wtorek, 18 września 2012

First things first

„Tajemnicza historia w Styles” to pierwszy kryminał Agathy, który ukazał się po raz pierwszy drukiem w 1920 roku. Zawiedzie się ten, kto liczył, że pierwsza książka będzie rozbiegówką do dalszej twórczości, jak to czasem bywa, że pojawią się błędy, poszukiwania właściwej drogi.Nic z tego. W tym kryminale są już cechy charakteryzujące twórczość dla autorki, czyli:
- zbrodnia popełniona w kameralnym gronie, wykluczająca sprawcę spoza ścisłego – niewielkiego grona bohaterów. Tym razem są cztery kobiety i czterech mężczyzn, plus narrator, którym jest (uwaga) Hastings :)
- doskonale kreowany nastrój;
- przekazywanie mnóstwa spostrzeżeń, które najczęściej wywodzą czytelnika na manowce, ale na końcu wyjaśnia je genialny detektyw. I co tu dużo mówić, tu znowu strzał z grubej rury, bo w pierwszej powieści Christie od razu pojawia się cudowny mały Belg:
 – Herkules Poirot, jeden z jej najbardziej znanych bohaterów.
Akcja zaczyna się, podobnie jak „Straszny dwór” Moniuszki, od powrotu bohatera z wojny, chęci odpoczynku, zagrzebania się w codziennych czynnościach, odnalezienia spokoju w rutynie. Analogia nie ciągnie się zbyt długo, właściwie możemy przyznać, że tu się kończy. Hastings, bo o niego chodzi, trafia na swojego znajomego, który zaprasza go do rodzinnej posiadłości na wieś. Znajomy rekomenduje ją jako miejsce nudne, w którym brakuje rozrywek, ale Hastingsowi po trudach wojny wydaje się ono idealne.
Prawda zresztą jest nieco inna niż przedstawiał ją John Cavendish – w Styles na pewno nie jest nudno i raczej mało sielankowo. Emocje pod powłoką tradycyjnej angielskiej grzeczności kipią, bo jest tu dwóch braci pokrzywdzonych przez ojca przy spadku na rzecz macochy, z którą zresztą mimo osiągnięcia dorosłości wciąż mieszkają, jest młodszy mąż macochy, który pochlebstwami wkradł się w jej łaski i jedynie ona nie dostrzega, że to łowca posagów, jest małżeństwo z rozsądku, w którym posądzenia o romanse rodzą żale i frustracje, jest także niespełniona miłość. Dość szybko pojawia się też trucizna i zbrodnia, tyle że odkrycie mordercy wcale nie jest łatwe, bo jest też kilku lekarzy, dwie pielęgniarki i aptekarka, z których każde mogło mieć motyw i każde miało możliwość popełnienia zbrodni.
Po raz pierwszy czytałam „Tajemniczą historię w Styles” i dzięki niej sporo mi się w głowie rozjaśniło. Poznałam częściowo historię Hastingsa, ale przede wszystkim Herculesa. Dowiedziałam się skąd wziął się w Anglii, jaka była jego sytuacja i czym zajmował się wcześniej. Tradycyjnie też historia była jak wielkie puzzle i muszę przyznać, że tym razem byłam wodzona za nos i całkowicie wyprowadzona w pole. Gdyby nie mały Belg nie znalazłabym rozwiązania.
Recenzję tą umieściłam również na moim blogu.

Tytuł: Tajemnicza historia w Styles
Tytuł oryginalny: Mysterious Affair at Styles
Autor: Agatha Christie
Tłumaczenie: Tadeusz Jan Dehnel
Oprawa: miękka
Stron: 208
Wydawnictwo Dolnośląskie
Wrocław 2009

2 komentarze: