sobota, 3 listopada 2012

"Śmierć w chmurach"



Ponadrabiam wpisy :D
Dla pasażerów samolotu lecącego z Paryża do Croydon zwykła podróż okazuje się koszmarem - w trakcie lotu popełniono bowiem morderstwo. Winny jest któryś z pasażerów. Ale kto? Żaden z nich, nawet Herkules Poirot, nie jest wolny od podejrzeń. Słynny detektyw musi rozwikłać tę zagadkę, chociażby po to, by oczyścić samego siebie.


 Moje zaaudiobookowanie trwa w najlepsze. Herkulesomania również. Wciąż morduję krzyżykowy portret Madame Jesiennej, jako że czasu tracić po prostu nie lubię słucham sobie audiobooków. Wprawdzie najwięcej przy wyszywaniu słuchałam książki „Rodzina Curie” ale akurat jakoś zaczęła mnie nudzić, więc poleciałam kilkoma filmami i wróciłam do audiobooka. Musiałam się w końcu dowiedzieć kto zabił.

Oczywiście lecę wciąż powieściami z Herkulesem Piorotem. Książka o której Wam opowiem jest niesamowicie Agatowata. Mamy zamkniętą przestrzeń, każdy z uczestników lotu mógł zabić, i mógł to zrobić TYLKO ktoś lecący na pokładzie.  Zabójca zdaje się być zbyt brawurowy, rzuca poważny cień podejrzenia na Herkulesa Poirota, podrzuca mu Corpus delicji i korzysta z ksenofobii członków ławy przysięgłych. Nie wie tylko, że to dodatkowo zmotywuje Herkulesa do odkrycia prawdy i zdemaskowania zuchwałego mordercy.

Książka trochę w stylu morderstwa w Orient Expressie. Ów słynny pociąg również zresztą był wspomniany w treści, ale bez zdradzania rozwiązania. Zamożna lichwiarka ginie w samolocie, według wstępnego przesłuchania, nikt jej nie znał, więc mamy samolot pełen ludzi którzy denatkę widzą pierwszy raz. Oczywiście przeciętnej inteligencji czytelnik zorientuje się, że to bujda. Czy jednak osoba która kłamie w tej sprawie okaże się zabójcą? To nie takie proste, sam Herkules Poirot będzie sądził, że dał się wpuścić w maliny. Tylko czy to możliwe?

Mogą Was nudzić moje ciagłe zachwyty Agatą Christie, nic na to nie poradzę, chyba nikt nie pisze tak doskonałych kryminałów, trzymających w napięciu i zaskakujących zakończeniem. W tej książce też mamy ogromny element zaskoczenia, wprawdzie kilka razy po głowie tłukła mi się myśl, że to właśnie ta osoba, ale nie umiałam powiązać faktów i podążyć dokładnie ścieżką Herkulesa Poirota. To chyba niewykonalne. A gdy mi się uda zrobić coś takiego… to chyba będę musiała porzucić tą autorkę.

Niesamowite połączenie stylu, te książki tchną spokojem, chociaż aura tajemnicy wokół sprawcy podnosi adrenalinę. Autorka w niesamowicie subtelny sposób tka intrygę nie mamy wrażenia przekombinowania, wymuszonego rozwiązania. Tylko wszystko jest takie naturalne. Gdy Herkules zaczyna mowić,  jakby wszystkie elementy wskakiwały na swoje miejsce.

2 komentarze: