C”, a w roli głównej oczywiście Herkules Poirot.

W Andover zostało popełnione morderstwo, a na miejscu przestępstwa policja odnajduje rozkład jazdy pociągów, który potocznie nazywany jest „ABC” ze względu na alfabetyczny spis stacji. W tym samy czasie Herkules Poirot zaczyna otrzymywać od tajemniczej osoby, podpisującej się jako A.B.C kpiące wiadomości, ze wskazówkami, gdzie zostanie zamordowana kolejna osoba.  Poirot nie mając innego wyjścia podejmuje wyzwanie i wyrusza na poszukiwanie mordercy mając do dyspozycji swój umysł i wiadomości z listów. Słynny detektyw nie może narzekać na brak podejrzanych, których ilość zwiększa się z każdą kolejną ofiarą. Jednak czy wśród nich jest morderca? A może to tylko zręczny wybieg, by odciągnąć uwagę Poirota od prawdziwego zbrodniarza? Przekonajcie się sami.

Całość recenzji TUTAJ.  

środa, 11 kwietnia 2012

"Rendez-vous ze śmiercią" - Agatha Christie



Młodzi Boyntonowie byli całkowicie zdominowani przez macochę – złą kobietę, opanowaną patologiczną żądzą władzy; za młodu była strażniczką więzienną – teraz jak w więzieniu trzyma swoją rodzinę, odmawiając pasierbom spadku po ojcu i swobody. Tyrania pani Boynton wypaczyła charaktery jej ofiar – najmłodsza córka ma początki schizofrenii. „Trzeba ją zabić” – słyszy Hercules Poirot pewnej nocy w Jerozolimie. W czasie wycieczki po Ziemi Świętej pani Boynton umiera. Czy to śmierć naturalna, czy morderstwo? Poirot ma dwadzieścia cztery godziny na rozwiązanie zagadki.





Chyba nudna się robię z tą Christie i kryminałami. Wracają jak bumerangi. Ale chwilę przerwy robię, zbrodnie, kary i śledztwa chwilowo 8 godzin dziennie mi zajmują. Pasuję na parę dni, zajmowanie się tym po godzinach :P



Tym razem w moje łapska wpadł ostatni egzemplarz Christie w mojej ulubionej taniej księgarni w Lublinie. Tytuł nic mi nie mówił. Jedyne co było ważne, że Christie i Poirot. No czego chcieć więcej. Książkę zaczęłam czytać czekając na autobus do mojej wsi, już na moich terenach. Niestety byłam tak zmęczona, że nawet dziwna rozmowa podsłuchana przez Herkulesa nie sprawiła, że zarwałam dla niej noc. A później podczytywałam przy kawie w pracy, jednym okiem patrząc na to z kim plotkuję a drugim w książkę. Dopiero święta były mi okazją do zagrzebania się w pościeli i podróży po piasku rozgrzanym w towarzystwie pewnej, wielce męczącej damy.


Po resztę zapraszam TU

sobota, 7 kwietnia 2012

Nemezis

"Natomiast Pani, moja droga (jeśli mogę się tak do Pani zwracać), Pani ma naturalny dar poszukiwania sprawiedliwości. Wrodzone poczucie sprawiedliwości sprawia, że potrafi pani rozpoznać przestępcę."1
Panna Jane Marple lubi swój ogród w St. Mary Mead, choć wiek nie pozwala jej już dbać o niego według własnej koncepcji estetycznej, szydełkuje i robi na drutach - teraz malutki kaftanik z różowej włóczki (jakże nudne wydają się jej dwa identyczne rękawki), w czasie towarzyskich ploteczek zdobywa potrzebne informacje, a umysł zaczyna pracować na najwyższych obrotach. W powieści z 1971 roku poznajemy jej codzienne przyzwyczajenia czytelnicze, więc jest okazja, by rozpisać się na temat zmian w prasie, bo tzw. nowoczesność wcale nie oznacza wyższego poziomu informacji i artykułów.
"Po południu panna Marple miała zwyczaj rozpoczynać lekturę drugiej gazety. Codziennie rano dostarczano jej do domu dwa tytuły. Pierwszą gazetę czytała, popijając poranną herbatkę, oczywiście pod warunkiem, że prasa dotarła w porę." Uważnie przegląda rubrykę towarzyską i uważnie wczytuje się w zgony. Okazuje się, że wiele jej mówi nazwisko pana Rafiela, bogatego finansisty, poznanego w ubiegłym roku na Karaibach, gdzie wypoczywała i wspólnie z denatem rozwiązała zagadkę kryminalną.
(...) Ciąg dalszy na blogu.

wtorek, 3 kwietnia 2012

Morderstwo w Orient Expressie

Pewnej zimowej nocy, gdzieś na Bałkanach w śnieżnej zaspie utkwił pociąg. Ponieważ rzecz dzieje się w latach międzywojennych więc i możliwości techniczne są nieco odmienne od współczesnych - pasażerowie muszą pogodzić się z niedogodnościami jakie zgotowała im pogoda. Nie wiedzą, że zasypane tory to żaden problem w porównaniu z tym co czeka ich rankiem...

Tak oto rozpoczyna się akcja powieści Agathy Christie noszącej tytuł "Morderstwo w Orient Expressie". Powieść powstała w 1933 roku i jest jednym z najpopularniejszych dzieł brytyjskiej pisarki.

Cóż takiego stanie się owej feralnej nocy? Odpowiedź mamy w tytule - rankiem okazuje się, że jeden z pasażerów został zamordowany. Podróżujący pociągiem dyrektor spółki zarządzającej Orient Expressem ma więc poważny problem - na szczęście wśród podróżnych znajduje się jego bliski przyjaciel, jeden  z najsławniejszych detektywów świata czyli Herkules Poirot.
W sprawie jasne jest tylko jedno - mordercą jest ktoś z osób podróżujących w wagonie relacji Stambuł - Calaise. Jest to niemałe grono, bo prócz denata i Poirota w wagonie przebywało tej nocy 12 podróżnych  i konduktor. Niewiele można wywnioskować ze śladów znalezionych na miejscu przestępstwa a obraz dodatkowo zaciemniają wyniki obdukcji. Z raportu lekarza wynika, że Ratchett (tak nazywał się zamordowany) zginął zasztyletowany. Jednak rany są tak różne, że na ich podstawie nie można wysnuć żadnych wniosków co do mordercy.
Dosyć szybko okazuje się, że Ratchett to fałszywe nazwisko a zamordowany tak naprawdę nazywał się Cassetti i kilka lat wcześniej był sprawcą głośnej sprawy kryminalnej w Stanach Zjednoczonych w wyniku której życie straciła 3-letnia dziewczynka, jej matka zmarła a ojciec popełnił samobójstwo. Przez niedopatrzenia proceduralne udało mu się uniknąć kary ale musiał wyjechać z kraju. 
Wszystko wskazuje na to, że jego śmierć jest wynikiem zemsty za tamtą tragedię...

To jedna z trudniejszych spraw prowadzonych przez Herkulesa - liczne grono potencjalnych morderców, którzy nawzajem dają sobie alibi, mylne tropy i brak możliwości kontaktu ze światem (chociażby celem zweryfikowania tożsamości podejrzanych) sprawiają, że odnalezienie prawdziwego sprawcy nieomal graniczy z cudem. Detektyw może polegać tylko na własnej umiejętności dedukcji, obserwacji, kontrolowaniu każdego słowa i gestu podejrzanych. Powoli sytuacja staje się coraz bardziej klarowna i wreszcie w jego umyśle pojawia się zaskakująca hipoteza...
Nie, nie napiszę cóż takiego wymyślił belgijski detektyw - zostawię tym, którzy książki nie znają przyjemność samodzielnego odkrycia prawdy.

"Morderstwo w Orient Expressie" to jedna z tych historii w których widać ogromne podobieństwo Poirota do Holmesa. Podobnie jak jego wielki poprzednik, Hercules rozwiązuje zagadkę tylko i wyłącznie przy użyciu intelektu. Troszkę to może naciągane, ale czyta się świetnie i przy końcowym wyjaśnieniu ciśnie się na usta kwestia najczęściej chyba powtarzana przez Sherlocka: "Ależ to proste, drogi Watsonie."
Może i proste, ale dopiero jak się zna rozwiązanie...

W 1974 roku powstała ekranizacja tej książki w reżyserii Sidneya Lumeta. Film miał prawdziwie gwiazdorską obsadę - dość wspomnieć Ingrid Bergman, Seana Connery'ego, Michaela Yorka czy Vanessę Redgrave. Moim skromnym zdaniem świetny film:)