piątek, 9 marca 2012

"N czy M?"

Nie lubię pisać o książkach Christie, bo ze względu na to, że uważam ją za genialną autorkę kryminałów, mogę nie być sprawiedliwa. Uwielbiam jej książki, zwłaszcza te z Herkulesem, gdzie jest morderstwo, zagadka i cudowne jej rozwiązanie przez małego Belga ze śmiesznym wąsikiem ;) Oj tak, Herkules to moja ulubiona postać przez nią stworzona. W „N czy M” nie ma go. Jest za to małżeństwo  Beresford – Tommy i Tuppence, podstarzali agenci wywiadu angielskiego, którzy uskarżają się na brak zajęcia. A że akurat trwa II wojna światowa, bardzo chcieliby się na coś przydać. I jak to często bywa, zwłaszcza w książkach, ich pragnienie się spełania. Mają za zadanie wykryć szpiegów kontrwywiadu i w tym celu zamieszkują, podając się oczywiście za kogoś innego, w małej nadmorskiej miejscowości.
Pisałam, że Poirot to mój ulubiony twór Christie, teraz muszę napisać, że duet Tommy and Tuppence jest przeze mnie najmniej lubiany. Książki z nimi to nie są klasyczne kryminały Agathy, tylko opowieści szpiegowskie, które do mnie niekoniecznie trafiają.  Broń  Losie nie chcę powiedzieć, że są złe, bo na pewno nie są, czyta się je z zaciekawieniem, akcja jest dobrze przemyślana, nie za szybka, nie za wolna. Po prostu przyjemna książka na dwa wieczory ;)

4 komentarze:

  1. Jakoś wolę kryminał niż powieść detektywistyczną - na razie odkładam lekturę tej książki

    OdpowiedzUsuń
  2. Najmniej ze wszystkich bohaterów Christie lubię Tommy'ego i Tuppence, jakoś nigdy mnie nie przekonali... Też wolę Poirota. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, ze nie jestem osamotniona, ja też nie lubię książek z ta parą:)

    OdpowiedzUsuń
  4. wygląda na to, że należę do wyjątków- parę ta uważam za super detektywów, wcale nie gorszych niż Herkules... dlatego też chętnie sięgam do książek z tymi postaciami :) ten tytuł uważam za fantastyczny :) zachęcam do lektury hehe

    OdpowiedzUsuń