niedziela, 5 sierpnia 2012

Tajemnica Bladego Konia


Magia kryminałów Agathy Christie opiera się na idealnym opisie, klimacie, tajemnicy i śledztwie. Brakuje czegoś? Tak - bohaterów. Ta autorka stworzyła ponadczasowe postacie, do których czytelnicy z uporem maniaka wracają, chcąc więcej i więcej. Tym razem wzięłam nieświadomie jakiś dziwny eksperyment kryminalny: bez Marple i bez Herculesa.

Pewien pisarz-historyk jest świadkiem bójki w knajpie. Nic szczególnego, dwie młode, jurne dziewki potłukły się między sobą o miłość życia. Jedna z nich w krótkim czasie potem umiera. Ta śmierć zbiega się z masą innych dziwnych wypadków, które jakimś cudem dzieją się wokół tego pisarzyny. Problem jest taki, że nasz pisarzyna bez wyrazu, bez charakteru, bez magii i czegokolwiek nie wzbudza naszej sympatii. Przynajmniej mojej. Historię przyjmuje bez ekscytacji i choć źle wytypowałam sprawców, tak sam schemat do odkrycia był banalny. Ale magia zabobonów trwała i jakoś doczytałam książkę, która w końcówce zafundowała mi delikatne zaskoczenie.

Wszystko fajnie, ale Hercules zrobił by to lepiej. Odradzam fanom Poirota, polecam komuś kto dopiero zaczyna z twórczością Christie - dobry start, dobra przystawka, ale na główne danie to zdecydowanie za mało!

3 komentarze:

  1. No proszę, a ja akurat byłam zachwycona tą powieścią ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie też się całkiem podobała ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Akurat tej książki Christie nie czytałam. Mimo średniej recenzji i tak po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń