czwartek, 26 stycznia 2012

Tajemnicza historia w Styles

Książka tym razem również niejako pierwsza z brzegu, a raczej pierwsza z listy wikipedii, w której to tytuły ułożono wg roku pierwszego wydania. A więc rok1920 - Tajemnicza historia w Styles. Powieść ukazała się w dwa lata po I.Wojnie Światowej, więc i w powieści pobrzmiewają jej echa. Do Styles na zaproszenie Johna Cavendisha przybywa kapitan Artur Hastings. To weteran I. Wojny Światowej, przyjaciel Johna i przyjaciel, rzecz oczywista, Herkulesa Poirot. 
Tu w posiadłości Styles silną ręką rządzi pani Emilia Inglethorp primo voto Cavendish. Obecnego męża pani Emilii, młodszego o lat około dwadzieścia, nie akceptuje nikt z mieszkańców Styles. A jest ich sporo: dwaj pasierbowie Emilii - John i Lawrance Cavendish, dama do towarzystwa - Evie Howard, Mary Cavendish - żona Johna, Cyntia Murdoch - sierota przygarnięta pod dach rezydencji Cavendishów, Cyntia pracuje w aptece szpitalnej, co w dalszym rozwoju wypadków jest sprawą nie bez znaczenia. Wszyscy oskarżają "drogiego Alfreda" o to, że poluje na spadek po "drogiej Emilii" i pragnie jej śmierci, ba, podejrzewany jest o planowanie zbrodni. Podejrzenia te pewnej nocy się sprawdzają. I chciałoby się powiedzieć, że trup słał się gęsto. Niestety (dla czytelnika żądnego krwi, oczywista), trup jest jeden. W nocy, w konwulsjach, które wskazują na otrucie, ze świata żywych odchodzi szacowna dama, "droga" Emilia Inglethorp primo voto Cavendish. Wszystkie oczy zwracają się na "drogiego Alfreda" . Ale czy na pewno to Alfred jest mordercą, a może to Cyntia mająca dostęp do trucizn w szpitalnej aptece i dlaczego Lawrance, choć z wykształcenia lekarz, upiera się, że śmierć nastąpiła z przyczyn naturalnych? 
Ale od czego jest Poirot? Rozwiązuje zagadkę, nie bez problemów, bo jasnowidzem nie jest, wspiera go w tym nieodłączny Hastings, Hastings, któremu się marzy być detektywem na miarę Sherlocka Holmesa
     Jakie są moje wrażenia? Sympatyczne. Bardzo podoba mi się atmosfera : herbatki, obiadki, spacery , rozmowy, co Agatha Christie odmalowuje starannie. Jest tu i pomruk wojny: ranny Hastngs, oszczędności, zbiórka wszelkich surowców wtórnych, ograniczanie ilości posiłków w  myśl zasady, że cały naród oszczędza. 
     Może intryga niezbyt zawiła, choć sposób zgładzenia starszej pani, że tak powiem, wyrafinowany. Może Poirot czasem denerwujący, ale klimat książki i język, jakim posługuje się autorka, na pewno urzeka.

wtorek, 24 stycznia 2012

A.B.C

Kiedy autor płodny, staję przed dylematem, od czego zacząć? Co wybrać?
"Autobiografia"? W końcu decyduję się na książkę z brzegu, a że książki ustawione... alfabetycznie, pada na "A.B.C"


Seryjny morderca morduje według klucza, którym jest alfabet. Zastanawiam się już na początku, ile tych ofiar będzie? Ponad dwadzieścia? Bo i jak się nie zastanawiać, kiedy w Andover ginie pani Ascher, właścicielka małego sklepiku; w Bexhill - młoda kelnerka panna Barnard, w Churston  ofiarą mordercy pada sir Cecil Clark, a to wciąż nie koniec. W Doncaster podczas seansu filmowego zostaje zabity fryzjer... Earlsfield?! Czyżby morderca się pomylił? Czyżby ofiara była przypadkowa? 
Policja prowadzi intensywne śledztwo.Przy wsparciu Herkulesa Poirota, bo to on dostaje od mordercy listy zapowiadające zbrodnie i podpisane A.B.C. Przy każdej ofierze morderca zostawia rozkład jazdy pociągów, który nazywany jest tak jak podpisuje się tajemniczy osobnik - ABC,  zawiera bowiem alfabetycznie ułożone miejscowości  
Jak to w śledztwie, bywają wzloty i upadki. Jest też główny podejrzany, który to nazywa się nomen omen - Aleksander Bonaparte Cust. Czy ma coś wspólnego z morderstwami? Nie powiem, ale polecić tę książkę mogę. To dobry kryminał, szczególnie dla miłośników tradycyjnych intryg i poczucia humoru pani Aghaty. 


Jednak zmienię system czytania książek Aghaty Christie. Zamiast wybierać alfabetycznie, zacznę brać pod uwagę kolejność powstawania powieści. Tak będzie bezpieczniej.

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Słonie mają dobrą pamięć


Więc pomyślałam sobie, że musimy dotrzeć do ludzi, którzy są jak słonie. Ponieważ słonie, jak to się mówi, mają dobrą pamięć.
– Tak, słyszałem ten zwrot – przyznał Poirot.
– Słonie mają dobrą pamięć – powtórzyła pani Oliver. – Zna pan tę bajkę, na której wychowują się dzieci? O tym, jak pewien hinduski krawiec wbił igłę czy coś takiego w kieł słonia. Nie, nie w kieł, w trąbę oczywiście, wbił ją słoniowi w trąbę. A kiedy słoń spotkał krawca następnym razem, miał trąbę pełną wody i wylał całą na krawca, choć nie widział go od kilku lat. Nie zapomniał. Pamiętał. O to właśnie chodzi. Słonie nie zapominają. Muszę więc znaleźć parę słoni."



zdjęcie pochodzi z tej strony

Jest to chyba jedyna książka Christie, w której zagadka nie sprawiła mi żadnego problemu i jedyna , któą rozwiązałam przed Poirotem.  Chociaż zakończenie i tak mnie zaskoczyło.
O czym jest?
Znana pisarka kryminałów Aradna Oliwier na spotkaniu autorkim zostaje zaczepiona przez wścibską damę i zadaje jej niezbyt dyskretne pytanie dotyczące jej chrześniaczki Celii.
Sprawa dotyczy śmierci jej rodziców, którzy przed laty popełnili samobójstwo,chociaż mogło być też inaczej. ową damą okazała się matka narzeczonego Celii, która koniecznie chciała wiedzieć więcej niż wszyscy
Przy pomocy Poirota pani Oliwier zaczyna śledztwo, aby w ten sposób poznać prawdę i pomóc uporać się z przeszłością Celii...
I tu właśnie pojawiają się słonie, czyli znajomi z przed lat, którzy pewnie coś pamiętają...
początkowo rozmowy nic nie wnoszą nowego, ale przecież detektyw Poirot nie spocznie , za nim nie znajdzie rozwiązania, kto kogo i dlaczego zabił?

czwartek, 19 stycznia 2012

'' Niedziela na wsi" - Agatha Christie

Autor : Agatha Christie
Tytuł : Niedziela na wsi
Tytuł oryginalny : The Hollow
Wydawnictwo Dolnośląskie

Opis z książki : Herkules Poirot jest niezadowolony. W wietrzny jesienny dzień zaproszono go na aperitif do ogrodu. Słynny detektyw wolałby usiąść przed kominkiem w przytulnym salonie. Humor pogorszył mu się jeszcze bardziej, kiedy zobaczył przygotowaną jakby specjalnie dla niego scenę: na brzegu basenu leżał w teatralnej pozie młody mężczyzna, nad nim, z rewolwerem w ręce, stała krępa kobieta, do wody spływały krople czerwonej farby.
Takich niespodzianek nie należy robić gościowi zaproszonemu na obiad do bardzo angielskiej wiejskiej siedziby... bo też, w rzeczy samej, nie była to zaaranżowana scena. Poirot patrzył na człowieka, z którego uchodziły resztki życia.


Zanim przejdę do moich wrażeń po przeczytaniu tego kryminału, muszę się pochwalić. Udało mi się wskazać mordercę ! Jednak królowej Agathcie i tak udało się mnie zaskoczyć. Uwielbiam te uczucie, gdy okazuje się, że nie do końca byłam pewna zakończenia.

Lucy Angkatell , dosyć dziwaczna i niezrównoważona , gospodyni The Hollow pewnego dnia zaprosiła do siebie na weekend, najbliższą rodzinę i znajomych. Wysłała także zaproszenie do pewnego cudzoziemca, który niedawno, w pobliżu kupił działkę z domem. Wszyscy przybyli goście doskonale się znają, ale nie wszyscy cenią sobie taką formę spędzania wolnego czasu. Herkules Poirot niechętnie, ale przyjmuje zaproszenie na obiad. W chwili przybycia na miejsce detektyw staje się świadkiem dziwnej, wręcz teatralnej sceny. Obok basenu leży ciało człowieka, obok niego tuż do basenu płynie stróżka czerwonej farby. Nad mężczyzną, z pistoletem w ręku stoi oniemiała kobieta - Gerda Christow. W okół widownia - wszyscy zaproszeni goście. Poirot jeszcze bardziej irytuje się zaistniałą sytuacją, twierdzi , że ktoś próbuje z niego zadrwić. Jednak zmienia swój stosunek gdy okazuje się, że czerwona farba to krew, a z leżącego człowieka - Johna Christowa- powoli uchodzi życie. Tuż przed śmiercią ofiara wypowiada imię: Henrietta.

Sprawa wydaje się być oczywista. Żona zabija męża. Motyw? Nie znany. W oczach otoczenia uchodzili za idealne małżeństwo. Jednak czy tak było naprawdę? Jak się okazuje pana Johna z przyjaciółką żony -z Henriettą- łączyły bardziej zażyłe stosunki. Rozwiązanie zagadki jednak okazuje się nie takie proste. Po policyjnej ekspertyzie okazuje się, że John Christow nie mógł zostać zastrzelony z pistoletu trzymanego przez żonę. Strzał padł z innej broni. Jakiej? I przede wszystkim gdzie jest główny dowód zbrodni? Policja wydaje się być bezradna. Okazuje się, że niemal wszyscy z przyjaciół doktora mieli dobry motyw by się go pozbyć.
Zbrodni mogła dokonać Henrietta, której to imię wypowiada ofiara. Przypadkiem okazuje się, że wielka miłość doktora - Victoria Cray - zamieszkuje pobliską rezydencję. Para w wieczór przed tragedią straszliwie się pokłóciła, padły mocne słowa. Kobieta boleśnie odczuła odtrącenie przez ukochanego mężczyznę po piętnastu latach rozłąki. Czy żądza zemsty, gniew i zazdrość mogły popchnąć ją do popełnienia tak brutalnej zbrodni? A może ekscentryczna, niezrównoważona psychicznie i pozbawiona taktu gospodyni The Hollow? Podejrzany jest także Edward - młodzieniec szaleńczo zakochany w Henriecie, który wyzbył się wszelkiej nadziei, że kobieta kiedykolwiek zakończy swój pseudo związek z Johnem i zgodzi się wyjść za niego za mąż. A co z introwertycznym Davidem, który wydaje się mieć do wszystkich negatywny stosunek? I co z żoną doktora? Czy bierna, zależna i sprawiająca wrażenie przygłupiej kobiety Gerda domyślała się skoków w bok swojego idealnego męża? Czy byłaby zdolna narazić dobro swoich dzieci ?

Takie kryminały Agathy uwielbiam. Wielu podejrzanych, doskonały wątek psychologiczny, motywy, które na pierwszy rzut oka nie są wcale oczywiste. Jedyne co można jej zarzucić to powielający się schemat. Może właśnie dlatego rozwiązanie zagadki nie przysparza czytelnikowi trudu.
Złość, zazdrość, zemsta, zawiść, choroba psychiczna ? Czy morderstwo Johna jest jedynym w tym kryminale? Aby odpowiedzieć na te i inne postawione pytania sięgnijcie koniecznie po ''Niedzielę na wsi".

Możecie także obejrzeć film, z Davidem Suchetem w roli Herkulesa Poirota.



poniedziałek, 16 stycznia 2012

Noc i ciemność

Po książki Agathy Christie sięgam w zasadzie w ciemno - nigdy się nie zawiodłam, lubię jej styl pisania, kryminały wręcz uwielbiam, dlatego w czasie ostatniej wizyty w bibliotece wzięłam pierwszą z brzegu książeczkę z półki jej poświęconej. Tytuł "Noc i ciemność" oraz okładka z kamieniem, rozbitym szkłem    oraz skrawkiem papieru i napisem "Pańską żonę zabiła kobieta" sugerował mroczną kryminalną historię.
Zaczęłam lekturę i trochę się zdziwiłam, bo książka owszem ciekawa, ale żadnej intrygi kryminalnej nie było...

Mike Rogers to młody chłopak z ubogiej rodziny. Jego ojciec był alkoholikiem a matka pracowała ponad siły aby zapewnić jedynakowi godziwe wykształcenie i lepszy start w dorosłe życie. Niestety Mike nigdzie nie potrafił zagrzać miejsca, ciągle zmieniał pracę, przez pewien okres zajmował się nawet handlem narkotykami, w chwili kiedy rozpoczyna się zasadnicza część utworu jest kierowcą w firmie wynajmującej luksusowe samochody z szoferem ludziom chcącym podróżować po Europie. Mike jak chyba każdy młody człowiek ma marzenia - chciałby mieć wspaniały dom, piękną żonę i dużo pieniędzy.
I te marzenia, choć w jego sytuacji raczej mocno nierealne, okazują się możliwe do spełnienia. Mike poznaje przez przypadek Ellie Guteman - młodą Amerykankę, jak się okazuje dziedziczkę jednej z najbogatszych rodzin w kraju. Młodzi zakochują się w sobie, biorą potajemnie ślub i budują dla siebie dom w niewielkim nadmorskim miasteczku. I zupełnie nie przejmują się klątwą ciążącą nad miejscem budowy ani złowieszczymi wróżbami starej Cyganki...

Książka, nie powiem, wciągnęła mnie, ale afery kryminalnej jak nie było tak nie było. Już sobie nawet układałam w głowie recenzję w której miałam ogłosić światu, że królowa Agatha napisała powieść obyczajową a nie kryminał, kiedy okazało się, że jednak popełniono morderstwo. I to nawet nie jedno.

I dlatego piszę - "Noc  i ciemność" wcale nie jest tym czym się na pierwszy rzut oka wydaje. To świetna intryga kryminalna, która, jak to u pani Christie bywa, ma zaskakujące rozwiązanie. Po raz kolejny udało się autorce mnie przechytrzyć...

piątek, 13 stycznia 2012

'' Tajemnica Wawrzynów "

Kolejny kryminał Agathy za mną. Nowi bohaterowie, nowa fabuła, nowy styl i niestety zawód. Jak do tej pory pierwszy, jeśli chodzi o twórczość tej autorki.

Przede wszystkim zanim sięgniecie po tę pozycję, upewnijcie się, że macie za sobą lekturę '' N czy M?''. Ja niestety tego nie zrobiłam i być może to ma wpływ na moje negatywne odczucia co do Wawrzynów.

Głównymi bohaterami powieści jest starsze małżeństwo - Tommy i Tuppence. Byli pracownicy brytyjskiego wywiadu po przejściu na emeryturę, postanawiają kupić dom Pod Wawrzynami, gdzie mają nadzieję wieść spokojne życie. Jednak przy porządkowaniu książek Tuppence natrafia na zaszyfrowaną wiadomość, dotyczącą nienaturalnej śmierci niejakiej Mary Jordan. Kim była Mary Jordan? Kto dopuścił się zbrodni? Zagadka nie będzie łatwa do rozwiązania bo morderstwa dokonano w okresie I wojny światowej.
Jak rozwiązać sprawę tajemniczego otrucia i co ma z tym wszystkim wspólnego łódź podwodna ?

Tajemnica Wawrzynów, różni się od innych powieści Christie. Morderstwo zostało dokonane ponad wiele lat temu, nie zagłębiamy się w umysł mordercy, nie poznajemy jego osobowości. Nawet nie próbowałam domyślać się, kto zamordował Mary i dlaczego. Niespecjalnie mnie to interesowało. A i tak jak pojawiła się osoba związana z tajemnicą, bez problemu można było się połapać co jak i dlaczego. Fabuła jest niesamowicie nudna, do 170 strony ( łącznie 207 ) nie dzieje się absolutnie nic. Miałkie dialogi, brak budowania napięcia, tak charakterystycznego dla stylu Christie. Brak zwrotów akcji, wszystko jednostajne emocjonalnie. Strasznie się wynudziłam podczas czytania, ale do końca miałam nadzieję, że coś mnie zaskoczy. Tak się niestety nie stało. Niestety także Tommy i Tuppence nie zyskali mojej sympatii. Może we wcześniejszych powieściach są bardziej porywający i żywiołowi.

Na pewno nie polecam tej powieści osobom, które jeszcze nie zaczęły przygody z Agathą Christie.

środa, 11 stycznia 2012

'' Noc w bibliotece "

Z Panią Agatą znamy się nie od dziś. Na moim koncie znajduje się już kilkanaście pozycji napisanych przez mistrzynię kryminałów. Jednak tak ta moja przyjaźń z Agatą wygląda, że czasem muszę od Niej odetchnąć. Robię sobie krótką przerwę w poznawaniu reszty twórczości, by po kilku tygodniach niespodziewanie sięgnąć po jakoś pozycję tej autorki. Moim celem jest do końca 2012 roku zapoznanie się z wszystkimi tekstami Christie. Wszystkie jej powieści są zawsze doskonałą lekturą. Wciągają od pierwszych stron, czytelnik zagłębia się w historię i razem z policją i innymi postaciami stworzonymi przez Agathę stara się rozwikłać tajemnicę morderstwa. Jednak nie raz autorka udowodniła czytelnikom, że nie jest to takie proste. Doskonale uknuta intryga, pełne emocji, niespodziewane zwroty akcji, kilku podejrzanych, niebanalne motywy. Tego wszystkiego możemy spodziewać się po kryminałach Agathy Christie.


Nad ranem, w bibliotece Państwa Bantry jedna ze służących znajduje ciało zamordowanej dziewczyny. Pierwsze podejrzenia padają na pana domu - pułkownika Bantry'ego. Zaniepokojona żona telefonuje do swojej przyjaciółki - znanej ze zdolności detektywistycznych - panny Marple. Roztrzęsiona prosi o pomoc w wyjaśnieniu zbrodni. Kobiety rozpoczynają na własną rękę dochodzenie. Równolegle do nich śledztwo prowadzi miejscowa policja. Okazuje się, że zamordowaną dziewczyną jest niejaka Ruby Keene. Na policji zjawia się kuzynka uduszonej kobiety, która identyfikuje jej ciało. Dzięki Josie,trop prowadzi śledczych do ekskluzywnego hotelu Majestic, gdzie Ruby pracowała jako tancerka. Okazuje się, że hotel zamieszkuje zaprzyjaźniona z państwem Bantry, rodzina Jeffersonów, którzy jako jedyni nawiązali zażyłe kontakty z zamordowaną kobietą. Głowa rodziny, starszy i schorowany pan Jefferson jest tak zauroczony przyjaciółką, że postanowił zapisać jej cały swój majątek, wydziedziczając rodzinę. Co było motywem zbrodni ? Zazdrość, niewierność. obsesyjna miłość czy może pieniądze? Kto byłby zdolny do tak brutalnego zabójstwa? Liczba podejrzanych rośnie, jednak każde z nich ma pewne alibi. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy policja odnajduje spalony wrak samochodu w pobliżu kamieniołomów. Wewnątrz znajdują się zwęglone zwłoki drugiej ofiary. Co łączy te dwie zbrodnie? Nieszczęśliwy zbieg okoliczności czy konsekwentne wykonywanie planu krok po kroku?
Przez ponad połowę powieści odniosłam wrażenie, że zarówno policja jak i panna Marple drepczą w miejscu, nie mając pomysłu z której strony zabrać się za rozwiązanie sprawy. Jednak doświadczenie starszej pani, bystrość umysłu, niekonwencjonalne myślenie i spryt naprowadzają ją na ślad, który lada chwila doprowadzi ją do mordercy.


Ciekawa intryga, stopniowo rozwijająca się akcja, zaskakujące rozwiązanie.
Polecam wszystkim wielbicielom kryminałów.


Uwaga! Ciekawostka !




Wydarzenia z powieści wspomina się w Zwierciadło pęka w odłamków stos, gdzie akcja dzieje się około dwadziestu lat później w tym samym domu, gdzie znaleziono zwłoki Ruby Keene - Gossington Hall.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

"Zerwane zaręczyny"

Miłość jest pięknym darem, ale niestety czasem zazdrość prowadzi do nieszczęść, o których nawet trudno nam myśleć. Zdawałoby się, że w tej książce też tak jest.
Na pierwszy rzut szczęśliwi narzeczeni, ogromny spadek....ale między nich wkracza druga kobieta, Elinor zrywa zaręczyny, niby pogodzona...ale nagle rywalka zostaje zamordowana.
Piękna Elinor  zostaje postawiona przed sądem oskarżona o morderstwo, a nawet dwa.Wszystkie fakty wskazują, że to ona.
Tylko zakochany w niej lekarz Lord nie jest w stanie uwierzyć w jej winę. Zatrudnia detektywa Poirota do rozwikłania sprawy , a właściwie chciałby, aby mimo wszystko została uniewinniona
"-A jeśli ona jest winna?...-zapytał mały Belg.-Czy i w takim przypadku chciałby pan jej uniewinnienia?
Tak." 
Ale nawet Poirot ma trudności z uwierzeniem w jej niewinność, dopiero, zdawałoby się mało istotny szczegół nakierowuje go na właściwą osobę.

Książki Christie czyta się jednym tchem i właściwie nigdy nie udaje mi się wytypować mordercy, czasem jestem tuż tuż...ale zawsze w ostateczności dziwię się jak mogłam na to nie wpaść.
Ta została wydana po raz pierwszy w 1940 roku, czyli ponad 70 lat temu, zmieniło się wszystko dookoła, ale nadal z miłości, zazdrości czy chciwości człowiek potrafi zabić, czyli właściwie jest cały czas aktualna?!

niedziela, 1 stycznia 2012

"A.B.C"


Na herbatkę zawitał dzisiaj nie byle kto, bo  Herkules Poirot i Artur Hastings. Przyznaję, na papierze spotkałam ich po raz pierwszy. Dlatego nie przyjęcie było nader entuzjastyczne. Po obiedzie, w trakcie popołudniowej herbatki goście bawiąc mnie rozmową  zaczęli opowiadać pewną historię…

W czerwcu 1935 roku Poriot dostaje pewien dziwny list:
„…Wyobraża pan sobie, że potrafi rozwiązać każdą zagadkę zbyt trudną dla naszej tępej angielskiej policji. Przekonamy się, mądralo Poriot, czy naprawdę taki z pana spryciarz. Może ten orzech będzie dla pana za ciężki do zgryzienia? Proszę zainteresować się Andover dwudziestego pierwszego bm.
Z poważaniem
A.B.C.”

Na początku wiadomość nie spotyka się z poważaniem. Większość osób po prostu lekceważy informacje. Jednak gdy 21-go w Andover ginie pani Ascher każdy zaczyna nabierać podejrzeń. Drugi list utrzymany w podobnym tonie informuje, że następnego występku można spodziewać się 25 bm. W Bexhill. Tam również ginie człowiek. Tym razem jest to panna Barnard.

Słuchając tej opowieści zapomniałam kompletnie o herbatce, o ciastkach dla gości. Liczyła się Anglia i te wydarzenia. Śledziłam wydarzenia biegnące własnym torem i zastanawiałam się kim jest ten A.B.C.?! Czy Poriot lub Hastings odgadną kto kryje się pod tym pseudonimem?

Książeczka niby krótka, niby niezbyt zachęcająca, jednak jest zajęciem na jeden wieczór.  To właśnie przy niej można się odprężyć, odpocząć. I za to lubię Agathę. Nie wiem dlaczego niektórzy zarzucają jej szablonowość, tandetę. Cóż, nie moja sprawa. Ja ją lubię i już.