środa, 16 sierpnia 2017

Na tropie Agathy - z prywatnego albumu zdjęć cz. 1

Agatha jako pielęgniarka podczas wojny.

Agatha Christie bardzo ceniła swoją prywatność. Nawet w Autobiografii nie uchyliła rąbka tajemnicy i nie zdradziła żadnych sekretów, choćby tego, co ją pchnęło, do schowania się na jedenaście dni przed światem. 
W latach '20 i '30 XX wieku była odważną kobietą, która uprawiała sport i podróżowała po świecie. 

Pracowała na Froncie Domowym podczas I Wojny Światowej, z oddziałem pomocy dobrowolnej w Szpitalu Czerwonego Krzyża w Torquay. Zdobyła wiedzę o truciznach, wiedzę, która sprzyjała jej planom. Na zdjęciu, z żołnierzami w 1914 roku, w górnym rzędzie, trzecia od lewej.

Jako młoda dziewczyna Agatha grała na mandolinie
Młoda Agatha gra na mandolinie, w wieku 8 lat w 1898 roku. "Dziś jestem tą samą osobą, jak ta uroczysta dziewczynka z jasnobrązowymi lokami" - napisała później. "Zrobiłam sobie własny świat i własne koleżanki. Nigdy nie doznałam nudy ", niczego do zrobienia"

Agatha, na zdjęciu, w klasie tanecznej w Torquay w 1904 roku.

Agatha jako Paryżanka
W Paryżu w 1906 roku. 
"Moja pierwsza miłość to muzyka - chciałam być pianistką. Studiowałam fortepian i śpiewałam w Paryżu. Byłam bardzo rozczarowana, gdy dowiedziałam się, że nigdy nie będę wystarczająco dobra, aby być profesjonalistką, ale dobrze jest mieć marzenie i cieszyć się ".

Informacje i zdjęcia pochodzą z Daily Mail. 

czwartek, 10 sierpnia 2017

Londyńskie mieszkanie Agathy

Odnowiony alon

Londyńskie mieszkanie Agathy Christie, w którym żyła przez prawie 30 lat z drugim mężem sir Maxem Mallowanem, mieściło się w budynku o nazwie Swan Court, w dzielnicy Chelsea i było często wspominane w pisanych przez nią kryminałach, takich jak choćby "Trzecia lokatorka". Mieszkanie znajduje się w zbudowanym w stylu Art Deco, w 1931 roku, budynku, położonym niedaleko Tamizy oraz King;s Road. 

Swan Court
Mieszkanie ma 55 metrów powierzchni i składa się z salonu, sypialni, kuchni i łazienki. Rok temu zostało odnowione i wystawione na sprzedaż za 1 milion funtów. 

Sypialnia

Agatha często odwiedzała restaurację Betty’s, znajdującą się na parterze budynku. Spotykała się w niej na lunchu ze swoją sąsiadką, aktorką Sybil Thornbike.
Christie, która posiadała także wakacyjny dom w Devon, Greenway House, o którym pisałam 22 lipca br TUTAJ. W Swan Court mieszkała wraz ze swoim drugim mężem, a w latach 1948, aż do jej śmierci w 1976 roku, sama. 

Budynek Florin Court, serialowy Whitehaven Mansions, w którym mieszkał Poirot
Niedaleko Swan Court znajduje się budynek Florin Court, który w serialu z Davidem Suchetem w roli Herkulesa Poirot grał Whitehaven Mansions. O tym budynku pisałam rok wcześniej we wpisie: Ciekawostki - Whitehaven Mansions TUTAJ. 


Du Cane Court w Balham

Zbudowany w 1937 roku budynek Du Cane Court w Balham, w niedalekim sąsiedztwie Swan Court, był filmowany w "tajemnicy Błękitnego Ekspressu". 


Du Cane Court w Balham
Du Cane Court w Balham podczas działań wojennych został oszczędzony, prawdopodobnie dlatego, że planowano go na siedzibę dla niemieckich oficerów, w razie udanej inwazji. 

Informacje oraz zdjęcia pochodzą z Daily Mail z 9.08.2016 roku. 

czwartek, 3 sierpnia 2017

Listy od fanów do Agathy


List napisany w 1963 roku przez kobietę, która spędziła ponad dekadę w rumuńskim więzieniu,bez dostępu do książek. Powiedziała autorce bestsellerów: „W ciągu 12 lat spędzonych w więzieniu nigdy nie widziałem drukowanej strony."

Jak podała gazeta Daily Mail z lutego 2015 roku, opublikowano spory zbiór listów, jakie pisali do Agathy Christie miłośnicy jej twórczości. Te wzruszające wiadomości pochodzą z lat '50 i '60 XX wieku. Nadawcy chwalą książki autorki piszą, że przynoszą one ulgę w trudnych czasach. . 



List pani Ireny Małcużyńskiej do Agathy Christie

Wśród opublikowanych, z okazji 125 rocznicy urodzin pisarki, listów, jest wiadomość od autora P.G. Wodehouse'a, a także notatka od Polki (Ireny Małcużyńskiej) z Londynu, która opowiedziała, jak jedna z powieści Christie pomogła jej przetrwać wojnę w niemieckim obozie pracy. 





Wśród korespondencji jest również, pochodzący z 1958 roku, odręcznie napisany list od 14 letniego chłopca, który założył w swojej szkole Klub Książki, żeby zbierać fundusze na zakup książek Christie. Młody chłopiec z Bristol u powiedział, że będzie „naprawdę dumny”z otrzymania odpowiedzi od Christie i powiedział, że pokaże go swoim dzieciom w nadchodzących latach. Christie odpisała.



Wnuk Agathy Christie, Mathew Prichard, postanowił z okazji 125 - lecia urodzin babci opublikować listy. 

Informacje i zdjęcia pochodzą z artykułu opublikowanego w Daily Mail 22.02.2015 roku.


piątek, 28 lipca 2017

Świadek oskarżenia - Królowa Kryminałów i duchy


Wydany po raz pierwszy w 1933 roku zbiorek opowiadań Agathy Christie "Świadek oskarżenia" to książka w jej dorobku szczególna. 

Opowiadanie tytułowe (zbliżone w punkcie wyjścia do powojennej powieści Christie – "Pani McGinty nie żyje") jeszcze tego nie zapowiada. Błyskotliwa Królowa Kryminału bawi się z czytelnikiem i zaskakuje go na ostatnich stronach nieoczekiwanym rozwiązaniem. Głównym bohaterem jest tu pan Mayherne, wzięty prawnik, który broni swego klienta. Leonard Vole uparcie powtarza, że to nie on dokonał brutalnego morderstwa na dobrotliwej, bogatej staruszce, pannie Emily French, fakty sprzysięgły się przeciwko niemu, a on sam czuje się jak w sieci, z której nie może się wydostać. Sytuacja się pogarsza. Okazuje się, że austriacka konkubina Vole'a, Romaine Heigler jest gotowa złożyć obciążające go zeznania. Zdaje się, że nie prawda liczy się dla tej kobiety, a własny interes. 

Rozpoczynamy wędrówkę przez zbiorek. I okazuje się, że pozostałe utwory znacznie odstają od pierwszego. Bliżej im do horrorów niż do klasycznych kryminałów (choć często przekonujemy się, że coś, co wydawało się horrorem – jest w gruncie rzeczy thrillerem, a za tym, co niewyjaśnione stoi ludzka ingerencja i nierzadko niecne zamiary). 

Większość opowiadań jest naprawdę zaskakująca. W "Ogarze śmierci" uznana za obłąkaną zakonnica widzi inne światy, lawirując między przeszłością a przyszłością. W "Czerwonym sygnale" duch pewnego Japończyka ostrzega zgromadzonych mężczyzn przed powrotem do domu – ale który z nich zginie? W "Tym czwartym" podczas podróży pociągiem prawnik, kanonik i lekarz (a zatem przedstawiciele prawa, Kościoła i medycyny) omawiają osobliwy przypadek "rozszczepienia duszy". Czwarty pasażer w przedziale opowiada trzem pozostałym mrożącą krew w żyłach historię o wielkiej mocy zrodzonej z równie wielkiej nienawiści. W "Lampie" pewna rodzina wprowadza się do nawiedzonego domu – a w nocy rozlega się płacz dziecka, które umarło w tym miejscu z głodu. Główna bohaterka "Radia", staruszka Mary Harter przygotowuje się na śmierć, którą zapowiedział jej nieżyjący mąż. "W tajemnicy błękitnej wazy" Jack Hartington regularnie słyszy przerażający krzyk kobiety: "Morderstwo! Ratunku! Morderstwo!"*, jednak do nikogo innego nie dociera to wołanie o pomoc. Artur Carmichael z innego opowiadania z dnia na dzień zapada na chorobę psychiczną – nie ma z nim kontaktu. Narrator tego opowiadania dostrzega szarego kota, który niedawno umarł. W innym tekście Simone, pełna złych przeczuć, przygotowuje się do ostatniego seansu spirytystycznego. Później ma zacząć nowe życie u boku ukochanego mężczyzny. W "S.O.S.", wieńczącym zbiór, Mortimer Cleveland po awarii samochodu trafia do stojącego na uboczu domu Dinsmeadów. Gospodarze są bardzo serdeczni, ale Cleveland nie może oprzeć się wrażeniu, że nie wszystko jest w porządku. Ogarnia go niepokój. Jaką tajemnicę skrywa ta rodzina?



Te jedenaście opowiadań zaskakuje – nie tak jak kryminały, ale nie można odmówić autorce pewnej pomysłowości. Są tu więc seanse spirytystyczne (bardzo modne przed wojną – również w powieściach Christie z tamtego okresu ta moda znalazła swe odbicie. To ważny czynnik w "Tajemnicy Sittaford" czy "Niemym świadku"), osoby obdarzone zdolnościami mediumicznymi, nawiedzone domy, groźne zwierzęta, męczące sny, płacz dzieci rozlegający się w pustych korytarzach, choroby psychiczne, osobowości wielorakie, reinkarnacje, jasnowidzenie, telekineza, duchy, alternatywne rzeczywistości. Nie brakuje zagadek, zbrodni. 

Oczywiście, dziś mało które opowiadanie wzbudzi w nas – ludziach z XXI wieku – strach. Niektóre mogą razić pewną naiwnością rozwiązań, inne pewnie wydadzą się cokolwiek przekombinowane. Jednak warto pamiętać, że na tych motywach, z których skorzystała Christie, opierają się w dużej mierze i dzisiejsze horrory. Trzeba przyznać, iż mają one swój urok w takim dawniejszym anturażu. 

Ta książka bywa lekceważona przez czytelników. Po pierwsze, zawiera opowiadania; po drugie – są one zupełnie nietypowe w dorobku Agathy Christie. Ale jeśli nie nastawimy się na kolejną kryminalną ucztę, lektura tego zbiorku może się okazać całkiem przyjemną rozrywką. Myślę także, że próbowanie sił pisarskich w różnych gatunkach przynosi autorce chwałę - nawet jeśli do historii przeszła przede wszystkim jako Królowa Kryminałów. Nietuzinkowy "Świadek oskarżenia" to w jej bogatej twórczości zaledwie ciekawostka – ale warto poznać taką Christie: w zupełnie innym literackim wcieleniu. 

--- 
* Agatha Christie, "Świadek oskarżenia", przeł. Grażyna Wojda, Dorota Malinowska, wyd. Prószyński i S-ka, 1999, s. 142.

Recenzja pochodzi z serwisu BiblioNETka, autorem jest Misiak297.

sobota, 22 lipca 2017

Greenway House - w gościnie u Agathy Christie

Greenway House - letni dom Agathy Christie [fot. Jason Ballard]

 Trwa lato, zatem zapraszamy Was do letniego domu Agathy Christie. Na początek fragment "Autobiografii":

"Tego lata gościliśmy Guilforda w Torquay. Pewnego dnia zauważyłam, że wystawiono na sprzedaż dom, który zapamiętałam z dawnych lat - Greenway House nad rzeką Dart: zdaniem mojej matki, moim zresztą też, najpiękniejsza posiadłość w tej okolicy.
- Chodźcie, obejrzymy - zaproponowałam. - Strasznie dawno tam nie byłam. Ostatni raz
z matką, w dzieciństwie.
Wybraliśmy się zatem na inspekcję. Dom wyglądał równie urokliwie jak dawniej. Biały, w stylu georgiańskim, zbudowany około roku tysiąc siedemset osiemdziesiątego czy dziewięćdziesiątego, otoczony lasem sięgającym rzeki poniżej, gęstwą cudownych drzew i krzewów - idealny, wymarzony dom. Dla porządku zapytałam o cenę, choć bez szczególnej ciekawości. Zdawało mi się, że się przesłyszałam.
- Szesnaście tysięcy, tak?
- Sześć tysięcy.
- Sześć? - Nie wierzyłam własnym uszom. W drodze powrotnej rozmawialiśmy tylko o
tym."




A oto jak wygląda obecnie Greenway House, a także, jak wyglądał dawniej:



W Greenway House miały miejsce ważne wydarzenia. Kolejny fragment "Autobiografii" Agathy Christie:

"Hubert Prichard, Walijczyk, służył w stopniu majora w regularnej armii. Przyjaźnił się z moim siostrzeńcem, Rosalind [córka A. Ch.] poznała go u Madge. Kiedyś odwiedził nas w Greenway. Bardzo lubiłam tego chłopca. Ciemnowłosy, małomówny, wybitnie inteligentny, trzymał całą sforę chartów. Od jakiegoś czasu spotykał się z Rosalind, zdążyłam jednak zwątpić, czy coś z tego wyniknie.
- Pewnie chcesz być na ślubie? - podjęła.
- Oczywiście!
- Tak myślałam... Ale słuchaj, moim zdaniem to zupełnie niepotrzebne zamieszanie. To znaczy, nie byłoby dla ciebie prościej, wygodniej, gdybyś nie przyjeżdżała? Pobieramy się w Denbigh, bo Hubert nie dostanie urlopu.
- Nic nie szkodzi - zapewniałam. - Przyjadę do Denbigh.
- Na pewno chcesz? - spytała w ostatnim przebłysku nadziei.
- Na pewno - potwierdziłam tonem nie znoszącym sprzeciwu. Po czym dodałam: - Właściwie to się dziwię, że mnie informujesz o swoich planach teraz, a nie dopiero po fakcie.
Zaczerwieniła się. Widać trafiłam w dziesiątkę."

Poniżej film, w którym wnuk Rosalind i Huberta opowiada o Greenway House:



Podczas wojny, Greenway House został zarekwirowany najpierw jako ochronna dla dzieci, a potem dla wojska.

"A potem zdarzyło się coś nieoczekiwanego. Otrzymałam listowne zawiadomienie, że
Admiralicja rekwiruje Greenway, praktycznie od zaraz.
Natychmiast do nich pobiegłam. Przyjął mnie uprzejmy młody porucznik marynarki. Nie mogą zwlekać ani chwili, oświadczył. Nie przejął się losem pani Arbuthnot, która po pierwszych protestach teraz próbowała zyskać na czasie, dopóki się nie naradzi z Ministerstwem Zdrowia, dokąd przenieść dzieci. W starciu z Admiralicją Ministerstwo Zdrowia nie wskórało dokładnie nic. Ochronka musiała się wyprowadzić, a ja zostałam z domem pełnym mebli, które należało gdzieś umieścić. Szkopuł w tym, że nie było gdzie. Wszelkie przechowalnie, składy, magazyny pękały w szwach. Ostatecznie panowie z Admiralicji pozwolili mi skorzystać z salonu - tam się wstawi wszystkie meble - a także z
pokoiku na piętrze.
(...)
Chociaż negocjacje prowadziła Admiralicja, Greenway przydzielono flocie Stanów Zjednoczonych. W naszym domu zamieszkają oficerowie, prości marynarze natomiast w Maypool, sporej posiadłości na szczycie wzgórza.
Brak mi słów podziwu i wdzięczności dla Amerykanów. Opiekowali się Greenway jak własnym domem. Naturalnie, część kuchenna mocno ucierpiała, tego nie dało się uniknąć - musieli gotować dla czterdziestu osób, wstawili więc okropne, kopcące piece - za to ogromnie uważali na nasze mahoniowe drzwi. Dowódca wręcz kazał je wyłożyć dyktą. Umieli także docenić piękno posiadłości. Wielu chłopców z tej flotylli pochodziło z Luizjany, toteż okazałe magnolie, zwłaszcza magnolia grandiflora, sprawiały, że czuli się jak u siebie.
Od zakończenia wojny odwiedziło nas mnóstwo krewnych tamtych oficerów, przyjeżdżali obejrzeć miejsce, gdzie stacjonował syn, kuzyn czy kto tam jeszcze. Opowiadali, z jakim zachwytem opisywał Greenway w listach. Czasami spacerowaliśmy po ogrodzie, staraliśmy się odszukać zakątki, które szczególnie sobie upodobał. Niełatwe zadanie - od tamtej pory wszystko tak urosło."

Na kolejnym, krótkim filmie, możemy posłuchać, co o Greenway mówi sama.... Agatha: 


"W Greenway mam prywatny pomnik upamiętniający lata wojny. W bibliotece, która służyła za mesę, nieznany artysta ozdobił szczyty ścian freskiem. Przedstawia ów fresk rozmaite porty, dokąd zawijała flotylla, poczynając od Key West przez Bermudy, Nassau, Maroko, i tak dalej, kończąc zaś na cokolwiek zbyt pochlebnym obrazie lasów wokół Greenway oraz białego domu wyzierającego spośród drzew. Obok pyszni się cudnej urody nimfa, niezupełnie dopracowana, za to całkiem goła - owo pocztówkowe dziewczę symbolizuje, jak mniemam, rozkosze seraju oczekujące u kresu podróży, kiedy wojna się skończy. Dowódca przysłał mi list z pytaniem, czy życzę sobie, aby zamalowano fresk, przywrócono ścianie pierwotny wygląd. Spiesznie odpisałam, iż traktuję to dzieło jak pamiątkę historyczną i jestem szczęśliwa z jego posiadania. Nad gzymsem kominka widnieją z grubsza naszkicowane głowy Winstona Churchilla, Stalina i prezydenta Roosevelta. Szkoda, że nie znam nazwiska artysty.
Opuszczając Greenway byłam pewna, że dom zostanie zbombardowany i że już nigdy go nie zobaczę, lecz na szczęście się myliłam. Wyszedł bez szwanku. W miejsce spiżarni pojawiło się wprawdzie czternaście klozetów i musiałam stoczyć z Admiralicją srogi bój, zanim je usunęli."

Tym, którzy swobodnie posługują się językiem angielskim, polecam godzinny film dokumentalny o ogrodach w życiu Agathy i jej biografii: