piątek, 18 maja 2012

A.B.C. - ktoś chce skompromitować naszego detektywa!

W powieści "A.B.C." Agathy Christie wydarzenia (oczywiście wydarzenia natury kryminalnej) poznajemy oczami Artura Hastingsa, nieocenionego przyjaciela Herkulesa Poirota.
Kapitan Hastings po raz kolejny przybył z wizytą do swojego przyjaciela i zapewne trochę liczył na to, że znów przyjdzie im razem rozwikłać jakąś zagadkę. Nie spodziewał się chyba jednak, że tym razem przestępca zechce zakpić z Poirota. 




Herkules Poirot otrzymał list następującej treści: 

Do pana Herkulesa Poirota.
Wyobraża pan sobie, że potrafi rozwiązać każdą zagadkę zbyt trudną dla naszej tępej angielskiej policji. Przekonamy się, mądralo Poirot, czy naprawdę taki z pana spryciarz. Może ten orzech będzie dla pana za ciężki do zgryzienia? Proszę zainteresować się Andover dwudziestego pierwszego bm.
Z poważaniem
A.B.C.

Z pozoru głupi kawał, zrobiony słynnemu detektywowi, rozpoczyna lawinę zdarzeń, których bohaterem jest morderca wybierający swe ofiary według alfabetycznego klucza. Początkowo wydaje się, że ofiar nie łączy nic poza tym. Czy Poirot zdoła odkryć, w jaki sposób zbrodniarz ciągle jest krok przed nim? Kto zna kilka książek Christie już wie, że zapewne tak. Ale! Ile podróży, rozmów będzie musiał przeprowadzić, by odkryć prawdę! I czy nie pomyli się, co do podejrzanego?

"A.B.C." to książka, podczas której czytania dałam się nabrać i skierowałam swoje podejrzenia na niewinnego człowieka. Jakże to było sprytnie przemyślane!

-------------------
To moja pierwsza relacja z lektury w ramach tego bloga. Mam nadzieję, że będę miała możliwość przedstawić jeszcze inne. Pozdrawiam, Hania Muszyńska. 

1 komentarz:

  1. Bardzo pozytywnie wspominam tą książkę - pamiętam, że wywołała u mnie ogromne emocje! :)

    OdpowiedzUsuń