sobota, 20 kwietnia 2019

Agatha Christie "Strzały w Stonygates"

         
 "Ludzie, którzy potrafią być bardzo dobrzy, 
potrafią być jednocześnie bardzo źli."



     Tym razem zagadkę rozwiązuje panna Marple, która przyjechała w odwiedziny do swojej przyjaciółki z lat szkolnych - Carrie Louise, zamieszkującej z rodziną w olbrzymim i sypiącym się ze starości i zaniedbania, pamiętającym jeszcze wiktoriańskie czasy domostwie. Zarówno ona, jak i jej przyjaciółka na tle młodszych domowników robią z pozoru wrażenie również takich wiktoriańskich reliktów w nowoczesnym świecie. Ale nic bardziej mylnego. Panna Marple dzięki przenikliwości i znajomości ludzkiej natury jest w stanie znaleźć wspólny język z każdym. I zdecydowanie lepiej od młodszych od siebie, potrafi przeniknąć ludzkie charaktery, skrywane sekrety i ukrywaną ciemną stronę osobowości. I to ona wie lepiej od innych, że "Wszyscy musimy pogodzić się z nieuniknionymi zmianami."


     Na terenie posiadłości poza domownikami mieszkują jeszcze leczeni i resocjalizowani młodzi przestępcy. Zamordowany zaraz na początku powieści jej pasierb, Christian Guldbransen, założył fundację, która zajmowała się właśnie tymi młodymi przestępcami. Na pozór relacje pomiędzy domownikami wydają się być zrozumiałe i pozbawione podtekstu. Ale jak to u Agathy, mało co wygląda w rzeczywistości tak, jak to się wydaje. To, że ktoś jest zgorzkniały i pełny pretensji do wszystkich, jeszcze o niczym nie świadczy, a bynajmniej nie o tym, że ktoś tej osobie zrobił krzywdę. "Ludzie często nie maja żadnych podstaw, aby żywić takie uczucie, jakie żywią. Po prostu są tak stworzeni".



             W trakcie czytania obserwować można 3 pokolenia, spotykające się pod jednym dachem. Staroświeckość i nowoczesność. Jest np. wnuczka Carrie Louis, Gina, która "wypróbowuje bez przerwy swoją siłę przyciągania" wobec mężczyzn. Jest jej mąż, Amerykanin, który marzy o powrocie do Ameryki i wszystkich niemal domowników uważa za stukniętych. Podczas wojny był lotnikiem, w potem, w trakcie pokoju jest mu zdecydowanie ciężej się odnaleźć. Jego osoba daje pannie Marple asumpt do porównań dwóch sposobów myślenia, angielskiego i amerykańskiego. Jej zdaniem w Ameryce człowieka ocenia się na podstawie jego sukcesów, w Anglii zaś sympatią obdarza się tych, którym się raczej nie powiodło. Anglicy, jej zdaniem, są bardziej dumni ze swoich klęsk, niż zwycięstw.


       Jest i dwoje innych pasierbów, o artystycznych upodobaniach, Stephen i Alex. Jest córka Carrie Louis, wdowa po kanoniku. No i jest też pan domu, również zaangażowany w sprawy fundacji.


    Poza Christianem, zanim zabójcę odkryje go panna Marple, zabójca zabije też drugą osobę. A wykrycie go będzie trudne. bo mało kto jest tylko zły.

sobota, 13 kwietnia 2019

Pseudonimy autorów: od Agathy Christie do JK Rowling

Pseudonimy dają autorom wolność, by mogli stać się tak plastyczni jak ich postacie

Zwykle nie wybieramy własnego nazwiska. Jest nam dane od urodzenia i nie mamy nic do powiedzenia w tej sprawie. Te imiona mogą nam ciążyć i większość z nas, w takim czy innym momencie rozmyślała o tym, jak by to było mieć inne imię.
Autorzy są więc budzą zazdrość nas wszystkich. Nie tylko nazywają postać za postacią, ale wiele z nich samemu przyjmuje nowe nazwisko. Wybór pseudonimu wiąże się z myślą: jest to szansa na wybranie nazwy o wrodzonym sprycie i dostarczenie tajemniczej wskazówki do odczytania przez czytelnika. Być może autorzy przyciągają nazwiska, które rekompensują brak czegoś w ich prawdziwym imieniu?
Kiedy PL Travers napisała Mary Poppins, nie użyła swojego nazwiska, Helen Lyndon Goff. Zamiast tego wybrała "Pamela Lyndon Travers", biorąc część "Travers" od imienia ojca, Traversa Roberta Goffa. Prawdopodobnie był to hołd dla niego, ponieważ kiedy zmarł, była młodą dziewczyną.
W procesie tworzenia nowego nazwiska, Charles Lutwidge Dodgson przeszedł cały proces językowy, zanim zdecydował się na Lewisa Carrolla. Pomyślał, że potrzebuje pseudonimu, aby oddzielić swoje poważne pisma od dzieł literackich. Wykładowca matematyki w Oksfordzie, najpierw podpisał swoje historie "BB", zanim został przekonany przez swojego redaktora do zmiany. Następnie zaproponował redaktorowi wybór pseudonimów: Edgar Cuthwellis, imię utworzone z liter w jego imieniu; Edgar UC Westhill; Louis Carroll, stworzony przez przetłumaczenie swojego nazwiska na łacinę i z powrotem, lub Lewisa Carrolla. Jego pierwsza propozycja "Dares", zainspirowana miejscem urodzenia Daresbury w Cheshire, została szybko odrzucona przez jego redaktora.

Ilustracja z Alice's Adventures in Wonderland Lewisa Carrolla (wikicommons)

Uważa się, że nazwisko George'a Orwella pochodzi od naturalnej cechy jego krajobrazu. Eric Blair został Georgem Orwellem dzięki rzece Orwell w Suffolk, gdzie żył, gdy był młody. Mark Twain wybrał  pseudonim z podobnie wodnistych korzeni. Z Samuela Langhorne;a Clemensa, który pracował przy łodziach na rzece Mississippi, stał się kapitanem łodzi rzecznej o nazwisku "Mark Twain". "Znak twain"[mark twain] był terminem używanym do sygnalizowania głębokości co najmniej 12 stóp, wystarczająco bezpiecznej dla parowca, aby mógł przejść. Jak wyjaśnił, urok tej nazwy leży w niejasności: "dla dziewięćset dziewięćdziesięciu dziewięciu osób na tysiąc nie miało to żadnego znaczenia, a w dodatku było krótkie".
Niektórzy uznani autorzy miewają chęć ponownego rozpoczęcia swojej kariery. Kiedy JK Rowling zainteresowała się napisaniem kryminału, zrobiła to pod pseudonimem Robert Galbraith i opisała to jako "wyzwalające doświadczenie". Nawet po ujawnieniu jej prawdziwej tożsamości podtrzymała nazwisko na stronie internetowej Roberta Galbraitha: "JK Rowling kontynuuje pisanie serii Cormoran Strike pod nazwiskiem Roberta Galbraitha, aby odróżnić się od autorki innych powieści".

Chleb Olbrzyma

Brzemię
Agatha Christie napisała sześć "słodko-gorzkich opowieści o miłości" pod nazwiskiem Mary Westmacott. Według jej wnuka pseudonim "uwolnił ją od oczekiwań ewentualnych tajemniczych fanów". Książki zagłębiały się w ludzkiej psychice, co fascynowało ją od dawna. Wydawcy Christie byli zaniepokojeni "zmianą kierunku" w jej pisaniu, ale w tym samym roku, w którym ukazała się jej pierwsza książka pod nazwiskiem Westmacott, napisała też pierwszą powieść Miss Marple.


Córka jest córką
Kilku autorów wykorzystuje używanie pseudonimów na swoją korzyść. Kto byłby lepszy do napisania przedmowy do twojej nowej powieści od ciebie, tylko pod  innym, bardziej znanym imieniem? Stephen King napisał kilka książek jako Richard Bachman (po ulubionym zespole rockowym), a tekst [blurb] napisany na okładce książki "Blaze" Bachmana jest autorstwa Kinga. Co więcej, kiedy jedna z książek Richarda Bachmana została zaadaptowana do filmu, Stephen King upewnił się, że jego nazwisko nie pojawia się w napisach. Kingowi wyraźnie podobał się ten żartobliwy związek z jego alter ego. Po tym, jak Bachman został zdemaskowany jako King, wydał następną książkę jako pośmiertne dzieło Richarda Bachmana.
Wydaje się, że twórczość autorów nie ogranicza się tylko do ich pracy ale również przenosi się na ich nazwiska. A co nam mówi nazwisko? O wiele więcej, niż nam się wydaje.
fragmenty artykułu, 
całość:
04 lutego 2019


sobota, 6 kwietnia 2019

Pułapkowa niespodzianka

Plakat teatralny
Sięgając po „Pułapkę na myszy”, byłam w jakiś sposób przekonana – widać mocno, skoro nie sprawdziłam – że to powieściowa wersja utworu scenicznego, granego chyba we wszystkich teatrach świata, a już na pewno w teatrze TV w czasach mojego dzieciństwa. Teza okazała się prawdą o tyle, że istotnie, „Pułapka na myszy” prozą istnieje, natomiast nie jest powieścią, lecz niezbyt długim opowiadaniem, otwierającym zbiorek dziewięciu tekstów, połączonych przynależnością do tego samego gatunku i oczywiście nazwiskiem autorki. Na scenie rzeczywiście mogła robić duże wrażenie, tym bardziej, że od pewnego momentu jest to rasowy thriller kryminalny, z szybko narastającym napięciem i wieloma niewiadomymi. Atmosfera zagrożenia i wzajemnych podejrzeń wysnuwanych przez bohaterów, za sprawą niekorzystnych warunków atmosferycznych chwilowo odseparowanych od reszty świata, oddana jest w nim kapitalnie i nawet odkrycie przed czasem właściwego rozwiązania nie pozwala czytelnikowi pozbyć się niepokoju, bo przecież oprócz pytania „kto”, pozostaje jeszcze drugie, ważniejsze: „czy zdąży?...”. To zdecydowanie perełka tego zbioru, oceniona przeze mnie na mocną piątkę. 

Drugi tekst, „Ukryty skarb” to króciutka – zbyt krótka, by autorka mogła w niej pomieścić obszerniejsze charakterystyki postaci czy ciekawe scenki rodzajowe – historyjka, w której panna Marple pomaga niezamożnej młodej parze rozwikłać tajemnicę testamentu ich wspólnego dalekiego krewnego. 

Trzecim opowiadaniem jest „Szpilka” – również z udziałem panny Marple, która tym razem towarzyszy policji przy rozpracowaniu sprawy zabójstwa. Ofiarą padła stosunkowo nowa mieszkanka St. Mary Mead, a o zabójstwo posądzono jej męża; ma on niewątpliwy motyw – po śmierci żony dziedziczy po niej wszystko, co swego czasu zarobiła, prowadząc dobrze prosperującą kwiaciarnię w Londynie – za to nie ma alibi (zeznaje, iż w czasie, gdy popełniono morderstwo, akurat zmierzał do domu panny Marple, wezwany telefonicznie, a że nie zastał jej, więc wrócił; wiadomo jednak, że nie dzwoniła doń ani sama właścicielka domu, ani jej służąca…). Przyzwoicie skonstruowana intryga, choć objaśniona bardzo na skróty (skąd panna Marple wie to, co wyjawia dopiero w finale – że w St.Mary Mead aktualnie mieszka więcej niż jedna osoba, zatrudniona przed laty w rezydencji Abercrombiech?). Dobrze scharakteryzowane postacie, zabawne zakończenie. 


W „Doskonałej pokojówce” panna Marple rozwiązuje zagadkę rzekomo idealnej służącej, która nagle znika wraz z dużą liczbą wartościowych przedmiotów, należących do jej chlebodawczyń i wszystkich ich sąsiadów. Rozwiązanie niestety nie przekonuje: wiele widocznych różnic między osobami da się wyeliminować za pomocą charakteryzacji – można w ten sposób skorygować kolor włosów i fason fryzury, odcień cery, brak lub obecność zmarszczek – i modulacji głosu, ale nawet najlepszy aktor nie zmieni raptem pulchnej sylwetki na wątłą, a okrągłej twarzy na pociągłą… 

„Klątwa starej stróżki” – jeszcze raz panna Marple, tym razem rozpracowująca ex post historię młodego małżeństwa, obrzucanego pogróżkami i klątwami przez wdowę po niegdysiejszym stróżu nabytej przez nich posiadłości. Śliczna Louise, obca w St. Mary Mead, jest tym przerażona, zaś jej mąż, który spędził tu dzieciństwo i młodość, by na jakiś czas zniknąć, okryty niesławą, bagatelizuje sprawę. Niekoniecznie jednak ma rację, bo rzeczywiście niebawem wydarza się tragiczny wypadek… Do panny Marple fakty docierają za pośrednictwem doktora Haydocka, który spisał je w formie opowiadania. Jak to często bywa w twórczości Lady Agathy, „dlaczego” zostaje wyjaśnione o wiele bardziej przekonująco, niż „jak”. A z racji formy nie ma miejsca na obszerniejsze rozbudowanie tła, które w powieściach nadrabia ten brak. 

W kolejnych trzech opowiadaniach panna Marple ustępuje miejsca Poirotowi. Ale tu już żadnej niespodzianki nie miałam, bo wszystkie trzy już czytałam, w dodatku stosunkowo niedawno, w innych zbiorach: „Mieszkanie na trzecim piętrze” i „Przygodę Johnnie’ego Waverly’ego” we „Wczesnych sprawach Poirota”, a „Dwadzieścia cztery kosy” w „Tajemnicy gwiazdkowego puddingu”. 




Ostatnie wreszcie – „Detektywi w obronie miłości” – ma za bohaterów postacie daleko mniej popularne, to jest pana Satterthwaite’a i pana Quina, którzy mają do rozwiązania zagadkę morderstwa starszego zamożnego właściciela ziemskiego. Jego znacznie młodsza, atrakcyjna żona sama przyznaje się do winy… a chwilę później tego samego dokonuje jej wielbiciel (chyba nie tylko platoniczny)… ale sęk w tym, że podane przez nich sposoby popełnienia przestępstwa nie zgadzają się ze stanem faktycznym. Najwyraźniej skłamali, by chronić siebie nawzajem, lecz kto w takim razie zabił? I czy to ich obojga dotyczy tytułowa „obrona miłości?”… Odpowiedź znajdzie każdy sam, a ja mogę dodać, że w tym przypadku rozwiązanie mnie zaskoczyło, co się tak często nie zdarza… 

Recenzja Dot59 pochodzi z serwisu BiblioNETka

sobota, 30 marca 2019

Perła z lamusa: "Świadek oskarżenia" (1957 r.)




Kiedy zabierałam się za oglądanie „Świadka oskarżenia”, nie miałam absolutnie żadnych oczekiwań. Zainteresowała mnie fabuła, ot, tyle. I choć nie jestem wielką sceptyczką, jeśli chodzi o czarno-białe filmy, nie należą też one do moich ulubionych. Rozpoczynając seans filmu nakręconego w 1957 roku, nie wiedziałam dwóch rzeczy – podstawą scenariusza była sztuka teatralna Agaty Christie (co już zupełnie inaczej by mnie do niego nastawiło), a rolę tytułowego świadka oskarżenia zagrała Marlene Dietrich.

Leonard Vole zostaje oskarżony o morderstwo. Wszystko świadczy przeciw niemu – różnica wieku między nim a ofiarą, fakt, że oczarowana młodym mężczyzną starsza kobieta zapisała mu swój majątek, gosposia, która tamtego feralnego wieczoru podobno słyszała jak kłócił się z jej pracodawczynią. Jedyna osobą, która może zaświadczyć, że Leonard tego feralnego wieczoru wrócił do domu na długo przed morderstwem, jest jego żona. Tymczasem ona, nieoczekiwanie, zaczyna zeznawać przeciw niemu.


Marlene Dietrich jako Christine Vole


Tyrone Power jako Leonard Vole
Nie ma znaczenia, że film ten powstał pięćdziesiąt lat temu. Nie ma znaczenia, że jest czarno-biały. Jest po prostu fenomenalny. Przede wszystkim genialne aktorstwo pokazuje tu Marlene Dietrich, wcielająca się w nieczułą żonę głównego bohatera. Ta bowiem, przez lwią część seansu jawi nam się jako zblazowana Niemka, która usidliła naiwnego angielskiego jelenia, bo widziała w tym jedyny sposób, by wydostać się z ogarniętych wojną Niemiec. Jednak, gdy konflikt dobiegł końca, a mąż przestał spełniać jej oczekiwania, postanowiła się go pozbyć. To taka typowa femme fatale, której nie ufamy od pierwszych minut, jednocześnie wciąż pozostając pod jej urokiem i podobnie jak naiwny Leonard owładnięci jej czarem.


Bezbłędny w swej roli jest także Charles Laughton, grający adwokata oskarżonego, mężczyznę, nie potrafiącego żyć bez swojego zawodu. Mimo, że poznajemy go w chwili, gdy wychodzi ze szpitala, świeżo po zawale serca i jako rekonwalescent nie powinien już brać żadnych spraw kryminalnych, mając na horyzoncie ciekawie zapowiadającą się historię, nie potrafi się oprzeć. Co też jest źródłem jego konfliktu z pielęgniarką, panną Primsoll. To właśnie przekomarzania między tą dwójką stanowią główne źródło komizmu i nieco rozładowują atmosferę.


Charles Laughton jako Sir Wilfrid Robarts

Film doskonale operuje środkami wyrazu. Bawi się światłem i cieniem (jak choćby w scenie „testu monoklem”, w której adwokat sprawdza czy przesłuchiwane przez niego osoby mówią prawdę), proponuje nam mnogość miejsc akcji – klaustrofobiczny niemiecki klub nocny, w którym Leonard poznaje swoją żonę, przestronny i jasny dom zamordowanej kobiety, równie prestiżowe i duże biuro sir Robartsa.

Świadek oskarżenia, 1957r.

Ci, którzy uważają, że kino zaczęło się w latach dziewięćdziesiątych, no może osiemdziesiątych, a „stare ramotki” zdecydowanie nie mają im nic do zaproponowania, powinni obejrzeć „Świadka oskarżenia”. Byłam przekonana, że na kryminałach zęby zjadłam i doskonale wiem, jak ta historia się potoczy i jak skończy. I co? Pomyliłam się, a jakże!
Podobno nawet brytyjską rodzinę królewską, która obejrzała film wcześniej niż wszyscy inni, poproszono o to, by nie zdradziła nikomu zakończenia. Taki sam komunikat pojawia się do dziś podczas towarzyszących mu napisów końcowych. Więc i ja się dostosuję. 
Obejrzyjcie, dajcie się zaskoczyć.

Biblioteka Edgara - dziękujemy! :)

sobota, 23 marca 2019

Hobby panny Marple
















Opublikowane w 1930 roku „Morderstwo na plebanii” Agathy Christie to powieść, w której po raz pierwszy pojawiła się panna Jane Marple. Słynna detektyw-amator ma się tu czym wykazać! Ona sama tak mówi o swoich metodach:


– Widzi ksiądz proboszcz – zaczęła wreszcie – kiedy się tak żyje, jak ja, samotnie, z dala od wielkiego świata, musi się mieć jakiegoś konika. Można się oczywiście zajmować robotami na drutach, harcerstwem, dobroczynnością, szkicowaniem pejzaży… ale moim konikiem jest – i zawsze była – natura ludzka. Taka różnorodna i taka fascynująca. No, a w małym miasteczku, gdzie nic człowieka nie odrywa, jest tyle sposobności do tego rodzaju studiów. Człowiek zaczyna klasyfikować ludzi jak ptaki, albo kwiaty – taki a taki rodzaj, taki a taki gatunek, taka a taka odmiana. Niekiedy oczywiście popełnia się błędy, ale z biegiem czasu coraz mniej.


Agatha Christie, „Morderstwo na plebanii”, przeł. Wacława Komarnicka, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2000, s. 247-248


Robótki na drutach to świetne zajęcie na długie, zimowe wieczory. Uspokaja, zajmuje ręce i umysł i przynosi pożytek w postaci szalików, czapek, sweterków.

Joan Hickson



Filmy z Joan Hickson
  • 01. The Body in the Library 1984 (Noc w bibliotece)
  • 02. The Moving Finger 1985 (Zatrute pióro)
  • 03. A Murder is Announced 1985 (Morderstwo odbędzie się...)
  • 04. A Pocket Full of Rye 1985 (Kieszeń pełna żyta)
  • 05. The Murder at the Vicarage 1986 (Morderstwo na plebanii)
  • 06. Sleeping Murder 1987 (Uśpione morderstwo)
  • 07. At Bertram's Hotel 1987 (Hotel Bertram)
  • 08. Nemesis 1987 (Nemezis)
  • 09. 4.50 from Paddington 1987 (4.50 z Paddington)
  • 10. A Caribbean Mystery 1989 (Karaibska tajemnica)
  • 11. They Do It With Mirrors 1991 (Strzały w Stonygates)
  • 12. The Mirror Crack'd from Side to Side 1992 (Zwierciadło pęka w odłamków stos)






Geraldine McEwan


Filmy z Geraldine McEwan
Seria 1:
  • 01. The Body in the Library 2004 (Noc w bibliotece)
  • 02. The Murder at the Vicarage 2004 (Morderstwo na plebanii)
  • 03. 4.50 From Paddington 2004 (4.50 z Paddington)
  • 04. A Murder is Announced 2005 (Morderstwo odbędzie się...)
Seria 2:
  • 05. Sleeping Murder 2005 (Uśpione morderstwo)
  • 06. The Moving Finger 2006 (Zatrute pióro)
  • 07. By the Pricking of My Thumbs 2006 (Tajemnica obrazu / Dom niespokojnej starości)
  • 08. The Sittaford Mystery 2006 (Tajemnica Sittaford)
Seria 3:

  • 09. Towards Zero 2006 (Godzina zero)
  • 10. Nemesis 2006 (Nemezis)
  • 11. At Bertram's Hotel 2007 (Hotel Bertram)
  • 12. Ordeal by Innocence 2007 (Próba niewinności)



Julia McKenzie




Filmy z Julią McKenzie
(kontynuacja serii tv z Geraldine McEwan)
Seria 4:
  • 13. A Pocketful of Rye 2008 (Kieszeń pełna żyta)
  • 14. Murder is Easy 2008 (Morderstwo to nic trudnego)
  • 15. Why Didn't They Ask Evans? 2009 (Dlaczego nie Evans?)
  • 16. They Do It with Mirrors 2009 (Strzały w Stonygates)
Seria 5:
  • 17. The Mirror Crack'd from Side to Side 2010 (Zwierciadło pęka w odłamków stos)
  • 18. The Secret of Chimneys 2010 (Tajemnica rezydencji Chimneys)
  • 19. The Blue Geranium 2010 (Błękitne geranium)
  • 20. The Pale Horse 2010 (Tajemnica Bladego Konia)
Seria 6:
  • 21. A Caribbean Mystery 2013 (Karaibska tajemnica)
  • 22. Greenshaw's Folly 2013 (Szaleństwo Greenshawa)
  • 23. Endless Night 2013 (Noc i ciemność)



Na drutach robił także siostrzeniec panny Marple....
















...oraz znani aktorzy.....


 


.... i politycy.....



A Wy? Czy robicie czasem na drutach?