środa, 28 grudnia 2011

"Opowiedzcie, jak tam żyjecie"

Recenzja z archiwum, ale książka warta polecenia, wiec pozwalam sobie wkleić:).

W 1930 Agatha Christie, wówczas juz dość znana 40-letnia pisarka w trakcie podróży po Bliskim Wschodzie, poznała 26-letniego archeologa, Maxa Mallowana. Wspólne zwiedzanie wykopalisk zakończyło się małżeństwem, dla pisarki oznaczało to także zmianę trybu życia. Do wybuchu drugiej wojny światowej miała okazję wielokrotnie towarzyszyć mężowi w kolejnych ekspedycjach. Efektem tych wypraw jest "Opowiedzcie, jak tam żyjecie"- nasycona humorem relacja z Bliskiego Wschodu.
A do tych wycieczek inaczej niż z humorem podchodzić się nie dało. Oznaczały one bowiem ciągłe niewygody, noclegi w złych warunkach sanitarnych, choroby i użeranie się z pracownikami.
"Max cierpi z powodu pcheł jeszcze bardziej niż ja. Pewnego dnia w szwach jego spodni znajduję i bezlitośnie morduję 107 pcheł. (...) Wydaje się, że mnie przypadają tylko nadmiarowe pchły, te, które nie potrafiły dobrać się do Maxa. Moje pchły są drugiej klasy, gorsze, niezdolne do skakania wysoko!"
W relacji Lady Agathy brzmi to jednak wszystko jak przygoda i niekończący się ciąg skeczy.
Nawet różnice kulturowe nie są jej straszne. Zamiast zamartwiać się, czy była dostatecznie poprawna politycznie, pisarka postanawia je po prostu obśmiać.
"Kurdyjka wynurza się ponownie ze swojej lepianki i wymyśla mężowi (...). Kurd, wielki, przystojny mężczyzna, wzdycha ze smutkiem. Któż chciałby być mężem Kurdyjki?
Istnieje powiedzonko, że jeśli Arab obrabuje cię na pustyni, pobije cię, ale zostawi przy życiu. Natomiast gdy obrabuje cię Kurd, zabije cię dla samej przyjemności zabijania.Być może trzymanie pod pantoflem w domu, pobudza do dzikości poza domem."
Powyższe cytaty to niewielka próbka jej możliwości, większość anegdot jest po prostu za długa do przytoczenia.
Zachęcam do tej wyprawy do innego świata, w dodatku z tak niezwykłym przewodnikiem. Idealna lektura na chandrę:).

sobota, 17 grudnia 2011

Lady Agatha w dwóch odsłonach


Jakiś czas temu udało mi się (w końcu) przeczytać dwie pozycje o życiu Królowej Zbrodni. Pierwszą z nich jest "Autobiografia", drugą natomiast "Sekretne zapiska Agathy Christie" Johna Currana.
"Autobiografia" to wspomnienia autorki, spisywane przez dwie dekady (wydane zostały w połowie lat 60-tych). Bardzo szczegółowe są zapiski dotyczące dzieciństwa i młodości, człowiek ma wrażenie, że próbuje ona utrwalić każdy najmniejszy strzęp dawnego świata. Chwilami wydawało mi się przez to, że książka jest zbyt szczegółowa.
Okres po drugiej wojnie światowej zamyka za to w jednym rozdziale.
Czy są to zapiski szczere? Moim zdaniem tak. Pisarka przyznaje się do własnych wad, otwarcie pisze także o depresji, która dopadła ja po śmierci matki. Książkę można czytać jako powieść obyczajową i/lub dokument historyczny nawet bez znajomości twórczości kryminalnej autorki. Jak zwykle atutem jest jej lekkie pióro i zmysłobserwacyjny.

"Sekretne zapiski...." mimo luksusowego wydania okazały się natomiast ciężką przeprawą. Są to bowiem notatki na kolanie, często oderwane, jednozdaniowe listy bohaterów, pomysły w punktach (notatki zawierały także listy zakupów i ćwiczenia kaligraficzne córki, ale to John Curran nam już darował). Czapki z głów, że Curran potrafił je odcyfrować, a nawet zaprezentować w miarę strawnej dla czytelnika formie. Jednak nawet w Paryżu nie zrobią z owsa ryżu. "Zapiski..." w przeciwieństwie do "Autobiografii" to pozycja li i jedynie dla zagorzałych fanów Agathy Christie, tych, którzy czuliby się na siłach, żeby z marszu wziąć udział w "Wielkiej Grze" na temat jej twórczości.
Z książki dowiemy się jaki styl pracy miała Agatha, nie jest to natomiast kompletne kompendium jej twórczości (widziałam recenzje, gdzie czytelnicy właśnie na to narzekali).

Czego dowiedziałam się o Lady Agacie po lekturze obydwu opasłych tomów? Poniżej garść zaskakujących ciekawostek. Uwaga: postanowiłam nie robić podziału na źródło informacji. Także dlatego, że niektóre się powtarzają:).

  • Agatha Miller nie była "dziecięciem pieszczonym" (określenie JIK-a), rodzice niespecjalnie dbali też o jej edukację. Matka na przykład uważała, że córka nie powinna uczyć się czytać przed ósmym rokiem życia- nic dziwnego, że przyszła pisarka w końcu nauczyła się czytać sama. Także rozwijanie tzw. kreatywności w domu Millerów raczej leżało i kwiczało. Wynikało to pewnie głównie z faktu, że matka wytraciła parę na starsze rodzeństwo Agathy. Za zdolną uważana była najstarsza Margaret, jej młodszej siostrze natomiast przyklejono etykietkę ... "powolnej".
  • Pisarka była introwertyczką, nienawidziła publicznych wystąpień.
  • Przez większa część życia była osobą dość konwencjonalną, "wyluzowało" ją chyba dopiero drugie małżeństwo z Maxem Mallowanem. Zresztą młodszym od niej o półtora dekady.
  • Pisanie kryminałów było przypadkowym wyborem, który przyjął się na czytelniczym rynku. Autorka próbowała także innych form i gatunków, próbując wypromować np. ... sztukę o kazirodztwie. Nie spotkała się ona jednak z zainteresowaniem wydawców i producentów. Sama autorka przyznaje, że kilkadziesiąt lat później sztuka trafiłaby w swój czas (a w XXI wieku to już na pewno).
  • Ceniła autorów także bynajmniej niekryminalnych, w tym Muriel Spark i Grahama Greene'a (to tak, jak ja:)).
  • Nie ukrywała, że czuje się literackim rzemieślnikiem. Zresztą - gdy na dobre wkraczała na rynek, była już samotna matką, a umiejętność taśmowego produkowania kryminałów - jej jedynym kapitałem.
  • Być może tez z tego powodu długo hołdowała zasadzie: "Ciasto-pieniądz". Nie brała np. udziału w literackich zabawach Klubu Detektywów (skupiającego najbardziej znanych wówczas autorów kryminałów), stwierdzając, że czas i wysiłek, jaki włoży w zbiorczo napisaną książkę woli poświęcić dziełom własnym.
  • Metoda pisarska: książki zazwyczaj powstawały wokół jednego kluczowego detalu, np. dotyczącego scenerii. Wiele nowatorskich pomysłów (choćby dotyczących nietypowego rozwiązania zagadek) rodziło się często w trakcie licznych przeróbek i zmian koncepcji.
  • Autorka starała się pisać tylko o tym, co zna. Zdarzyło się np. zdyskwalifikować pomysł uczynienia jednym z bohaterów członka rządu, gdyż uznała, że nie wie zbyt wiele o ministrach.
To by było na tyle, zainteresowanych odsyłam do obydwu książek;)

poniedziałek, 12 grudnia 2011

"Tajemnica gwiazdkowego puddingu"


Wczoraj moja przyjaciółka poprosiła mnie o wybranie kilu książek do czytania na zimowy urlop.
                      Przeglądając moją półkę z ksiażkami Agathy Christie trafiłam na"Tajemnicę świątecznego puddingu". Odłożyłam na stosik dla niej.
Przypomniała mi się gwiazdka z przed laty, kiedy to zawitała do mnie ta książka. 
Właściwie moja przygoda z A.Ch. zaczęła się od niej. Noc po kolacji wigilijnej spędziłam wtedy z książką w ręku. Teraz uśmiecham się na te wspomnienia.
Jest to zbiór sześciu opowiadań, z których najbardziej utkwiło mi w pamięci to tytułowe.
A w przedmowie A. Christie pisze
"Tę książkę o bożonarodzeniowej uczcie można określić jako"Wybór Szefa". Szefem jestem ja!
Są tu dwa główne dania:"Tajemnica gwiazdkowego puddingu" i " Zagadka hiszpańskiej skrzyni" oraz wybór przystawek:"Szaleństwo Greenshawa", "Sen","Popychadło" i sorbet:"Dwadzieścia cztery kosy"" 
        Tak w ogóle to nie lubię czytać opowiadań, ale ten zbiór podoba mi się, może dlatego, że opis Świąt , które Poirot spędza na prowincji angielskiej ,tak bardzo przypomina mi czasy dzieciństwa, kiedy to Boże Narodzenie miało całkiem inny wydźwięk...
Najważniejsze było samo oczekiwanie...
W pięciu opowiadaniach zagadki odkrywa Herkules Poirot, a w ostatnim panna Marple. 
Warto sięgnąć po ten zbiorek właśnie teraz , tuż przed Bożym Narodzeniem, aby przypomnieć sobie swoją atmosferę Świąt

czwartek, 8 grudnia 2011

Dom zbrodni

 - Próżność?
- Tak. Nigdy nie spotkałem mordercy, który nie byłby próżny... W dziewięciu przypadkach na dziesięć to właśnie próżność prowadzi do zguby. Mogą bać się tego, że zostaną złapani, ale nie mogą powstrzymać się, żeby nie pochwalić sie swoim sprytem i zazwyczaj sa przekonani, że przechytrzyli policję. I jeszcze jedna rzecz: morderca lubi mówić.
- Jak to mówić?
- Widzisz, morderstwo wyobcowało cię sposród ludzi. Chciałbyś powiedzieć o tym komuś, ale nie możesz. I dlatego tym bardziej tego pragniesz. Zatem jeśli nie możesz mówić o tym, jak popełniłeś zbrodnię, przynajmniej będziesz mówić o samej zbrodni: rozważać szczegóły, wymyslać teorie. Na Twoim miejscu, Charles, tego bym szukał.

środa, 7 grudnia 2011

"Poirot prowadzi śledztwo"

Po bardzo długiej przerwie wróciłam do książek Królowej Kryminału. Prawie dekadę temu spędziłam jedne wakacje czytając maratonem prawie wszystkie powieści Christie: wystraczył mi balkon, leżak, coś zimnego do picia oraz książki poustawiane w stosikach dookoła mnie. Kończyłam jedną, zaczynałam następną. To były udane wakacje.

Teraz powodem ponownego sięgnięcia po kryminały z niezastąpionym Poirotem czy sympatyczną panną Marple, jest to wyzwanie. Moim planem było ponowne przeczytanie wszystkich książek, ale w kolejności chronologicznej. Niestety nie udało mi się to już na samym początku: moje biblioteki, o dziwo, nie mają już wszystkich powieści Christie. Wzięłam zatem do domu to, czego jeszcze nie czytałam.

Poirot prowadzi śledztwo to zbiór jedenastu krótkich opowiadań. Ja osobiście bardzo lubię opowiadania: lubię co chwila przenosić się z jednej historii w drugą, zmieniać klimat. Niestety ze smutkiem muszę przyznać, że to co się zazwyczaj sprawdza np. w opowiadaniach fantastycznych, w przypadku kryminalnych opowiastek Agathy Christie zupełnie mnie zawiodło. Narratorem wszystkich tekstów jest przyjaciel Małego Belga, kapitan Hastings. A sprawy jakimi się zajmują mają szerokie spectrum: od morderstwa, przez porwanie, po kradzież. Jednak dla mnie te zagadki były za szybko rozwiązane. Wolę spędzić z Poirotem dłuższe chwile, razem z nim przeprowadzać rozmowy, wyłapywać nieścisłości, delektować się smaczkami z drugiego tła. A tu, tu jakoś to wszystko było potraktowane po macoszemu, a już rozwiązanie Tragedii Marsdon Manor za pomocą seansu spirytystycznego kompletnie mnie zbiło z tropu...

Oczywiście mimo wszystko nie zmieniam zdania o twórczości Christie, Królową Kryminału jest ona i basta, tyle że idę porozglądać się za którąś z powieści.

poniedziałek, 5 grudnia 2011

"Morderstwo w Boże Narodzenie"

Czy Boże Narodzenie to dobry czas na morderstwo?!

"Czas Bożego Narodzenia to czas przebaczenia i dobrej woli.Wszyscy życzą sobie samych dobrych rzeczy, a spokoju przede wszystkim, świętują. Pokój całemu światu."


A jednak w domu bogatewgo Simeona Lee dochodzi do makabrycznej zbrodni i to właśnie tuż przed Bożym Narodzeniem.
Stary,złośliwy ale za to bardzo bogaty Lee zaprasza do swojej posiadłości swoją rodzinę,także synów, z którymi od lat nie utrzymywał kontaktów. Ale chyba nie po to, aby z nimi biesiadować przy światecznym stole, znieważa ich i sieje obelgi dookoła.
Po udawanej rozmowie telefonicznej kiedy wspomina o zmianie testamentu atmosfera jest nie do zniesienia.
"Tressilian był bliski popadnięcia w depresję. Jest Wigilia, a tu taka fatalna atmosfera"
Lee zostaje sam...po kolacji krzyk jakby z piekieł...zamknięte drzwi od środka...w pokoju leżący w kałuży krwi Simeon Lee...
I w takim momencie wkracza Poirot, bawiący akurat u komisarza tantejszej policji.
Musi się nieco natrudzić aby rozwiazać tę zagadkę, ma do dyspozycji tylko swój umysł.
W domu była tylko rodzina i służba, właściwie każdy miał motyw i sposobność , aby dokonać tej zbrodni. Tylko metodą dedukcji, mając wyłącznie poszlaki udaje się rozwiązać tę zagadkę.

niedziela, 4 grudnia 2011

"Uśpione morderstwo"

- Tak, to panna Marple. Jest tak niezwykle uprzejma, że pomaga nam w ogrodzie.
- Panna Marple - mruknął inspektor. - Rozumiem. (...)
- To bardzo wysoko ceniona osoba, ta panna Marple - wyjaśnił inspektor. - Ma w garści naczelników policji z co najmniej trzech hrabstw. Nie usidliła jeszcze mojego szefa, ale śmiem twierdzić, że i do tego dojdzie. A więc panna Marple macza w tym palce.
Powieść z 1976 roku w przeciwieństwie do wcześniej omówionego tomu Zwierciadło pęka w odłamków stos ukazuje pannę Jane Marple jako osobę sprawną, samodzielną, a nawet podróżującą. Brak tu jakiejkolwiek aluzji, która pomogłaby określić czas akcji, ale za to przywoływane są osiągnięcia naszej bohaterki z książek Morderstwo na plebanii i Zatrute pióro.
Młoda mężatka Gwenda Reed przyjeżdża do Anglii z Nowej Zelandii z zamiarem kupna domu. W czasie swej podróży  w Dillmouth natrafia na wymarzoną pięknie położoną  willę. Ma dziwne odczucie, że zna to miejsce. Wkrótce bardzo emocjonalnie reaguje na słowa usłyszane ze sceny londyńskiego teatru: "Twarz jej zakryjcie. W oczach mi się mąci. Młodo umarła..." Skojarzenie z obrazem śmierci nieznanej jej Helen jest zbyt wymowne. Dobrze, że w pobliżu jest panna Marple bawiąca u swego siostrzeńca, znanego pisarza. To początek znajomości, czułej dyskretnej opieki i wsparcia, zetknięcie młodości z dojrzałością.
Wkrótce przyjeżdża mąż Gwendy, Giles, nadchodzi list z Nowej Zelandii potwierdzający, że młoda kobieta jako malutkie dziecko mieszkała w Anglii z ojcem i młodą macochą Helen. Dlatego młodzi postanawiają wyjaśnić podejrzenie morderstwa sprzed osiemnastu lat mimo rad panny Marple: "Radziłabym wam... tak, z całego serca radziłabym, abyście pozostawili sprawę w spokoju. (...) Morderstwo nie jest... nie jest czymś, co można traktować lekkomyślnie." Jednak małżonkowie decydują się poszukać osób, które były związane z tym domem lata temu, a panna Marple będzie im dyskretnie towarzyszyć. Herbatki i ploteczki są najlepszym sposobem otworzenia ust i odświeżenia pamięci, zawiązania więzów uprzejmej znajomości i... dedukcji, którą uwielbia starsza pani.
Morderstwo rzadko bywa przypadkowe, najczęściej jest powiązane z ludzkimi emocjami, pragnieniami, zawiedzionymi nadziejami, miłością, potrzebą wolności. Jak zawsze u Agathy Christie przestępstwo pozwala skupić się na naturze ludzkiej. Bywa, że i po latach morderca musi ponownie uderzyć. Czytelnik od pewnego momentu nie ma trudności z identyfikacją tajemniczego mordercy o małpich łapach, jednak najważniejsze stają się jego motywy i stwierdzenie, że zawsze były takie relacje międzyludzkie jak opisane w książce, tylko inaczej się o nich mówiło i pisało.
______________________
Agatha Christie, Uśpione morderstwo / Sleeping Murder, przeł. Anna Minczewska-Przeczek, s. 17, Prószyński i S-ka, Warszawa (1995).

czwartek, 1 grudnia 2011

''Morderstwo odbędzie się...'' Agatha Christie

Nie jest tajemnicą, że co jakiś czas muszę koniecznie powrócić do Anglii, do dawnych, minionych lat i pożyć w świecie Agathy Christie. Zaległości w notatkach o przeczytanych powieściach mam sporo nadal..ciągle piszę o tym co czytam obecnie, a przecież w kolejce pierwszeństwo mają inne...ech.
'' Morderstwo odbędzie się...'' to sympatycznie spędzony czas z kolejną , ciekawą intrygą i morderstwie stworzonych przez naszą wybitną Agathę.
W lokalnej gazecie ukazuje się bardzo nietypowe ogłoszenie.. zapowiadające że w tym miejscu i o tej godzinie odbędzie się morderstwo...Wszyscy mieszkańcy małej mieściny są ciekawscy, myślą, że to zwyczajnie żart i zapowiedz niezłej zabawy i postanawiają przybyć.. To co się wydarzy, spędzi ludziom z powiek sen. Bo dojdzie to perfekcyjnie przeprowadzonego zabójstwa.CO gorsze, na tym nie koniec. Pani Marple będzie miała nielada orzech do zgryzenia. Co się wydarzy? Przekonajcie się sami.

No i co, z bólem serca muszę na koniec napisać, jak powtarzająca się zdarta płyta- nie odgadłam rozwiązania zagadki ani mordercy..:(

środa, 30 listopada 2011

Dwanaście prac Herkulesa

Czy zauważyliście kiedyś, że  niektóre imiona wpływają na to jak postrzegamy osoby je noszące? Często jest to powiązane z kimś kogo znamy a noszącym takie właśnie imię – np. każdego Wojtka będziemy zupełnie podświadomie  porównywać do tego sympatycznego Wojtka poznanego w czasie wakacji nad morzem 15 lat temu…  
Zdarza się też, że nasze skojarzenia wynikają z przeczytanej książki lub oglądanego filmu – i tak Majkę będziemy postrzegać jako osobę nieco szaloną, Ania to wrażliwa romantyczka a Kasia i Tomek to zwariowana acz bardzo sympatyczna parka.
Jak na tym tle wygląda Herkules? Z jakimi cechami bądź czynami będzie się nam kojarzył? Osoby które mają jakieś nawet niewielkie pojęcie o mitologii pewnie powiedzą, że Herkules to silny, odważny i przystojny (przynajmniej jego filmowa wersja) facet, który musiał wykonać 12 prac. Wymagały one od niego przede wszystkim odwagi i siły ale również sprytu i inteligencji.
Imiennikiem starożytnego herosa jest najbardziej chyba znany bohater cyklu powieści pióra Agathy Christie – belgijski detektyw Herkules Poirot. Jeśli ktoś czytał przynajmniej jeden kryminał z Poirotem w roli głównej to wie, że fizycznie był on przeciwieństwem swojego wielkiego poprzednika. Mały, krępy, z wypomadowanym, śmiesznym wąsikiem, zawsze nieskazitelnie odziany – gdzież mu do olbrzyma z maczugą, którego strojem wyjściowym była skóra lwa.
Sam Poirot widzi dysonans pomiędzy swoim imieniem a własną osobą, a ponieważ decyduje się zakończyć swoją karierę zawodową ma oryginalny pomysł na godne jej przypieczętowanie.  Postanawia bowiem powtórzyć wyczyn swojego starożytnego imiennika i wykonać „Dwanaście prac Herkulesa”. Jako, że nie może się z greckim bohaterem równać pod względem siły fizycznej jego 12 prac to szczególnie trudne, zdawałoby się niemożliwe do rozwikłania zagadki kryminalne. Zagadki oprócz trudności muszą mieć jeszcze jedną cechę – w jakiś sposób być powiązane z zadaniami greckiego Herkulesa.
Trzeba przyznać, że autorka z tego nieco karkołomnego wyzwania wyszła obronna ręką i oto mamy 12 kryminalnych historyjek z mitologicznym podtekstem. Dla zachęty dodam, że w jednej z tych historii znajdzie czytelnik polskie akcenty – dwie autentyczne damy z Polski, zamieszane pośrednio w bardzo pomysłowe oszustwo.
„Dwanaście prac Herkulesa” Agathy Christie to obowiązkowa lektura dla każdego miłośnika kryminałów a także talentu jednej z najwybitniejszych pisarek brytyjskich. Moim skromnym zdaniem to jedna z lepszych książek mistrzyni kryminału.

piątek, 4 listopada 2011

Zwierciadło pęka...



"Herbata, zaparzona jak należy wrzącą wodą, jajko ugotowane dokładnie trzy minuty i czterdzieści pięć sekund, grzanka równo zarumieniona, kawałek masła, a obok słoiczek miodu."  Śniadanie panny Marple jest takie, do jakiego przywykła od lat. Tymczasem ludzie z jej otoczenia odchodzą, nawet herbatki są w miasteczku coraz rzadsze.
Powieść z 1962 nawiązuje do zmian, które zaszły w St Mary Mead w ciągu ostatnich lat. "... nic już nie było takie jak dawniej. Można mieć pretensje do wojny (obu wojen) albo do młodzieży, pracujących kobiet, bomby atomowej, czy po prostu rządu - ale naprawdę oznaczało tyle, że człowiek się starzeje." Bo i panna Marple gubi już oczka w robótkach na drutach, zależna jest od swojej całodobowej opiekunki, panny Knight, która traktuje swą podopieczną jak niezaradne dziecko, nawet osobę niespełna rozumu. Ich dialog wygląda następująco:
- Mam nadzieję, że ucięłyśmy sobie małą drzemkę?
- Ja robiłam na drutach - odparła panna Marple, akcentując lekko zaimek, po czym z pewnym niesmakiem i zawstydzeniem przyznała się do słabości. - Zgubiłam oczko.
- No, no - powiedziała panna Knight. - Zaraz to naprawimy, prawda?
- Pani naprawi - rzekła panna Marple. - Ja niestety nie potrafię.

Temat do zastanowienia, ponadczasowy, jak należy traktować starsze osoby, jak się do nich zwracać.  U nas niektórzy do starszej osoby mówią babciu lub dziadku, mimo że nie łączy ich żadne pokrewieństwo, bo stary człowiek już nie jest panią albo panem. Smutne.

W powieściach Agathy Christie jest obecny również wątek społeczno-obyczajowy na podstawie którego można zaobserwować zmiany w wyglądzie miasteczek, migracji mieszkańców, pewną atomizację dawnej zżytego środowiska. Panna Marple lubi wysłać swego cerbera na dalsze zakupy i załatwianie różnych spraw, by wymknąć się z domu i pójść chociażby na nowe Osiedle. W czasie jednego ze spacerów pozna przyszłą ofiarę otrucia.

Wielką sensacją stał się zakup Gossington Hall, rezydencji, w której swego czasu w bibliotece znaleziono trupa, przez gwiazdę filmowa Marinę Gregg i jej męża Jasona Rudda. W czasie przyjęcia dla miejscowych notabli i zaproszonych mieszkańców zostaje otruta Heather Badcock. Czy to zaplanowane morderstwo, czy zbieg okoliczności?
Przybyły nadinspektor Dermot Craddock prowadzi śledztwo, konsultując się z panną Marple, która jak zawsze analizuje wiadomości, które do niej docierają. Nareszcie może zrealizować receptę swego lekarza - rozwiązanie zagadki kryminalnej, bo praca w ogródku przy starych odmianach róż jest już zabroniona. Wśród najbardziej zastanawiających opinii, które usłyszała, jest ta, która zwraca uwagę na wyraz twarzy aktorki w czasie rozmowy z Heatcher.
Zwierciadło peka w odłamków stos;
"Zguba nade mną", krzyczy w głos
Pani z Shalott. Ten cytat z Tennysona ma oddawać nastrój pań, które rozmawiały przed morderstwem.  

- Koktajle i szklanki sherry rzadko bywają przyczyną wypadków - zauważyła panna Marple.
Ciekawa intryga, a rozwiązanie zagadki do końca trzyma w niepewności, bo nie sztuka odgadnąć mordercę, lecz sztuka znaleźć motywy.

__________
Agatha Christie, Zwierciadło pęka w odłamków stos, przeł. Elżbieta Gepfert, Prószyński i S-ka, Warszawa 1999.

poniedziałek, 31 października 2011

Poirot wprowadzi śledztwo

Miałam ochotę na opowieść, w którym prym będzie wiódł nasz wąsaty, mały przyjaciel Poirot. Trochę prostych zbrodni, trochę intryg, trochę zaskakujących sposobów na dojście do prawdy. Co więc zrobić, nic tylko sięgnąć po następną książkę królowej kryminału!

Tym razem mamy narrację pierwszoosobową, uwagi i wydarzenia wychodzą z ust pomocnika Poirota, kapitana Hastingsa. Ta książka to zbiór opowiadań, w których za każdym razem Hercules zaskakuje swojego przyjaciela i daje jasne dowody, że to on jest królem zbrodni. Jedenaście opowiadań - od kradzieży, po oszustwo do zabójstwa, mnóstwo ciekawych postaci zaczynając od premiera Anglii do odkrywców grobowca faraonów. Nudzić się na pewno nie będziemy problem w tym, że ta krótka książeczka i te krótkie opowiadania nie zaspokoją naszego apetytu na dobry kryminał, jedynie go na chwilę uciszy.

Poirot ciągle wytyka kapitanowi Hastingsowi jego błędy i braki, nie daje ani sekundy nacieszyć się jego własnym umysłem. Bywa, że przejmujemy punkt widzenia kapitana i irytuje nas ten mały Belg, swoim zuchwalstwem... Ale co by tu nie mówić zawsze jest to uzasadnione, zbrodnia genialnie rozwiązana, a Hastings pozostaje z niesmakiem, że i tym razem Poirot wygrał.

Polecam - szczególnie dla kogoś kto ma mało czasu na czytanie. Może czytać po jednym opowiadaniu, w dużym odstępie czasu nie tracąc nic na jakości błyskotliwości Poirota.

poniedziałek, 24 października 2011

Morderstwo w Orient Expressie

„Murder on the Orient Express” ("Morderstwo w Orient Expressie") Agathy Christie to jedna z najsłynniejszych jej powieści, która doczekała się kilku adaptacji filmowych i została też prerobiona na grę. Intrygujące postacie, egzotyczna lokalizacja i nieoczekiwane zakończenie tworzą nieprawdopodobną mieszankę, która czytelnika zadziwia, zaskakuje i zachwyca. Nie był to mój pierwszy raz z „Morderstwem w Orient Expresie”, książkę czytałam kilka razy wcześniej, ale ponieważ jest to jeden z najbardziej znanych kryminałów Christie, nie mogło go zabraknąć w moim małym maratonie-agathonie. Wydane w 1934 roku, u schyłku złotego okresu angielskiego kryminału, „Morderstwo” można śmiało uznać za wzór klasycznej powieści kryminalnej. Widmo wojny było jeszcze daleko i bohaterowie książek Christie odbywali dekadenckie podróże po Europie, nie troszcząc się o  Jak zwykle interesujące tło, ciekawe postacie, a do tego zakończenie, które można nazwać genialnym. Jednym słowem, cud, miód i orzeszki.
Akcja „Morderstwa” toczy się w intrygującym miejscu - wagonie słynnego Orient Expresu, luksusowego pociągu pasażerskiego, który od dziewiętnastego wieku kursował pomiędzy Paryżem a Stambułem. Podróżują nim głównie zamożni pasażerowie, na kilka dni zamieniając wygodne przedziały wagonu w dom na szynach. Jak zwykle w kryminałach Agathy Christie bohaterowie powieści to gromada ciekawych charakterów, zbieranina ludzi różnych narodowości i klas społecznych. Mamy więc rosyjską księżną, węgierksiego hrabiego, amerykańskiego bogacza, angielskiego oficera, a do tego Szwedkę, Niemkę, Włocha i kilka innych postaci. Na pasażerów Orient Expresu czeka luksus, komfort i... morderstwo! Ponieważ zbrodnia miała miejsce w zamkniętym wagonie, który w nocy utkwił w śnieżnych zaspach pomiędzy stacjami, podejrzani są wszyscy podróżni. Na szczęście jednym z pasażerów pociągu jest też pewien jajogłowy Belg - Herkules Poirot, który zgadza się pomóc w rozwikłaniu zagadki. Klasyczny schemat, to prawda, ale to właśnie zakończenie wyróżnia "Morderstwo w Orient Expressie" spośród setek innych kryminałów. Zakończenie niebanalne i zaskakujące czytelnika – zdecydowanie polecam kryminał wszystkim tym, którzy go jeszcze, z jakiegoś niewiadomego powodu, nie czytali. A Agathę Christie podziwiam za to, że potrafiła napisać ponad dziewięćdziesiąt kryminałów, które, chociaż oparte na tym samym schemacie, są za każdym razem nieco inne – przeczytałam ich ostatnio osiem, prawie jeden po drugim, i jeszcze mi się nie znudziły!
Przyznam się, że podróż Orient Expressem to moje marzenie - luksusowe wagony, przedziały, posiłki w wagonie restauracyjnym, piękne widoki za oknem zmieniające się wraz z przebytymi kilometrami – bardzo chętnie wybrałabym się w tę podróż. W dodatku uwielbiam pociągi, a już szczególnie takie luksusowe, w których pasażer czuje się po prostu rozpieszczony... Widzę siebie siedzącą w takiej salonce, czytającą książkę (kolejna Agatha Christie?) i pijącą kawę, lub w wagonie restauracyjnym konwersującą przy obiedzie z innymi podróżnymi... Na tej stronie możecie zobaczyć, jak wyglądają wagony sypialne w tym ekskluzywnym pociągu, a jeśli jesteście odważni, zobaczyć też ceny...

PS. Właśnie się doczytałam, że po pierwsze, akcja „Morderstwa” nie toczy się w „prawdziwym” Orient Expressie, tylko w pociągu o nazwie Simplon Orient Express, któy podróżował nieco inną trasą, a po drugie, że prawdziwy Orient Express (połączenie kolejowe pomiędzy Paryżem a Wiedniem) to nie to samo, co podany przeze mnie link do strony Venice Simplon Orient Express (VSOE). VSOE to specjalny pociąg z luksusowymi wagonami, które dodatkowo są różne od tych oryginalnych... Ech. Wygląda na to, że czasem warto wiedzieć mniej! 

poniedziałek, 3 października 2011

"Zatrute pióro"

Zatrutym Piórem zostaje nazwany autor anonimów nękających znaczących i porządnych obywateli niewielkiego i spokojnego miasteczka Lymstock.
Do wynajętego Jaworowego Dworku wprowadza się na rekonwalescencję ranny pilot Jerry Burton z siostrą Joanną. On jest narratorem, który opowiada i docieka przyczyn i źródeł anonimów, z których jeden trafia również do jego siostry. Poznawanie miejscowego środowiska jest nowym źródłem doświadczeń towarzyskich londyńczyków. Wkrótce jednak i zbrodnia zakradnie się w domowe zacisze jednego z domów oraz skłoni do prowadzenia śledztwa. Ważna rolę odegra panna Marple, która ujawni się dosyć późno jako gość pastorostwa Dane-Calthrop.
"... mieli gościa, sympatyczną starszą panią, która robiła coś na drutach z białej puszystej włóczki." Jej przenikliwy umysł i pomysł na udowodnienie zbrodni okaże się skuteczny.
Panna Marple w rozmowach wykazuje się znajomością ludzkich tajemnic i skłonności.
"... mnie się wydaje, że dokonanie "udanego" morderstwa można by porównać do pokazania przez kuglarza jakiejś magicznej sztuczki..."
Nie bywa w wielkim świecie, lecz wie, że "Mieszkając stale na prowincji, można wiele się nauczyć, jeżeli idzie o ludzkie charaktery (...) Najważniejszą rzeczą w takich wypadkach jest zachowanie przytomności umysłu. Zbrodnie są przeważnie bardzo proste."
Powieść z 1942 roku wykorzystuje element wielkiej historii (wypadek lotniczy, zubożenie panny Barton zmuszonej do wynajęcia domu), by jednak przejść do codziennego życia angielskiej prowincji skupionego na plotkach, herbatkach, odwiedzinach. A ludzie skrywają marzenia, leczą rany uczuć, czasami natrafiają na kogoś, dzięki komu będą dowartościowani. Tak to już jest, że w cieniu zbrodni zawsze wykwita miłość.
______________________

Agata (Agatha) Christie, Zatrute pióro / The Moving Finger, przeł. Izabella Kulczycka, s. 200, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2005.

sobota, 1 października 2011

To Zatrute Pióro

"...  mania pisania listów anonimowych ma zwykle dwa podłoża: albo jest to przypadek szczególny, skierowany przeciwko jednej określonej osobie, względnie grupie osób, czyli, inaczej mówiąc, jest niejako objawem wytłumaczalnym: ktoś żywi urazę do jakiejś osoby bądź wmawia sobie, że taką urazę żywi, i wybiera ten właśnie brudny, nikczemny sposób jej ujawnienia. To niesmaczne i niskie, ale niekoniecznie chorobliwe. I w takich wypadkach na ogół łatwo można wykryć: wydalony służący, zazdrosna kobieta czy coś podobnego. Ale gdy to zatacza szersze kręgi, kiedy nie jest skierowane w stronę kogoś określonego, wówczas sprawa wygląda poważniej. Anonimy wysyłane są na chybił trafił i mają na celu  spowodowanie jakiegoś odprężenia, wyładowania w umyśle piszącego. Jak już powiedziałem, jest to bezwzględnie objaw patologiczny. I z biegiem czasu ta choroba rozwija się. Oczywista, że dany osobnik wreszcie zostaje wykryty i najczęściej okazuje się, że jest to osoba najmniej podejrzana."

Agata Christie, Zatrute pióro, przeł. Izabella Kulczycka, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2005, s.16.

piątek, 30 września 2011

Po pogrzebie

Helen przedstawiła go zebranym i od tej chwili Poirot musiał się wysilać, by zwalczyć niemal jednomyślną niechęć wywołaną przez jego, obcokrajowca obecność w kółku rodzinnym. Miał uszy i oczy szeroko otwarte. Obserwował i słuchał, co mówią - otwarcie i przez dziurkę od klucza. Zauważył pokrewieństwa, antagonizmy, niebaczne słowa, które zawsze padają przy podziale własności. Starał się o spotkania w cztery oczy, towarzyszył w przechadzkach po tarasie i wyciągał wnioski.

poniedziałek, 26 września 2011

"I nie było już nikogo" ("Dziesięciu Murzynków")

Nie czytałam jeszcze wszystkich powieści autorstwa Agathy Christie ale sądzę, że nie pomylę się zbytnio wyrażając pogląd, że jedną z najlepszych jej książek, lub zgoła najlepszą, jest "Dziesięciu Murzynków" lub jak kto woli "I nie było już nikogo" bo pod takim tytułem poznałam tę książkę.

Bohaterami jest 10 osób, które pewnego dnia spotykają się w pięknej willi na niewielkiej wyspie należącej... no właśnie już od początku wszystko jest niezwykle tajemnicze począwszy od właściciela domu. Ośmiu gości i dwójka służących nie zetknęli się nigdy dotąd ze sobą ani z osobą, która ich zaprosiła. Gospodarz jest nieobecny ale wszystko na wyspie jest przygotowane na przyjęcie gości. Kiedy wszyscy spotykają się na kolacji ich uwagę przykuwa niezwykła dekoracja - 10 małych figurek odnoszących się do dziecięcego wierszyka o Murzynkach, z których każdy zginął gwałtowną śmiercią - co więcej w każdym pokoju znajduje się tekst tego wiersza.
Podczas posiłku następuje niezwykłe wydarzenie - pojawia się głos, który oskarża wszystkie przebywające na wyspie osoby o różnorodne zbrodnie. Zbrodnie za które osoby te uniknęły kary... 
I w ten sposób tajemnica zaczyna mieszać się z grozą, która rośnie kolejnego dnia kiedy okazuje się, że jedna z osób nie żyje a ze stołu zniknął jeden Murzynek...

Uczciwie trzeba powiedzieć, że początek książki nieco mnie znudził - biorąc pod uwagę dosyć dużą liczbę bohaterów, których chociaż pokrótce należało przedstawić przez pierwsze kilka stron trzeba się po prostu przebić - przyznam się, że w pewnej chwili występujące postacie zaczęły mi się mylić. Trwało to jednak tylko chwilę a kiedy już zawiązała się konkretna akcja nie mogłam się oderwać od książki

To chyba pierwszy przeczytany przeze mnie kryminał gdzie do samego końca nie miałam pojęcia kto, dlaczego i przede wszystkim jak popełnił kolejne morderstwa. Książka ta różni się od zdecydowanej większości utworów Królowej Kryminału - nie ma tutaj detektywa (ani zawodowca, ani amatora) natomiast zbrodnie odbywają się niemal na naszych oczach potęgując napięcie i nastrój grozy.

Zdecydowanie polecam wszystkim wielbicielom powieści kryminalnych aczkolwiek odradzam czytania w nocy i w pustym domu...

niedziela, 25 września 2011

Dwanaście prac Herkulesa


"Poirot był wstrząśnięty klasycznymi ideałami. Ci bogowie i boginie... mieli chyba nic mniej różnych wcieleń niż współcześni zbrodniarze. Zresztą faktycznie sprawiają wrażenie osobników o wyraźnie zbrodniczych skłonnościach. Pijaństwo, rozpusta, kazirodztwo, gwałty, szabrownictwo, morderstwa i szykany – starczyłoby tego, żeby juge d'instruction miał pełne ręce roboty. Brak normalnego życia rodzinnego, brak ładu, brak metody. Brak ładu i metody nawet w zbrodniach!""Plotka to rzeczywiście hydra lernejska o dziewięciu głowach. Nie sposób jej zniszczyć, bo na miejscu jednej odciętej głowy wyrastają dwie nowe"

sobota, 24 września 2011

Etykietkowanie bez tajemnic


Nie sztuką jest polubić książki Agathy. Nie sztuką jest także o nich pisać. Sztuką w przypadku tego projektu jest właściwe (za)etykietkowanie własnego postu. Prawdziwe wyzwanie dla nieustraszonych uczestników :)
Oto kilka wskazówek, zgodnie z którymi Najwyższa Kapituła Założycielska postanowiła uporządkować ogrom (przyszłego) materiału na tej stronie. Nowatorstwo naszego pomysłu służyć ma umożliwienie wyłuskania odpowiedniego materiału literackiego zgodnie z osobistymi preferencjami okoliczności zbrodni.

Etykietki powinny zawierać następujące informacje:

  1. uczestnik - x – tropiciele to inaczej uczestnicy i w tym względzie pozostajemy wierni wyzwaniowej tradycji;
  2. książki/filmy/gry/etc – rodzaj materiału, którego dotyczy notka;
  3. w cudzysłowie – to etykietka wyróżniająca wpisy-cytaty, pozbawione komentarza fragmenty tekstów Agathy; wpisy z tą etykietką stworzą bazę cytatów w podstronie „W cudzysłowie”; (dodatkowe etykietki nakierowujące - np. przy stole, gry i zabawy, okiem starej panny, ludzka natura itd. - mile widziane, lecz mogą zostać uzupełnione przez Szanowną Kapitułę);
  4. NIE PODAJEMY TYTUŁU KSIĄŻKI/FILMU itd – jest ich prawie 90 i zrobiłby się w ten sposób wielki bałagan na stronie głównej; notki omawiające poszczególne dzieła Christie będą linkowane w podstronach „Twórczość”/'Ekranizacje” w sąsiedztwie poszczególnych tytułów, więc nie zginą, obiecujemy :)
  5. Informacje dodatkowe:
    - detektyw: Poirot, Marple, T&T itd.
    - miejsce: zbrodnia miejska/wiejska/posiadłość/Anglia/reszta świata itd.
    - zbrodnia: morderstwo/kradzież/szpiegostwo/porwanie itd.
    - narzędzie zbrodni: trucizna/broń palna/rękoczyny/nóż itd

Punkt piąty należy stosować w miarę ostrożnie, by nie zdradzać szczegółów, które stanowią sedno zagadki w powieści (o ile detektywa nigdy nie trzeba odgadywać, to już rodzaj zbrodni czy broń mogą w niektórych przypadkach popsuć komuś zabawę), pamiętając jednak iż to właśnie te informacje wyróżnić mają ową wyspecjalizowaną, jedyną i niepowtarzalną wyszukiwarkę dostępną tylko w naszej bazie! Prosimy o umiar, ale bez popadania w paranoję.
Dodam jeszcze może, iż tytuły notek w kategorii „W cudzysłowie” pozostawiamy Waszej inwencji (tytuł książki wystarczy podać w nawiasie), jednak niech skrótowo i jak najcelniej ujmują treść cytatu. Ułatwi to potencjalnym czytelnikom odszukanie ciekawych szczegółów w spisie wszystkich cytatów.

Podane tutaj zasady znajdziecie zawsze w Paragrafach, pod ogólnymi wytycznymi forum.
Będziemy wdzięczne za stosowanie tych reguł w praktyce, co pozwoli stronie na przejrzystość i ciekawsze filtrowanie bogatego dorobku Agathy Christie. Taką przynajmniej mamy nadzieję. A w razie czego, zastrzegamy sobie możliwość „dłubania” w Waszych etykietkach, celem dostosowania ich do wymienionych tutaj punktów.
Cheers :)

piątek, 23 września 2011

"Morderstwo na plebanii"

Zawsze wyżej ceniłam Herkulesa Poirot i jego sposób rozwiązywania spraw kryminalnych. Dawno temu wyrobiłam sobie taką opinię. Tym razem w ramach wyzwania czytelniczego  chcę lepiej poznać pannę Marple. Zaczęłam od powieści z 1930 roku, kiedy to rzeczona dama pojawia się po raz pierwszy.
Jane Marple. Jej imię w tekście wymienione jest dwukrotnie. Raz figuruje w podpisie listu do proboszcza (Szczerze oddana Janina Marple) oraz wcześniej jest podane przy okazji informacji o jej gościu, siostrzeńcu, "Swoją ciotkę Jankę traktuje z pobłażliwą czułością i nazywa ją prosto w oczy zabytkiem przeszłości."
Przede wszystkim poznajemy ją za pośrednictwem narratora, proboszcza anglikańskiego, Leonarda Clementa, gdyż z probostwem sąsiaduje posesja panny Marple. W czasach kiedy powieść powstawała, staropanieństwo było traktowane z politowaniem, a osoby, które nie założyły rodziny, niemal jak niezaradne dzieci o małym rozumku, co jest widoczne w wypowiedziach policjantów pracujących nad sprawą morderstwa pułkownika Protheroe.
"Panna Marple jest to siwowłosa starsza dama o łagodnym, miłym sposobie bycia." "Była w cienkim, kaszmirowym szalu, zarzuconym na głowę i ramiona. Sprawiała w nim wrażenie starej, kruchej figurynki." Ile miała lat? Takiej informacji z tego tomu nie wyczytamy. Faktem jest, iż inaczej postrzegano początek starości.
Gryzelda, żona proboszcza uważa ją za największą plotkarę w miasteczku St. Mary Mead. Wyrobiła sobie taką opinię w trakcie herbatek z żeńską częścią społeczności. A Len, jej mąż? "- Ja lubię pannę Marple (...). Ma przynajmniej poczucie humoru." "Panna Marple zawsze wszystko widzi. Ogrodnictwo jest równie skuteczne jak zasłony dymne, a zwyczaj obserwowania ptaków przez mocną lornetkę może być pretekstem do przeróżnych innych obserwacji."
Kryminał wpisany jest w atmosferę małomiasteczkową. "Spożywają chyba posiłki, stojąc przy oknie, żeby na pewno nic nie uszło ich uwagi." Morderstwem znanej, lokalnej osobistości żyją wszyscy. Kolejne wydarzenia i spostrzeżenia, zwroty akcji w postrzeganiu motywów zmieniają się, tworząc meandry. Całość jednak bezinteresownie poskłada panna Marple. W czasie spotkania z Leonardem Clementem wypowiada niemal swoje eksposé, w którym wyjaśnia swoją pasję układania wszystkiego co rozproszone i niejasne, porządkowania ludzkich tajemnic, by nieprawość została ukarana.
"...kiedy się tak żyje, jak ja, samotnie, z dala od wielkiego świata, musi się mieć jakiegoś konika. Można się oczywiście zajmować robótkami na drutach, harcerstwem, dobroczynnością, szkicowaniem pejzaży... ale moim konikiem jest - i zawsze była - natura ludzka. Taka różnorodna i taka fascynująca. (...) Człowiek zaczyna klasyfikować ludzi jak ptaki albo kwiaty(...) To fascynujące - jeżeli się wszystko dokładnie rozważy i po sprawdzeniu okazuje się, że się miało rację." Warta uwagi jest cała wypowiedź w czasie spotkania z proboszczem i sąsiadem jednocześnie. Zdaje też sobie sprawę ze swoich wad. "... stałam się przez to trochę zarozumiała (...)." Sylwetka starszej pani, która lubi przyglądać się ludziom, rozwiązywać sprawy zawiłe, będąc przy tym osobą bardzo towarzyską, choć czasami ironiczną, zwraca uwagę, mimo że pojawia się sporadycznie.
"Doprawdy, panna Marple jest w gruncie rzeczy przemiła..."
Z innych wypowiedzi panny Marple:
"Młodzi mają tak niewinne umysły."
"Jesteśmy zwykle ufni i skłonni brać ludzi za takich, za jakich chcą uchodzić."
"... obserwując od tak dawna naturę ludzką, wiem, że nie należy się po niej spodziewać zbyt wiele."
______________________
Agatha Christie, Morderstwo na plebanii / The Murder at the Vicarage, przeł. Wacława Komarnicka, s. 280, Wydawnictwo Hachette 2003.

wtorek, 20 września 2011

Kieszeń pełna żyta

Powinnam pleśnieć w kantorze jakiejś firmy - podchwyciła - albo pomnażać akta któregoś z ministerstw! Moje obecne zajęcie inspektorze, to interes nieporównanie lepszy. Bogaci ludzie są gotowi płacic grubo, bardzo grubo komuś, kto wyzwala ich od domowych kłopotów. Wynajdywanie i angażowanie służby jest robotą straszliwie żmudną. trzeba pisywać do biur pośrednictwa pracy, zamieszczać ogłoszenia w prasie, rozmawiać z kandydatami, przygotowywać takie rozmowy, a wreszcie dbać, by  gospodarstwie wszystko szło gładko. Wszystko to wymaga umiejętności, których ludzie bogaci zwykle nie mają.

Pan Dubois odłożył słuchawkę. Z zastanowieniem pogładził się po twarzy. Nie w smak mu była chwila wahania przed informacją o spaleniu listów. Czy je naprawdę spaliła? Wszystkie kobiety są jednakowe w tych sprawach. Obiecują i nie dotrzymują słowa.

Życie jest okrutne. Trudno rozwiązać sprawę takich Gladys. Przepadają za kinem, innymi rozrywkami i nieustannie myślą o czymś nieprawdopodobnym, co żadnym cudem nie może ich spotkać. Może to szczęście swego rodzaju? Ale rozczarowania są nieuniknione.

Poniżanie ludzkiej godności to czyn ohydny, zwłaszcza jeżeli poniża się godność człowieka zabitego przez siebie. 

Piosenka za szóstkę, kieszeń żyta i
Zapiekanych w cieście kosów mendle trzy,
Przekrojone ciasto, ptaszków zabrzmiał chór,
co za pyszne danie na królewski dwór!
Król był w skarbcu, liczył tam pieniądze swe,
Królowa w komnacie bułkę z miodem je.
Służebna w ogrodzie wietrzy ubrań stos,
Wtem przyleciał ptaszek, oddziobał jej nos.

Moja miłość do kryminałów Agaty zaczęła się od Błękitnej Biblioteczki Moniki :) To ona zaraziła mnie kryminalną pasją ponad 1.5 roku temu! Wtedy nawet nie myślałam, że założę własnego książkowego bloga...

Zwierzenia przy herbacie


Zwierzenia, pewnie niespecjalnie ciekawe, będą dotyczyły moich dotychczasowych doświadczeń z prozą Damy Imperium Brytyjskiego. Potraktujmy to jako post powitalny:).

Pierwszy kontakt z twórczością pisarki miał miejsce w podstawówce (wówczas jeszcze ośmioletniej), przy okazji "Śmierci na Nilu". Kolejnym hitem okazało się "Zło czai się wszędzie". W siódmej czy ósmej klasie przyszła kolej na pierwszą "Agatę" po angielsku - padło na "Endless night"- "Ciemność i noc".
Przez lata przeczytałam większość kryminałów Lady Agaty. Próbowała mnie wprawdzie zniechęcić niejaka Miss Jane (nei mylić z Jane Marple), pracująca przez chwilę w moim liceum jako native speaker (czyli siła fachowa do konwersacji), twierdząc, że "Agatha Christie is not literature", ale przyjęłam jej twierdzenie wzruszeniem ramion. Podejrzewam dzisiaj, że alternatywną lekturą, którą próbowałaby mi wcisnąć, byłyby "Mdłości" Sartre'a.
Po jakimś czasie jednak na froncie Agatowym nastąpił przesyt. Mimo, że słabo zapamiętuję fabuły, przy kolejnym czytaniu już wiedziałam- w tej mordercą, będzie policjant, w tej dziecko, a w tej - chyba ta wredna ruda z czerwonymi paznokciami...
"Opowiedzcie, jak tam żyjecie"- wspomnienia z wypraw archeologicznych, pozwoliły mi poznać pisarkę z zupełnie innej strony, przede wszystkim jako humorystkę (bo to, że jest bystrą obserwatorkę rzeczywistości widać po lekturze pierwszego lepszego kryminału). Dlatego też moje plany czytelnicze, jeśli chodzi o to wyzwanie, to przede wszystkim "Autobiografia". Mam nadzieję, że się wyrobię:).

Zachęcam uczestniczki (i uczestników) do kolejnych zwierzeń - w formie oddzielnego posta, bądź (opcja dla zabieganych) jako komentarz pod tym postem:).


Źródło zdjęcia

piątek, 16 września 2011

Madżong i Klub Szanghajski (ZABÓJSTWO ROGERA ACKROYDA)



Tego wieczoru graliśmy w madżonga. Ta prosta rozrywka jest bardzo popularna w King's Abbot. Goście przychodzą już po kolacji, w kaloszach i nieprzemakalnych płaszczach, potem piją kawę, jedzą kanapki i ciasto.
Tym razem przyszli do nas panna Ganett i pułkownik Carter, który mieszka niedaleko kościoła.
W czasie takich spotkań wymienia się sporo plotek i to czasem przeszkadza w grze. Przedtem urządzaliśmy brydża – gadanego brydża najgorszego gatunku. Jednakże doszliśmy do wniosku, że madżong jest grą znacznie spokojniejszą. Nikt się nie irytuje na partnera, że wyszedł w taką a nie inna kartę, i chociaż w dalszym ciągu krytykuje się otwarcie posunięcia przeciwnika, nie psuje nastroju owa przykra brydżowa zawziętość. (...)
Karolina i panna Ganett zeszły na dół. Potem panna Ganett zajęła się kawą, a Karolina wyciągnęła pudło z madżongiem i wysypała na stół kamienie.
- Mycie kamieni! - W zamyśle pułkownika Cartera miał to być dowcip. - Mycie kamieni, tak to nazywaliśmy w Klubie Szanghajskim.
Zarówno ja, jak i Karolina byliśmy w głębi duszy przekonani, że pułkownik Carter w życiu nie postawił nogi w Klubie Szanghajskim. Co więcej, że nigdy nie wytknął nosa dalej na wschód poza garnizon w Indiach, gdzie manipulował wojskowymi zapasami konserw mięsnych i śliwkową marmoladą w czasie wielkiej wojny. Ale pułkownik bardzo lubi snuć żołnierskie wspomnienia, a my, skromni ludzie w King's Abbot, pozwalamy każdemu pławić się dowolnie w jego słabościach.


___________________________

Agatha Christie (tłum. Jan Zakrzewski), Zabójstwo Rogera Ackroyda, Prószyński i S-ka, 2000, s. 150-151

czwartek, 15 września 2011

Zaproszenie na herbatkę :)

Five o'clock tuż tuż, zsynchronizujmy zatem zegarki. Tea time, tea party time!

Zapraszamy Was na urodzinową herbatkę i to nie byle jaką, lecz u prawdziwej angielskiej Lady. W programie przewidziane są: ciasteczka, na których można połamać zęby, dużo ciętych ripost, stare koronki i... arszenik. Czy wiecie już, kto będzie naszą gospodynią?

Oto lista jej życiowych dokonań w telegraficznym skrócie: dwóch mężów, jedna córka, 90 powieści i sztuk teatralnych, dwa miliardy sprzedanych egzemplarzy książek, około 80 (co najmniej) adaptacji kinowych i telewizyjnych, nie mówiąc już o grach komputerowych.

O kim mowa? O Królowej Zbrodni - Agacie Christie, dzisiejszej jubilatce, bowiem mija właśnie 121 rocznica jej urodzin. Wprawdzie co jakiś czas pojawiają się pretendentki do tego zaszczytnego tytułu, ale jak wiadomo - "Królowa jest tylko jedna"*.

Agatha Christie króluje także na polskich blogach książkowych. Każdego tygodnia pojawia się co najmniej kilka recenzji tytułów z jej bogatego dorobku - i to całkiem spontanicznie, bez reklamy i rozmachu marketingowego roztaczanego wokół wszelkich nowości wydawniczych.

Celem tego bloga (wspomniana angielska herbatka jest jednocześnie jego zebraniem założycielskim) jest nadanie bardziej scentralizowanej formy temu oddolnemu ruchowi (kto wie, może kiedyś fani Christie wystawią własną reprezentację do Sejmu?), a przede wszystkim wspólna wymiana wrażeń z lektury. Będziemy nie tylko wspólnie czytać powieści Agathy, ale także dyskutować na tematy związane z jej twórczością (choćby o wyższości Poirota nad panną Marple, bądź odwrotnie) i życiem (omówimy kwestię jej tajemniczego zniknięcia oraz fascynację archeologią). Będziemy również dzielili się co bardziej smakowitymi cytatami z jej prozy.

Zapraszamy zarówno starych wyjadaczy, jak i tych, którzy przygodę z Królową Zbrodni mają dopiero przed sobą, a potrzebny jest im pretekst, żeby ją zacząć.


Zasady:

  1. Warunkiem przystąpienia do projektu jest zgłoszenie takiej chęci w komentarzu pod tym postem (proszę w nim podać adres e-mail, na który ma być wysłane zaproszenie).
  2. Uczestnicy zobowiązują się do przeczytania co najmniej jednej książki autorstwa Lady Agathy na pół roku.
  3. Mile widziane są również omówienia filmów, seriali, spektakli czy gier komputerowych - pełnej puli kulturalnej zainspirowanej tekstami autorki.
  4. Raz na miesiąc zapraszamy do klubu dyskusyjnego - każdy może zgłosić propozycję tematu spotkania: czy będzie to konkretna książka, czy zagadnienia natury bardziej ogólnej, ale związane z twórczością bądź życiem pisarki. Lista spotkań i ich tematów znajduje się w zakładce Herbatki u Agatki.
  5. W ramach wyzwania kolekcjonujemy co smakowitsze cytaty z książek autorki. Co dwa miesiące będziemy organizować przegląd najciekawszych fragmentów z przeczytanych przez nas książek. Możliwe jest nadanie temu wydarzeniu formy konkursu :)
  6. Zakończenie (a przynajmniej podsumowanie wyzwania) planowane jest przy kolejnej urodzinowej okazji, czyli 15.09.2012 roku.
    Zapraszamy na herbatę, a przy okazji także do udziału w wyzwaniu :)


    *I bynajmniej nie jest nią pani Rabczewska z Ciechanowa ;)
    Źródła zdjęć: (1) (2)