piątek, 23 września 2011

"Morderstwo na plebanii"

Zawsze wyżej ceniłam Herkulesa Poirot i jego sposób rozwiązywania spraw kryminalnych. Dawno temu wyrobiłam sobie taką opinię. Tym razem w ramach wyzwania czytelniczego  chcę lepiej poznać pannę Marple. Zaczęłam od powieści z 1930 roku, kiedy to rzeczona dama pojawia się po raz pierwszy.
Jane Marple. Jej imię w tekście wymienione jest dwukrotnie. Raz figuruje w podpisie listu do proboszcza (Szczerze oddana Janina Marple) oraz wcześniej jest podane przy okazji informacji o jej gościu, siostrzeńcu, "Swoją ciotkę Jankę traktuje z pobłażliwą czułością i nazywa ją prosto w oczy zabytkiem przeszłości."
Przede wszystkim poznajemy ją za pośrednictwem narratora, proboszcza anglikańskiego, Leonarda Clementa, gdyż z probostwem sąsiaduje posesja panny Marple. W czasach kiedy powieść powstawała, staropanieństwo było traktowane z politowaniem, a osoby, które nie założyły rodziny, niemal jak niezaradne dzieci o małym rozumku, co jest widoczne w wypowiedziach policjantów pracujących nad sprawą morderstwa pułkownika Protheroe.
"Panna Marple jest to siwowłosa starsza dama o łagodnym, miłym sposobie bycia." "Była w cienkim, kaszmirowym szalu, zarzuconym na głowę i ramiona. Sprawiała w nim wrażenie starej, kruchej figurynki." Ile miała lat? Takiej informacji z tego tomu nie wyczytamy. Faktem jest, iż inaczej postrzegano początek starości.
Gryzelda, żona proboszcza uważa ją za największą plotkarę w miasteczku St. Mary Mead. Wyrobiła sobie taką opinię w trakcie herbatek z żeńską częścią społeczności. A Len, jej mąż? "- Ja lubię pannę Marple (...). Ma przynajmniej poczucie humoru." "Panna Marple zawsze wszystko widzi. Ogrodnictwo jest równie skuteczne jak zasłony dymne, a zwyczaj obserwowania ptaków przez mocną lornetkę może być pretekstem do przeróżnych innych obserwacji."
Kryminał wpisany jest w atmosferę małomiasteczkową. "Spożywają chyba posiłki, stojąc przy oknie, żeby na pewno nic nie uszło ich uwagi." Morderstwem znanej, lokalnej osobistości żyją wszyscy. Kolejne wydarzenia i spostrzeżenia, zwroty akcji w postrzeganiu motywów zmieniają się, tworząc meandry. Całość jednak bezinteresownie poskłada panna Marple. W czasie spotkania z Leonardem Clementem wypowiada niemal swoje eksposé, w którym wyjaśnia swoją pasję układania wszystkiego co rozproszone i niejasne, porządkowania ludzkich tajemnic, by nieprawość została ukarana.
"...kiedy się tak żyje, jak ja, samotnie, z dala od wielkiego świata, musi się mieć jakiegoś konika. Można się oczywiście zajmować robótkami na drutach, harcerstwem, dobroczynnością, szkicowaniem pejzaży... ale moim konikiem jest - i zawsze była - natura ludzka. Taka różnorodna i taka fascynująca. (...) Człowiek zaczyna klasyfikować ludzi jak ptaki albo kwiaty(...) To fascynujące - jeżeli się wszystko dokładnie rozważy i po sprawdzeniu okazuje się, że się miało rację." Warta uwagi jest cała wypowiedź w czasie spotkania z proboszczem i sąsiadem jednocześnie. Zdaje też sobie sprawę ze swoich wad. "... stałam się przez to trochę zarozumiała (...)." Sylwetka starszej pani, która lubi przyglądać się ludziom, rozwiązywać sprawy zawiłe, będąc przy tym osobą bardzo towarzyską, choć czasami ironiczną, zwraca uwagę, mimo że pojawia się sporadycznie.
"Doprawdy, panna Marple jest w gruncie rzeczy przemiła..."
Z innych wypowiedzi panny Marple:
"Młodzi mają tak niewinne umysły."
"Jesteśmy zwykle ufni i skłonni brać ludzi za takich, za jakich chcą uchodzić."
"... obserwując od tak dawna naturę ludzką, wiem, że nie należy się po niej spodziewać zbyt wiele."
______________________
Agatha Christie, Morderstwo na plebanii / The Murder at the Vicarage, przeł. Wacława Komarnicka, s. 280, Wydawnictwo Hachette 2003.

6 komentarzy:

  1. zabawne, właśnie u siebie na blogu wspominałam o tej książce przy okazji Raymonda Chandlera :)

    OdpowiedzUsuń
  2. romans z zagadkami kryminalnymi :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Chociaż przeczytałam sporo książek Christie, to nie poznałam jeszcze panny Marple. Zaraz to nadrobię:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo podobała mi się ta książka. A panna Marple jest urocza. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nutto, dziękuję za etykietki :) I przepraszam, że tak późno opublikowałam wytyczne, które w teorii już jakiś czas temu ustaliłyśmy z matkami-założycielkami.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń